Sezon dziesiaty niestety nie jest zbyt dobry.Odcinki dobre przeplataja sie z bardzo slabymi.Brak odcinkow rewelacyjnych.Za duzo tutaj odwolan i powiazan czytelnych tylko dla zagorzalych fanow serialu (odcinek 1001 a nawet 1003 i 1004) lub osob bedacych na biezaco z tym co sie dzieje w Stanach (1006)
Trzeba z tym zyc i liczyc na to ze ta przerwa dobrze wplynie na tworcow serialu a na jesien uderza naprawde mocno.
1001 - The Return of Chef
Pozegnanie z Szefem.Aktor ktory podkladal glos Szefowi nie przedluzyl kontraktu (konflikt scjentologiczny) wiec Trey i Matt cos musieli zrobic z ta postacia.Jednoczesnie jest to kolejny przytyk w strone kosciela scjentologicznego (klub do ktorego wstepuje Szef).Odcinek slaby ogladalem go w zasadzie bez cienia usmiechu.
1002 - Smug Alert
Tu juz lepiej ale ciagle dosc daleko do dobrze.Pare fajnych motywow sie pojawia na czele z Cartmanem ktory w specjalnym kombinezonie rusza uratowac Kayla bo Butters nie sprawdza sie w roli Zyda do wyzywania
1003 - Cartoon Wars
Po dwoch pierwszych odcinkach dziesiatego sezonu ten trzeci byl niczym haust swiezego powietrza.Odcinek w porownaniu z poprzednimi jest nie bojmy sie uzyc tego slowa rewelacyjny.Rowerowy wyscig Cartmana i Kayla na autostradzie chowanie glowy w piasek czy caly motyw przewodni z emisja postaci Mahomeda w kreskowce zapadly mi mocno w pamieci.I ci tajemniczy tworcy serialu Family Guy.Czekalem niecierpliwie na druga czesc
1004 - Cartoon Wars Part II
A po tygodniu juz nie bylo tak dobrze jak wczesniej ale odcinek jednak trzymal poziom.Dowiedzielismy sie kto wymysla skecze dla Family Guy (dali tutaj rade) pojawil sie tez Bart Simpson.Odcinek odbil sie szerokim echem wsrod fanow South Parku poniewaz zastanawiano sie czy naprawde Comedy Center ocenzurowalo karykature Mahomeda tak jak sugeruje jeden z kadrow podczas odcinka.Ja do dzisiaj nie wiem czy byl to swiadomy zabieg Treya i Matta czy jednak CC wywarlo nacisk i zmusilo ich do autocenzury.Mam nadzieje ze to pierwsze bo jak do tej pory South Park slynal z tego ze nigdy nie byl poprawny politycznie a jakiekolwiek swietnosci sa mu obcne.
1005 - A Million Little Fibers
Towelie powraca.Niestety nie w wielkim stylu.Jest to kolejny odcinek podczas ogladania ktorego trzeba znac pewne niuanse aby w pelni go zrozumiec (nazwa odcinka jest parafraza tytulu biografii Jamesa Freya "A Million Little Pieces” ktora zdobyla nagrode ksiazki miesiaca w Klubie Ksiazki Oprah - co oczywiscie przyczynilo sie do wzrosu jej sprzedazy - a potem okazalo sie ze Frey wiekszosc rzeczy w niej zmyslil albo podkoloryzowal a reklamowal to jako swoje wlasne autentyczne przezycia.Potem Oprah sie musiala gesto z tego tlumaczyc).
Nawet rozbawila mnie scena gdy tylek i cipka Oprah chcialy uciec do Paryza
1006 - Manbearpig
I nastepny odcinek podczas ogladania ktorego wypadaloby wiedziec co w Stanach piszczy.Tworcy South Parku kpia tutaj z Ala Gore'a ktory podczas swojej kampanii zapowiedzial walke z efektem cieplarnianym ktorego istnienia jednoznacznie nie udowodniono.Akurat na tym odcniku co niespotykane niezle sie wynudzilem.Niech to wystarczy za caly komentarz
1007 - Tsst
Na koniec mocne uderzenie
No i koncowa scena z muzyczka z Omena dajaca nadzieje na to ze Cartman nie stal sie jednak grzecznym chlopcem a scenarzyscie serialu nie zeszly na psi i ciagle maja nam wiele do zaoferowania.
Forza South Park.


