mówiono, że Ballack to jedyny klasowy piłkarz w ich ekipie. to już nic dobrego nie wróżyło, ale okazało się nie tak najgorzej- był jednym z najgorszych wśród całej drużyny, widocznie Romek źle na niego podziałał
mimo to oczywiście przez cały turniej życzyłam im jak najgorzej jak zwykle. wyklinałam po fazie grupowej, śmiejąc się ze słabej obrony i dyspozycji nowego nabytku Chelsea. ze Szwecją prawie się popłakałam kiedy przy drugim golu zrozumiałam, że już chyba wszystko jasne (widząc grę Skandynawów), nie wiedząc jedynie jak to jest, że Lucic wyprawia takie rzeczy, Larsson nie strzela na pożegnanie karnego, etc. z Argentyną psioczyłam na Pekermana, który jednak nawet w chwili zaćmienia mógł wygrać mecz, gdyby nie sędzia, któremu nie na rękę było odpadnięcie gospodarzy. modliłam się, żeby niemal równie nielubiana przeze mnie Italia się z nimi policzyła i pod koniec udało się. skakałam z radości i już w myślach byłam przy wygranym piwie, żeby to uczcić, ale chciałam opijać ich 4. miejsce. znów zawiedli mnie zbyt dobrą grą.
dlatego na tą chwilę stwierdzam- widziałam na tym turnieju gorszych. Niemcy zawsze kojarzyli mi się z tym czego nie lubię w piłce, ale na tych Mistrzostwach zobaczyłam tego dużo więcej i to nie w ich wykonaniu. moje ulubione reprezentacje zawiodły a oni jak na taki skład wznieśli się na wyżyny i chyba nie pozostaje nic innego jak pogratulować. bo mimo braku takiego potencjału jak wiele innych drużyn zgrali się i pracowali ciężko na swój sukces, a tego nie sposób nie docenić, choćbym nie wiem jak bardzo ich nie lubiła.
no i przechodzę do sedna, bo zebrało mi się na podsumowania. wciąż wydaje mi się, że największą rolę w tym wszystkim miał Klinsmann. to jemu należą się laury i Niemcy słusznie tak chcieli i tak demonstrowali tą chęć jego pozostania w roli selekcjonera. ta reprezentacja nigdy nie była tak świeża, pełna ochoty do gry i ochoty na zwycięstwa. Jurgen- mimo, że nikt nie wróżył tej drużynie sukcesu i nie wierzył w jej triumf- potrafił zmotywować zawodników, aby udowodnili wszystkim na co ich stać. można po tym co wszyscy mówią po części stwierdzić, że zjednoczył Niemców. oj, będą go pewnie żałować. bo ten skład bez dobrego trenera moim zdaniem nie ma szans na sukcesy. zresztą, który w dzisiejszej piłce ma.
generalnie z mojej strony imho- wielkie gratulacje dla Klinsmanna i jego ekipy. ale w sumie Loewowi nie życzę dalszych sukcesów tej reprezentacji, bo i tak trzymać kciuków za nich nie będę. jednorazowy podziw =).



