
Luis Figo odszedł z reprezentacji, i jak by na to nie patrzec, odszedl w przyzwoitym, a nawet dobrym stylu. Cos sie konczy w portugalskim futbolu, bo odszedl - po Eusebio - najwybitniejszy portugalski pilkarz, i niestety prozno szukac nastepcy. Figo byl prawdziwym duchem zespolu, i wczorajsza porazka byla takze spowodowana brakiem Figo. Przez niego przechodzila niemal kazda akcja, on mowil jak trzeba grac, do niego byly podawane najwazniejsze pilki. W kazdej akcji Portugalii Ronaldo czy Maniche szukali Figo. Nawet jak Luis mial slabszy dzien to byl glowna postacia dryzyny. Wczoraj zastapil go Simao i widzielismy jak wygladly akcje Portugalii. Znacznie czesciej pilka bylaby podawana na skrzydlo gdyby tam byl Figo. Wszyscy wydawali sie byc zagubieni, jedynie Deco i Ronaldo grali swoje, ale Maniche juz nie.


