A teraz dwaj wspomniani przez Pana piłkarze są zawodnikami klubów ... Ligue 1. Nie ukrywam, że te transfery, mimo, iż nie jestem kibicem ani AS Monaco, które pozyskało Kollera, ani też FC Nantes, którego zawodnikiem został Wilhelmsson, cieszą moją skromną osobę, bo są to przecież klasowi zawodnicy i ich transfery do klubów ligi francuskiej mogą jak najbardziej wpłynąć na poziom gry pozytywnie, stymulująco. Miło widzieć, że Francja zaczyna być ciekawym kierunkiem dla zawodników z silnych klubów europejskich, a nie jedynie dla nich odskocznią do lig silniejszych, bo przecież tacy zawodnicy (to tylko przykłady) jak Morientes, Di Vaio, Vieri czy Denilson, nawet jeśli najlepsze lata być może mają już za sobą, to przecież grając w Ligue 1 przyciągali do nieh uwagę mediów. Ale już, koniec, przepraszam, gdyż bardzo odszedłem od tematu, mimo, iż poniekąd wyszedł on od Jupiler Ligue. A letnim oknie transferowym 2006 transfer Wilhelmssona do Nantes nie był jedynym godnym uwagi, w którym doszło do pozyskania przez klub francuski zawodnika, który należał do wyróżniających się postaci minionego sezonu w lidze belgijskiej, gdyż AS Nancy pozyskała Króla Strzelców Jupiler Ligue z poprzedniego cyklu rozgrywek, Tosina Dosunmu, który tytuł ten wywalczył jako piłkarz Germinalu Beerschot Antwerpia, a który do klubu z Lotaryngii trafił z wiedeńskiej Austrii, z niej był bowiem wypożyczony do GBA. A do udanych transferów z Belgii do Francji dochodziło także w kilku poprzednich sezonach. Wspomnę na przykład przejście napastnika Luigiego Pieroniego z Excelsioru Mouscron do AJ Auxerre oraz czeskiego defensora, Davida Rozehnala, który jest pewnym elementem ekipy Paris Saint-Germain.
A Pieroni, Rozehnal czy Wilhelmsson to przecież nie jedyni zawodnicy z ligi belgijskiej, którzy tego lata zmienili pracodawców, przenosząc się do klubów z lig cieszących się większą renomą. Wszak jeden z największych, jeśli nie największy talent belgijskiej piłki, w minionym sezonie borykający się z urazem ramienia, Vincent Kompany odszedł do HSV, a warto wspomnieć, że interesował się nim także lyoński Olympique. Koller, gdy odszedł z Andelechtu do Borussi, stał się jej niezwykle ważnym ogniwem, Tomasz Radzinski przyzwoicie radził sobie w Evertonie. Jak więc widać, mimo, iż Pan Corinthians jak najbardziej słusznie wspomniał o kryzysie belgijskiego futbolu, w tamtejszej lidze znaleźć moża zawodników bardzo interesujących. W istocie jednak, wśród Belgów niełatwo znaleźć wielkie talenty, a kadra narodowa tego kraju ostatnimi czasy wyraźnie zawodzi, bowiem następców dla takich piłkarzy jak Wilmots czy wciąż jeszcze grający w drużynie narodowej Bart Goor nadal nie widać, i mimo, iż "Czerwone Diabły" są całkiem przyzwoitym średniakiem, to wszak nie wystarczy by kwalifikować się do wielkich imprez.



