Powiew optymizmu?Polski futbol jest przeżarty korupcją. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania
Wypowiedzieliśmy wojnę skorumpowanym działaczom, sędziom, kwalifikatorom i piłkarzom. Ale umoczeni są w nią również ludzie z innych środowisk. Na razie jest 24:0 dla nas, ale to nie koniec meczu. Będziemy strzelać kolejne gole - zapowiadają oficerowie policji, pracujący nad rozpracowaniem grupy przestępczej zajmującej się ustawianiem wyników meczów piłkarskich w I i II lidze. Ich zdaniem, aresztowanie popularnego "Fryzjera” spowoduje kolejne zatrzymania.
• Zabierając się do rozpracowywania korupcji w sporcie, mieliście świadomość, w jakie bagno wchodzicie?
OFICER I: - Biorąc w pierwszej kolejności do rozpatrywania sprawy korupcji w I i II lidze, myśleliśmy, że jest w to poważnie zamieszanych parę osób. Może pięć, może sześć, może dziesięć takich ważnych, które rozdawały karty. Ale po roku działań dochodzę do wniosku, że może pięć osób w środowisku piłkarskim I i II ligi jest czystych i nie ma zupełnie nic na sumieniu.
• Ile osób pracuje nad wyjaśnieniem sprawy korupcji w polskiej piłce?
OFICER I: - Sprawa jest bardzo rozwojowa. Ściśle zaangażowana jest w nią grupa policjantów i prokuratorów, którzy pracują tylko i wyłącznie nad jej rozwiązaniem. Do tego pomagają nam inni funkcjonariusze, różne wydziały Komendy Wojewódzkiej Policji, ale też policjanci z całego kraju, których prosimy o pomoc w pewnych ustaleniach. Nie może jednak nad rozwikłaniem tej sprawy pracować zbyt wiele osób.
• Dlaczego?
OFICER I: - Powód jest prosty - zbyt dużo osób interesuje się sportem, a zwłaszcza piłką nożną. Ci zamieszani w korupcję w sporcie pracują w różnych instytucjach i na różnych stanowiskach. Z pewnością chcieliby wiedzieć o tej sprawie jak najwięcej, ale dla dobra śledztwa im mniej informacji wypływa na światło dzienne, tym lepiej dla postępowania.
• Czyja rola w rozwiązaniu tej zagadki jest większa - policjantów czy prokuratorów nadzorujących śledztwo?
OFICER I: - Nie da się tego jednoznacznie określić, czyja rola jest większa, bo każda z osób zaangażowana w tę sprawę pracuje z dużym poświęceniem. Śledztwo nie nabrałoby takiego rozmachu, gdyby nie dobra praca i wzajemne zaufanie policjantów i prokuratorów. Każdy z nas, pracujący nad tą sprawą, ma określone zadania i role są bardzo dobrze podzielone. Po prostu każdy wie, co ma robić. Dzięki temu śledztwo nie stoi w miejscu, choć niektórym ludziom ze środowiska piłkarskiego może się wydawać, że tak właśnie jest.
• Trudno jest powiązać z sobą dotychczasowe zatrzymania kolejnych działaczy, sędziów i kwalifikatorów w jeden wątek.
OFICER I: - Zapewniam jednak,
że nic nie jest przypadkowe. W sprawie jest wiele meczów, które były ustawione. A to, że na przykład do jednego konkretnego spotkania zatrzymano dawcę albo pośrednika, nie oznacza,
że kolejny będzie strzał w biorcę albo odwrotnie. O nikim w tej sprawie nie zapomnimy i prędzej czy później zapukamy do jego drzwi.
• Kulisy ilu meczów I i II ligi są w kręgu waszych zainteresowań?
OFICER I: - Interesujemy się setkami spotkań piłkarskich.
Nie ograniczamy się jednak tylko do ostatnich trzech lat, od kiedy obowiązują w kodeksie karnym przepisy korupcji w sporcie. Śledzimy wszystko to, co wydarzyło się w ostatnich dziesięciu latach, również pod kątem dokonywania innych przestępstw.
OFICER II: - Zdarzały się kolejki cudów i mamy dowody na to, że czasami w jakiś weekend może tylko jedno albo dwa spotkania były czyste. Reszta mogła być doskonale wyreżyserowana przez sędziów, działaczy i piłkarzy.
OFICER III: - Ci wszyscy wierni i oddani poszczególnym klubom kibice kupowali słonecznik, wydawali ciężko zarobione pieniądze na bilety i chodzili
na mecze, emocjonując się ich przebiegiem. Ale tak naprawdę brali udział w ładnym spektaklu i byli nabijani w butelkę.
• Ile klubów szczebla centralnego jest zamieszanych w ustawianie wyników meczów piłkarskich?
OFICER II: - Wiele. Ciężko tu kogoś szczególnie wyróżnić. Kluby w mniejszym lub większym stopniu brały w tym udział i za do odpowiedzą.
• Wszystko się zaczęło od brawurowej akcji i prowokacji wobec pierwszoligowego sędziego Antoniego F., który przyjął 100 tysięcy złotych łapówki. Od tamtej pory postawiono już zarzuty
18 osobom. Czy ta liczba podejrzanych wzrośnie, a jeśli tak, to jak mocno?
OFICER I: - Po zatrzymaniu Antoniego F. nie spodziewałem się, że przekroczymy dziesiątkę osób zamieszanych w korupcję w sporcie, a tymczasem zaczynamy już trzecią dziesiątkę i mogę zapewnić, że tych osób z zarzutami prokuratorskimi będzie znacznie więcej.
OFICER II: - Śledztwo jest niezwykle rozwojowe, pojawiają się w nim nowe informacje, nowe wątki. Wszystko wymaga dokładnej analizy i sprawdzenia.
• Prowokacja wobec Antoniego F. była perfekcyjnie przeprowadzona. Długo się do niej przygotowywaliście?
OFICER I: - Pojawiła się możliwość kontrolowanego wręczenia łapówki i zdecydowaliśmy się z tego skorzystać. Kwota 100 tysięcy złotych została wyjęta z policyjnej kieszeni i nawet, żeby zabezpieczyć tę sumę, musieliśmy użyć dużo sił i środków. Od momentu, kiedy pozyskaliśmy taką wiedzę, że dojdzie do kontrolowanego wręczenia łapówki, do chwili przekazania pieniędzy, upłynął krótki czas i musieliśmy szybko działać. Pracowaliśmy po kilkanaście godzin na dobę, by przygotować akcję w najmniejszych szczegółach.
• Ta brawurowa akcja policji i przyjęcie przez Antoniego F.
100 tysięcy złotych łapówki pokazała jedno - środowisko sędziów jest mocno zepsute. Arbitrzy nie gardzą żadną okazją do zarobienia pieniędzy z przestępstwa.
OFICER I: - Nie do końca bym się z tym zgodził, bo te osoby sprawdzały się nawzajem. W tym środowisku nie było przypadkowych ludzi. Ta druga strona zgodziła się na układ dopiero wtedy, kiedy uznała, że zleceniodawca jest pewny, wiarygodny
i z którym już wcześniej miała do czynienia. Mimo to Antoni F. już w trakcie realizacji tej akcji był mocno zdenerwowany, przysporzył nam dużo problemów. Sama akcja z zatrzymania jego mogłaby posłużyć do napisania dobrego scenariusza filmowego. Było kilka zwrotów akcji, było przerzucanie sił policyjnych z miejsca na miejsce. On trzykrotnie zmieniał miejsce, w którym miało dojść do przekazania pieniędzy. Zachowywał się jednak już nie jako zwykły obywatel, tylko doskonale wiedział, że trzeba wykonać pewne czynności z wielką ostrożnością i przede wszystkim z zabezpieczeniem samego siebie. Wielokrotnie sprawdzał teren i ta akcja mogła się nie powieść. Ale na szczęście mieliśmy bardzo doświadczony zespół policjantów i bardzo dobrze nam się współpracowało z funkcjonariuszami z Kielc, których pomoc była duża.
• Ciężko jest wam zgromadzić odpowiedni materiał dowodowy w tej sprawie?
OFICER III: - Prowadzenie sprawy korupcji wymaga dużej uwagi.
Tu jest do wykonania dużo pracy analitycznej. Trzeba prześledzić ogromne ilości różnych materiałów, ale trzeba zwrócić uwagę na najmniejsze szczegóły, które są bardzo ważne.
OFICER I: - Bardzo rzadko świadkami takiego procederu są osoby trzecie, bardzo rzadko jest jakiś dokument, ślad, który mógłby wskazywać na nielegalny proceder. Jednak próbujemy uchwycić wszystkie inne pośrednie dowody czy wskazówki.
• Czy dotychczas zatrzymani działacze, sędziowie, kwalifikatorzy chętnie przyznają się
do zarzucanych im czynów?
OFICER I: - Na razie większość osób, które do nas trafiły i którym przedstawiliśmy nasze argumenty, zgodziło się z nimi i przyznało się do zarzutów. Oczywiście oprócz pana "Fryzjera”, który nie przyznał się na razie do wszystkich zarzucanych mu czynów, ale być może zacznie składać obszerne wyjaśnienia w tej sprawie.
• Ryszardowi F. postawiono bardzo poważne zarzuty, przede wszystkim założenia i kierowania grupą przestępczą zajmującą się ustawianiem wyników spotkań piłkarskich, a także prania brudnych pieniędzy. Liczycie na to, że teraz - nie mając nic do stracenia - "Fryzjer” będzie mówił o ludziach, z którymi uprawiał proceder korupcyjny?
OFICER I: - Pan "Fryzjer” cały czas coś mówi, a my to sprawdzamy i weryfikujemy informacje przekazywane nam przez niego. Są już pierwsze efekty jego - nazwijmy to - spowiedzi.
• Jakie to efekty?
OFICER I: - Nie przypadkiem zaraz po jego aresztowaniu nastąpiły pewne zdarzenia i w efekcie kolejne zatrzymania.
• Aresztowanie Ryszarda F. będzie przełomowe w śledztwie?
OFICER I: - Prowokacja wobec Antoniego F. była dobrym początkiem do rozmontowania mafii piłkarskiej. Ale większe znaczenie dla rozwoju tej sprawy ma aresztowanie pana "Fryzjera”.
• Ile czasu wymagało rozpracowanie "Fryzjera”?
OFICER III: - Prawie rok. W tym czasie wykonaliśmy ogrom czynności procesowych i operacyjnych, by zebrać wystarczający materiał dowodowy przeciwko niemu.
• Dlaczego tak długo czekaliście z dobraniem się temu człowiekowi do skóry?
OFICER I: - Nie chcieliśmy robić niczego zbyt pochopnie. Najpierw chcieliśmy zgromadzić bardzo mocny materiał dowodowy, który pozwolił prokuraturze na postawienie mocnych zarzutów.
• Jaką władzę miał Ryszard F.?
OFICER I: - Naprawdę dużą. Miał wiele osób na swoich usługach, a te osoby miały z kolei wpływ na innych ludzi. Mogłoby się wydawać, że wąski krąg osób kierował tą grupą przestępczą, ale za dużo było w tym sprzecznych interesów, by władza była skupiona w jednych rękach. Dlatego musiał dzielić się wpływami z innymi, bo w pojedynkę nie mógłby tyle meczów ustawić.
• Wiedza organów ścigania na temat korupcji w piłce jest duża. Czy dla kolejnych zatrzymanych jest to zaskoczenie?
OFICER II: - Nasza wiedza na temat mafii piłkarskiej jest bardzo duża. Kiedy przywozimy do siebie kolejnego podejrzanego, wykładamy mu kawę na ławę, przedstawiamy kolejne dowody, on jest bezradny i nawet nie ma argumentów na własną obronę. Nawet nie jest w stanie podważać zgromadzonych przez nas dowodów, bo są one bardzo mocne i jest ich naprawdę dużo.
• Zapewne przy okazji korupcji w sporcie pojawiają się nowe wątki. Nie ma obaw, że śledztwo może się wam rozejść w różnych kierunkach?
OFICER II: - Sprawę będziemy bezwzględnie prowadzić w kierunku wyjaśnienia korupcji w sporcie, ale pojawiają się też wątki gospodarcze, o których media już informowały. Te wątki też będą wyjaśniane, ale być może już w odrębnych postępowaniach. Po prostu o losie wątków pobocznych zdecyduje prokuratura.
• Wcześniej zatrzymani sędziowie i kwalifikatorzy mieli postawione zarzuty ustawienia konkretnych meczów piłkarskich I i II ligi. Jeżeli wziąć pod uwagę, że byli to biorcy, to co z dawcami tej łapówki?
OFICER III: - Mamy taki materiał dowodowy, że moglibyśmy teraz zatrzymać wiele osób. Ale nie chodzi o to, by wszystkich złapać naraz, bo ktoś musi nad tymi ludźmi popracować i wykonać mnóstwo czynności śledczych. Dlatego będziemy po kolei i systematycznie zatrzymywać kolejne osoby i usłyszą one od prokuratury kolejne zarzuty.
OFICER I: - Spokojnie, na każdego przyjdzie czas. Mogę zapewnić, że o nikim zamieszanym w tę aferę nie zapomnimy i na pewno prędzej czy później zapukamy do jego drzwi.
• Wierzycie w rozwiązanie tej sprawy do końca i wyciągnięcia konsekwencji karnych wobec wszystkich, którym postawione zostaną zarzuty?
OFICER III: - Mam taką nadzieję. W tej chwili jest najlepszy moment i być może więcej podobna okazja się nie powtórzy. Teraz jest wielka determinacja do tego, by oczyścić polską piłkę.
OFICER II: - Jest poparcie społeczne, by wyjaśnić tę sprawę i skończyć z korupcją i układami w futbolu. To już nawet nie jest temat wyłącznie policji i prokuratury, tylko okazja do tego, by wyciąć raz na zawsze kawałek brudnej historii polskiej piłki.
OFICER I: - Używając języka piłkarskiego, wygrywamy na razie 24:0. Przeciwnik próbuje wyprowadzić piłkę z obrony na środek boiska, ale my nadal robimy,
co chcemy na jego połowie. I nie zanosi się na to, by się to miało zmienić.
• Pełniący obowiązki szef polskich sędziów Andrzej Strejlau zastanawia się, czy będzie miał kogo delegować na pierwsze mecze nowego sezonu. Ma uzasadnione obawy?
OFICER II: - Oczywiście! To nie jest przechwalanie się z naszej strony, ale realne podejście do sprawy. Może się okazać, że nie będzie miał kto prowadzić meczów na szczeblu centralnym, bo zatrzymamy kolejnych sędziów czy kwalifikatorów. Ale to nie jest już nasze zmartwienie, tylko PZPN.
Rozmawiał Paweł Żelem
"Słowo Sportowe”, Wrocław



