Z drugiej strony to pewien paradoks. Lubię alkohol pomimo tego, że codziennie obserwuję jego najbardziej negatywne z możliwych skutki. Mogę powiedzieć, że ma on kluczowy wpływ na moje życie i nie jestem w stanie tego zmienić.
Barcelona- chyba nie jesteście zaskoczeni, ale w kontrakcie nie było mowy, że mam Was zaskoczyć
Czas - jedną z najbardziej irytujących rzeczy w życiu jest upływający czas. Chociaż stwierdzenie 'irytujący' jest tutaj nie do końca trafne. Nie wiem za bardzo jak to ująć. Nie jest to też strach. Po prostu nie lubię tego poczucia, że mija kolejny dzień, za chwilę kolejny rok i nagle obudzę się w zupełnie innym życiu. Etap na którym aktualnie się znajduję bardzo mi odpowiada i nie chciałbym, aby się kończył. Co ciekawe mam świadomość tego, że za kilka lat moje zdanie na ten temat może się zmienić i po prostu docenię zalety kolejnego etapu, ale mimo wszystko na dzień dzisiejszy chciałbym zatrzymać czas
Dystans - staram się podchodzić z dystansem do wielu spraw. Czasem są to kwestie bardzo ważne a ja mimo to nie za bardzo się nimi przejmuję co z kolei nie podoba się niektórym osobom. Sam zdaję sobie sprawę z tego, że takie podejście jest nie do końca poprawne, ale trudno się od tego odzwyczaić. Poza tym czerpię też z tego sporo korzyści (mniej stresu, nie popadam w paranoję
Edukacja - bądź co bądź ważna sprawa i mam zamiar uczyć się jeszcze kilka lat. Od października zaczynam studia na kierunku 'Dziennikarstwo i komunikacja społeczna'. Studia licencjackie a więc krótsze, ale po nich też będę chciał uczyć się dalej. Generalnie kierunek ten nie daje mi specjalnie wysokich szans na jakąś dobrą fuchę w niedalekiej przyszłości, ale tak na dobrą sprawę to obecnie niewiele kierunków daje nam taką możliwość. Moje pole manewru ogranicza poza tym totalna indolencja jeśli chodzi o przedmioty ścisłe. Wybierając kierunek studiów kierowałem się przede wszystkim zainteresowaniami. Nie chciałbym wybrać kierunku, którego studiowanie będzie dla mnie katorgą. Dziennikarstwo to było to czego chciałem. Zobaczymy jak wypadnie konfrontacja moich wyobrażeń z rzeczywitością.
Forum - niestety powtórzyłem tutaj Bartka, ale nie chciałem pomijać tego elementu. Pojawiam się rzadziej lub częściej na kilku forach. Jeśli chodzi o aktywność to na czele jest zdecydowanie pilka.pl. W miarę regularnie piszę też na jednym forum o Barcelonie (odwiedzam trzy). Są też fora na których wypowiadam się bardzo sporadycznie tak więc ich nawet nie liczę. Pragnę także zwrócić uwagę na to, że pod nickiem 'Niggaz' działam w zasadzie tylko na pilce, ale o tym później
G - przez 12 lat (6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum) zawsze chodziłem do klasy 'G'
Hiphop - oczywiście muzyka, której słucham najwięcej. W zasadzie to HH stawnowi 99% utworów jakich słucham. Tylko polski HH coby nie było niedomówień. Muzyki słucham zawsze jak jestem przy kompie, zawsze kiedy mam przed sobą długą podróż i w wielu innych przypadkach. Ulubionych wykonawców nie będę wymieniał ponieważ już kiedyś na forum to robiłem a poza tym jest ich wielu więc żadnych większych wniosków z tego nie wyciągniecie
Imię - część osób wie, ale pewnie nie wszyscy, że na imię mam Paweł. Prawda, że pięknie
Język - konkretnie chodzi mi tutaj o to jak się wypowiadam potocznie. Mam sobie tutaj wiele do zarzucenia z powodu nadużywania wulgaryzmów. Jeżeli w pobliżu jest jakaś Dama to jakoś udaje mi się nie klnąć, ale w innych przypadkach już nie jest tak dobrze
Kobiety - wiem, że powtórzyłem, ale to wszystko jego wina
Lektury - w sensie książki z racji tego, że 'K' już zajęte
Michał - tak ma na imię mój młodszy brat, który jest dla mnie zdecydowanie najważniejszą osobą w życiu.
Nieaktualne
Operacje, zabiegi, szpitale i takie tam - nagłówek bardzo naciągany, ale moja kreatywność strajkuje a o kilku epizodach mógłbym ewentualnie napomknąć. Nienawidzę szpitali i gabinetów dentystycznych. W szpitalu byłem zbyt wiele razy. W dzieciństwie babrali mi w kolanie, aby założyć dren. Byłem cholernie ciekaw co to jest. Ostatecznie okazało się, że to była rurka wystająca z kolana. Nie podobało mi się. Zdecydowanie najgorsze skojarzenie ze szpitalem to wizyty związane z moim poparzeniem. Nie pamiętam dokładnie ile miałem wtedy lat, ale pewnie coś koło 10. Na klatkę piersiową i brzuch wylał mi się garnek wypełniony wrzątkiem. Nie polecam. Pomijając ból przy samym poparzeniu straszne było to co się działo potem. Jeździłem do szpitala po to, aby zdejmowali mi całe płaty skóry a następnie zawiązali prawie całego bandażem. Wyglądałem jak mumia. Do dziś pozostała mi blizna. Podczas polewania mnie wodą tuż po wypadku nie zauważono jednego poparzonego miejsca. Wrzątek został tam kilka sekund dłużej i został ślad. Ostatnia poważniejsza wizyta w szpitalu odbyła się niedawno bo w trzeciej klasie gimnazjum. Chodziło to pewne 'elementy' na plecach i karku, które zawsze przypominały pieprzyki z tym, że były bardziej wypukłe. Zaistniało zagrożenie, że to może być czerniak. Trzeba było to wyciąć i znowu musiałem spędzić cały dzień w szpitalu. Oczywiście skończyło się dobrze. Jeśłi chodzi o gabinet stomatologiczny to wyobraźcie sobie, że zajmowała się mną praktykantka, która nie potrafiła dobrze wkręcić igły do strzykawki przed znieczuleniem. Wstrzyknęła mi znieczulenie w dziąsła, wyciągnęła strzykawkę, ale bez igły. Wielkie poszukiwania po całym gabinecie spełzły na niczym. Strzykawka przeleciała mi przez gardło. Dalszych szczegółów Wam oszczędzę. W każdym bądź razie przeżyłem
Patrick Kluivert - musiałem mu poświęcić oddzielny akapit. Zawdzięczam mu baaaardzo wiele. Gdyby nie on to być może nie byłbym dzisiaj kibicem Barcelony. Na Mundialu we Francji kibicowałem Holendrom a przede wszystkim Patrickowi. Mistrzostwa się skończyły a ja podążyłem za nim do Barcelony, która w tamtych czasach była bardzo 'holenderska'. Od tamtej pory kibicowałem Barcelonie, Kluivertowi i Oranjes. Z biegiem lat kibicowanie Barcelonie zmieniło się w miłość, kibicowanie Oranjes w sympatię do nich a Patrick ... odszedł z Barcelony. To był moment kryzysu, ale nie trwał on długo. Barcelona pozostała dla mnie wciąż tak samo ważna, a wraz z kolejnymi latami stała się czymś niemalże najważniejszym. Kluivert poza tym zawsze był moim idolem na boisku. Grając na podwórku jako dzieciak zawsze chciałem być taki jak on. Chciałbym, aby na zakończenie kariery wrócił na jeden sezon do Barcelony.
Rodzina - jeżeli miałbym odpowiedzieć na pytanie 'czego mi brakuje do szczęścia' to odpowiedziałbym, że właśnie szczęśliwej rodziny dlatego też w przyszłości (trudno powiedzieć jak dalekiej) moim priorytetem będzie właśnie założenie szczęśliwej rodziny. Obecnie mój stosunek do kobiet jest taki jak pisałem o tym wcześniej, ale kiedy to się już zmieni będę bardzo, ale to bardzo ostrożny. Wybór partnerki życiowej to niesamowicie ważna sprawa. Chyba najważniejsza w życiu. Nie będę mógł popełnić błędu widząc jak przykre mogą być tego konsekwencje. Szczerze mówiąc to może nawet boję się trochę tego wyboru. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się jakoś tak 'samo'.
Sport - świetna sprawa. Praktycznie od zawsze interesowałem się sportem. Przed Mundialem we Francji w roku 1998 oglądałem NBA. Wtedy jeszcze leciało w publicznej telewizji o ile się nie mylę. Pamiętam finał między Chicago Bulls a Seattle Supersonics. Pojedynek Jordana z Paytonem. Potem przyszedł czas na piłkę nożną o czym pisałem wcześniej, ale rozgrywki NBA dalej śledziłem z nieco mniejszym zaangażowaniem. Ostatnimi czasy (od jakichś 3 lat) ograniczyłem się do sprawdzania jak sobie radzi indywidualnie Allen Iverson. Zawsze uwielbiałem tego kolesia. Szkoda, że miał słabą drużynę. Poza piłką nożną obecnie lubię obejrzeć tenis w dobrym wydaniu. Raczej ten męski. Panie oglądam tylko dla tego, że ładnie się prezentują. Grać raczej nie potrafią. Od czasu do czasu zdarzy mi się także obejrzeć Snooker. Mam kilku ulubieńców, ale mój faworyt i bilardowy idol - Steve Davis - już niestety nie grywa. Sportów zimowych raczej nie lubię. Czasem oglądam Curling znany też jako 'popychanie czajnika'
Ty - siedzisz przed kompem i czytasz to, ale po co
Utrudnienia - no właśnie. Pezet w jednym ze swoich utworów śpiewał "(...)może życie bez przeszkód byłoby naprawdę nudne...", ale sam nie wiem czy się z nim zgodzić czy nie. Utrudnienia są dobre o ile ... wiem jak sobie z nimi poradzić
Wiem - ale nie powiem.
Yyyyyyyyyyy - chyba jednak nie wiem
Zażenowanie - niestety napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności. Czasem zupełnie brakowało mi pomysłów stąd też w niektórych akapitach trudno doszukiwać się sensu
Aha miało być 'zażenowanie' tak? W takim razie czuję się zażenowany faktem iż ->
napisanie tego alfabetu momentami przerastało moje umiejętności


