Forumowicz od A do Z (gotowe alfabety)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 18 sie 2006, 19:25

Alkohol - głupio tak trochę zaczynać od takiego zagadnienia, ale pomyślałem (poważnie :!: ), że lepiej napisać o tym raz a dobrze niż opisywać różne trunki pod kolejnymi literami alfabetu :lol: A zresztą lubię alkohol i nie widzę powodu, aby się z tym kryć. Piwa pijam dość sporo i dość często co niestety niekorzystnie odbija się na zasobach portfela, ale trudno. Z reguły nie jestem rozrzutny tak więc przeważnie jakieś pieniądze się znajdą. Wódkę też bardzo lubię. Piję od okazji do okazji. Nie moja wina, że koledzy często znajdują okazję :lol: :wink: Myślę, że nie piję więcej niż statystyczny Polak ... który lubi się napić :wink:
Z drugiej strony to pewien paradoks. Lubię alkohol pomimo tego, że codziennie obserwuję jego najbardziej negatywne z możliwych skutki. Mogę powiedzieć, że ma on kluczowy wpływ na moje życie i nie jestem w stanie tego zmienić.

Barcelona- chyba nie jesteście zaskoczeni, ale w kontrakcie nie było mowy, że mam Was zaskoczyć :wink: Barcelona to dla mnie coś więcej niż drużyna piłkarska. Więcej niż drużyna, którą kocham. Dla mnie od kilku lat to jest sposób życia. Moje serce pompuje krew w kolorach blaugrana :wink: Około 75% czasu jaki spędzam w internecie wykorzystuję na to, aby czytać i pisać o Barcelonie. Oglądam wszystkie mecze. Zazwyczaj na żywo, ale czasem nie da rady i wtedy zasysam torrent. Kiedy tylko mogę poruszam się po mieście w koszulce Barcelony. Nie ma znaczenia czy idę do sklepu, szkoły czy spotkać się ze znajomymi pod blokiem. Oczywiśnie inne ciuchy też muszę posiadać bo koszulka Barcy przy takim eksploatowaniu często ląduje w pralce :wink: Jedną koszulkę zresztą już 'przechodziłem'. Teraz korzystam z drugiej, ale jak tylko wpadnie trochę grosza to planują zakup nowej. Nie miałem jeszcze okazji polecieć do Barcelony, ale mam nadzieję, że już za rok będę mógł to zmienić. Oby się udało. Planuję też pomalowanie pokoju w barwach Blaugrana. Mam już znajomych wykonawców z kręgu lubelskich cules oraz plan. Powinno się udać. Nosiłem się też z zamiarem zrobienia sobie tatuażu, ale mam taką zasadę, że jak coś robić to raz a dobrze. W związku tym, potrzebuję 500 zł minimum na fajną dziarę. Tutaj znowu na pomoc musi przybyć STS :P Związek (bo tak to mogę nazwać) z Barceloną pozwolił mi również poznać mnóstwo wspaniałych osób. W samym Lublinie często spotykam się ze znajomymi kibicami Barcelony. Nie tylko przy okazji wspołnego oglądania spotkań. Od pewnego czasu poznaję też ludzi z poza Lublina. Jeżdżę na wszystkie możliwe zloty i staram się utrzymywać kontakt z kibicami z różnych miast. Niebawem mam zamiat przystąpić do Penya Barcelonismo. Jedna taka instytucja już w Polsce funkcjonuje od niedawna, ale ja czekam na drugą, która jest już na końcowym etapie finalizacji. W przyszłości chciałbym wyjechać do Barcelony na dłużej. Nie wiem czy na stałe, ale nie wykluczam takiej możliwości. Póki co jest kilka przeszkód, ale zobaczymy co przyniesie czas. Jeżeli uda mi się znaleźć przyzwoicie płatną pracę to przystąpię również do grona oficjalnych socios. Wystarczy tego chyba :P Mógłbym książkę o tym napisać. Byłaby to autobiografia :wink:

Czas - jedną z najbardziej irytujących rzeczy w życiu jest upływający czas. Chociaż stwierdzenie 'irytujący' jest tutaj nie do końca trafne. Nie wiem za bardzo jak to ująć. Nie jest to też strach. Po prostu nie lubię tego poczucia, że mija kolejny dzień, za chwilę kolejny rok i nagle obudzę się w zupełnie innym życiu. Etap na którym aktualnie się znajduję bardzo mi odpowiada i nie chciałbym, aby się kończył. Co ciekawe mam świadomość tego, że za kilka lat moje zdanie na ten temat może się zmienić i po prostu docenię zalety kolejnego etapu, ale mimo wszystko na dzień dzisiejszy chciałbym zatrzymać czas :P Staram się nie marnować czasu i w związku z tym mam takie dziwne nawyki. Chodzę spać późno nawet jeżeli jestem bardzo śpiący. Nie lubię spać dlatego, że uważam ten czas za stracony. Ostatnio (w wakacje) bardzo późno wstaje i kiedy się budzę i spoglądam na zegarek to jestem zły na samego siebie. Godzina 11:00. Straciłem mnóstwo czasu. Niezła paranoja co :P

Dystans - staram się podchodzić z dystansem do wielu spraw. Czasem są to kwestie bardzo ważne a ja mimo to nie za bardzo się nimi przejmuję co z kolei nie podoba się niektórym osobom. Sam zdaję sobie sprawę z tego, że takie podejście jest nie do końca poprawne, ale trudno się od tego odzwyczaić. Poza tym czerpię też z tego sporo korzyści (mniej stresu, nie popadam w paranoję :P ) i nie mam zamiaru z tego rezygnować.

Edukacja - bądź co bądź ważna sprawa i mam zamiar uczyć się jeszcze kilka lat. Od października zaczynam studia na kierunku 'Dziennikarstwo i komunikacja społeczna'. Studia licencjackie a więc krótsze, ale po nich też będę chciał uczyć się dalej. Generalnie kierunek ten nie daje mi specjalnie wysokich szans na jakąś dobrą fuchę w niedalekiej przyszłości, ale tak na dobrą sprawę to obecnie niewiele kierunków daje nam taką możliwość. Moje pole manewru ogranicza poza tym totalna indolencja jeśli chodzi o przedmioty ścisłe. Wybierając kierunek studiów kierowałem się przede wszystkim zainteresowaniami. Nie chciałbym wybrać kierunku, którego studiowanie będzie dla mnie katorgą. Dziennikarstwo to było to czego chciałem. Zobaczymy jak wypadnie konfrontacja moich wyobrażeń z rzeczywitością.

Forum - niestety powtórzyłem tutaj Bartka, ale nie chciałem pomijać tego elementu. Pojawiam się rzadziej lub częściej na kilku forach. Jeśli chodzi o aktywność to na czele jest zdecydowanie pilka.pl. W miarę regularnie piszę też na jednym forum o Barcelonie (odwiedzam trzy). Są też fora na których wypowiadam się bardzo sporadycznie tak więc ich nawet nie liczę. Pragnę także zwrócić uwagę na to, że pod nickiem 'Niggaz' działam w zasadzie tylko na pilce, ale o tym później :wink:

G - przez 12 lat (6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum) zawsze chodziłem do klasy 'G' :roll: :P ... Wiem, że to mało interesujące, ale nie wiedziałem co wymyślić :lol:

Hiphop - oczywiście muzyka, której słucham najwięcej. W zasadzie to HH stawnowi 99% utworów jakich słucham. Tylko polski HH coby nie było niedomówień. Muzyki słucham zawsze jak jestem przy kompie, zawsze kiedy mam przed sobą długą podróż i w wielu innych przypadkach. Ulubionych wykonawców nie będę wymieniał ponieważ już kiedyś na forum to robiłem a poza tym jest ich wielu więc żadnych większych wniosków z tego nie wyciągniecie :wink: Traktuję to jako czystą rozrywkę. Nie interesują mnie życie twórców ani nic takiego. Ja tylko słucham ich produkcji. Tyle.

Imię - część osób wie, ale pewnie nie wszyscy, że na imię mam Paweł. Prawda, że pięknie :P :wink: Na bierzmowaniu wziąłem sobie Krzysztof po to, aby być chociaż po części taki jak nasz forumowy Krzysztof Jarzyna, ale okazało się, że On ma na imię Bartek no i lipa Obrazek

Język - konkretnie chodzi mi tutaj o to jak się wypowiadam potocznie. Mam sobie tutaj wiele do zarzucenia z powodu nadużywania wulgaryzmów. Jeżeli w pobliżu jest jakaś Dama to jakoś udaje mi się nie klnąć, ale w innych przypadkach już nie jest tak dobrze :? Sam doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że klnę za dużo i chcę to zmienić, ale nie mogę i to mnie irytuje jeszcze bardziej. Kiedyś był nawet taki okres czasu, że nawiązałem współpracę z kumplami. Każde zwrócenie mi uwagi na przekleństwo to połowa piwa a więc jak ktoś jednego dnia upomniał mnie cztery raz to miał u mnie dwa piwa. Nie pomogło ['] Szybko zrezygnowałem :? :lol: :roll:

Kobiety - wiem, że powtórzyłem, ale to wszystko jego wina :P Lubię towarzystwo kobiet, ale z drugiej strony jestem bardzo wybredny jeśli chodzi o charakter. Nie będę tutaj wymieniał cech ideału czy coś w tym stylu bo nie wierzę w ideały, ale usłyszałem od kilku osób, że ignoruję wiele kobiet i nie jest to ładne z mojej strony. Jest w tym pewnie sporo prawdy bo dziewczyny, które są po prostu głupie bardzo mocno działają mi na nerwy i nie wykazuję nawet odrobiny dobrych intencji wobec nich. Dyskoteki to trochę inna bajka, ale mniejsza o to :P Jeśli chodzi o związki z kobietami to bardzo usilnie staram się nie angażować mocniej w żaden związek. Młody jestem i nie śpieszy mi się do poważnego związku. Za dużo obowiązków, za dużo ograniczeń. Na dzień dzisiejszy wolę mieć dużo koleżanek niż tę jedną, najważniejszą.

Lektury - w sensie książki z racji tego, że 'K' już zajęte :wink: Lubię czytać i staram się czytać sporo chociaż i tak muszę przyznać, że od pewnego czasu czytanie znajduje się gdzieś pod koniec harmonogramu zajęć. Czytam tylko wtedy kiedy nie mam absolutnie żadnych innych zajęć i nic ważnego do roboty w internecie. Wtedy zawsze sięgam po jakąś lekturę. Kiedyś czytałem więcej. W te wakacje przeczytałem zaledwie kilka pozycji i to raczej mało ambitnych. Typowa prosta rozrywka. Ostatnio poluję na "W hołdzie Katalonii" Orwella, ale trudno to dostać niestety. Być może będę nawet zmuszony zakupić a nie wypożyczyć.

Michał - tak ma na imię mój młodszy brat, który jest dla mnie zdecydowanie najważniejszą osobą w życiu.

Nieaktualne :P

Operacje, zabiegi, szpitale i takie tam - nagłówek bardzo naciągany, ale moja kreatywność strajkuje a o kilku epizodach mógłbym ewentualnie napomknąć. Nienawidzę szpitali i gabinetów dentystycznych. W szpitalu byłem zbyt wiele razy. W dzieciństwie babrali mi w kolanie, aby założyć dren. Byłem cholernie ciekaw co to jest. Ostatecznie okazało się, że to była rurka wystająca z kolana. Nie podobało mi się. Zdecydowanie najgorsze skojarzenie ze szpitalem to wizyty związane z moim poparzeniem. Nie pamiętam dokładnie ile miałem wtedy lat, ale pewnie coś koło 10. Na klatkę piersiową i brzuch wylał mi się garnek wypełniony wrzątkiem. Nie polecam. Pomijając ból przy samym poparzeniu straszne było to co się działo potem. Jeździłem do szpitala po to, aby zdejmowali mi całe płaty skóry a następnie zawiązali prawie całego bandażem. Wyglądałem jak mumia. Do dziś pozostała mi blizna. Podczas polewania mnie wodą tuż po wypadku nie zauważono jednego poparzonego miejsca. Wrzątek został tam kilka sekund dłużej i został ślad. Ostatnia poważniejsza wizyta w szpitalu odbyła się niedawno bo w trzeciej klasie gimnazjum. Chodziło to pewne 'elementy' na plecach i karku, które zawsze przypominały pieprzyki z tym, że były bardziej wypukłe. Zaistniało zagrożenie, że to może być czerniak. Trzeba było to wyciąć i znowu musiałem spędzić cały dzień w szpitalu. Oczywiście skończyło się dobrze. Jeśłi chodzi o gabinet stomatologiczny to wyobraźcie sobie, że zajmowała się mną praktykantka, która nie potrafiła dobrze wkręcić igły do strzykawki przed znieczuleniem. Wstrzyknęła mi znieczulenie w dziąsła, wyciągnęła strzykawkę, ale bez igły. Wielkie poszukiwania po całym gabinecie spełzły na niczym. Strzykawka przeleciała mi przez gardło. Dalszych szczegółów Wam oszczędzę. W każdym bądź razie przeżyłem :P

Patrick Kluivert - musiałem mu poświęcić oddzielny akapit. Zawdzięczam mu baaaardzo wiele. Gdyby nie on to być może nie byłbym dzisiaj kibicem Barcelony. Na Mundialu we Francji kibicowałem Holendrom a przede wszystkim Patrickowi. Mistrzostwa się skończyły a ja podążyłem za nim do Barcelony, która w tamtych czasach była bardzo 'holenderska'. Od tamtej pory kibicowałem Barcelonie, Kluivertowi i Oranjes. Z biegiem lat kibicowanie Barcelonie zmieniło się w miłość, kibicowanie Oranjes w sympatię do nich a Patrick ... odszedł z Barcelony. To był moment kryzysu, ale nie trwał on długo. Barcelona pozostała dla mnie wciąż tak samo ważna, a wraz z kolejnymi latami stała się czymś niemalże najważniejszym. Kluivert poza tym zawsze był moim idolem na boisku. Grając na podwórku jako dzieciak zawsze chciałem być taki jak on. Chciałbym, aby na zakończenie kariery wrócił na jeden sezon do Barcelony.

Rodzina - jeżeli miałbym odpowiedzieć na pytanie 'czego mi brakuje do szczęścia' to odpowiedziałbym, że właśnie szczęśliwej rodziny dlatego też w przyszłości (trudno powiedzieć jak dalekiej) moim priorytetem będzie właśnie założenie szczęśliwej rodziny. Obecnie mój stosunek do kobiet jest taki jak pisałem o tym wcześniej, ale kiedy to się już zmieni będę bardzo, ale to bardzo ostrożny. Wybór partnerki życiowej to niesamowicie ważna sprawa. Chyba najważniejsza w życiu. Nie będę mógł popełnić błędu widząc jak przykre mogą być tego konsekwencje. Szczerze mówiąc to może nawet boję się trochę tego wyboru. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się jakoś tak 'samo'.

Sport - świetna sprawa. Praktycznie od zawsze interesowałem się sportem. Przed Mundialem we Francji w roku 1998 oglądałem NBA. Wtedy jeszcze leciało w publicznej telewizji o ile się nie mylę. Pamiętam finał między Chicago Bulls a Seattle Supersonics. Pojedynek Jordana z Paytonem. Potem przyszedł czas na piłkę nożną o czym pisałem wcześniej, ale rozgrywki NBA dalej śledziłem z nieco mniejszym zaangażowaniem. Ostatnimi czasy (od jakichś 3 lat) ograniczyłem się do sprawdzania jak sobie radzi indywidualnie Allen Iverson. Zawsze uwielbiałem tego kolesia. Szkoda, że miał słabą drużynę. Poza piłką nożną obecnie lubię obejrzeć tenis w dobrym wydaniu. Raczej ten męski. Panie oglądam tylko dla tego, że ładnie się prezentują. Grać raczej nie potrafią. Od czasu do czasu zdarzy mi się także obejrzeć Snooker. Mam kilku ulubieńców, ale mój faworyt i bilardowy idol - Steve Davis - już niestety nie grywa. Sportów zimowych raczej nie lubię. Czasem oglądam Curling znany też jako 'popychanie czajnika' :lol: Oczywiście od zawsze uwielbiałem także piłkę nożną w wydaniu własnym :wink: Pierwsza rzecz, którą obserwuje po wyjściu z bloku to boisko, które zastępowało mi plac zabaw. Mogę powiedzieć, że wychowałem się na nim. Jak każdy (albo prawie każdy) z nas chciałem też w młodości zostać piłkarzem, ale rodzice nigdy nie pozwolili mi zapisać się do klubu. Ich standardowy argument brzmiał (pewnie wielu to zna) - nie pogodzisz nauki ze sportem. Od kilku lat boisko nie spełnia moich wymagań, ale ku zdziwieniu okolicznych mieszkańców na moim osiedlu wybudowano kompleks sportowy :o Dwa boiska do siatkówki, boisko do piłki ręcznej, dwa boiska do koszykówki, bieżnia i przede wszystkim boisko do piłki nożnej ze sztuczną murawą. Znowu mam gdzie grać w piłkę :P Oczywiście nie gram tak często jak kiedyś, ale i tak w miarę systematycznie. Piłka nożna to część mojego życia.

Ty - siedzisz przed kompem i czytasz to, ale po co :> Chcesz się czegoś o mnie dowiedzieć czy po prostu jesteś ciekaw jak mi to wyszło :> A może czytasz wszystko co się da :> Możliwe też, że przelatujesz tylko wzrokiem przez mój tekst i tych linijek w których piszę o Tobie nawet nie zauważyłeś. A może właśnie te linijki zauważyłeś i zdecydowałeś jednak przeczytać cały tekst :> Przejrzałem Cię :> Jeżeli odpowiadasz sobie po cichu, że nie to ... kłamiesz.

Utrudnienia - no właśnie. Pezet w jednym ze swoich utworów śpiewał "(...)może życie bez przeszkód byłoby naprawdę nudne...", ale sam nie wiem czy się z nim zgodzić czy nie. Utrudnienia są dobre o ile ... wiem jak sobie z nimi poradzić :wink: Tym razem utrudnieniem okazała się litera 'U' :lol: Kompletnie nie wiedziałem co tutaj napisać i wyszło jak wyszło :P

Wiem - ale nie powiem.

Yyyyyyyyyyy - chyba jednak nie wiem :?

Zażenowanie - niestety napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności. Czasem zupełnie brakowało mi pomysłów stąd też w niektórych akapitach trudno doszukiwać się sensu :wink: Kolejne osoby, które będą pisały alfabet też zobaczą, że to wcale nie takie proste. Z jednej strony na pewno każdy z nas ma o sobie wiele do powiedzenia a z drugiej strony ciężko jest tak podzielić to wszystko, aby żadna z liter alfabetu nie została pokrzywdzona.

Aha miało być 'zażenowanie' tak? W takim razie czuję się zażenowany faktem iż ->
napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności
Ostatnio zmieniony 27 gru 2006, 2:13 przez Mentor, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Gry Forumowe”