Faworytem jak zwykle jest reprezentacja USA ale nie jest wcale powiedziane że uda się im wywalczyć tytuł. Amerykanie bogatsi o doświadczenia z przed dwóch lat na IO w Atenach kiedy to po złoto sięgnęli Argentyńczycy a USA zajęli trzecie miejsce i z ostatnich MŚ w Indianapolis kiedy to Amerykanie zajęli dopiero siódme miejsce a w finale SiC pokonała Argentynę tym razem starali się stworzyć zespół a nie zlepek nie rozumiejących się gwiazd. Choć jak zwykle nie obyło się bez odmowy gry w barwach swojego kraju przez niektórych amerykańskich koszykarzy to o miejsce w drużynie walczyła większa grupa i to z niej do Japonii pojechali najbardziej przydatni dla zespołu. Tak więc już nie Dream Teamem jak nie chcą o sobie mówić Amerykanie dowodziło będzie trio: LeBron James (Cleveland), Dwyane Wade (Miami) i Carmelo Anthony (Denver). Mam nadzieję że Amerykanie znów nie wywalczą tytułu a zdobędą go Argentyńczycy którzy na ostatnich dwóch światowych imprezach znaleźli się w finale i raz udało im się triumfować. Argentyńczycy choć w sparingach przed MŚ spisywali się przeciętnie kiedy to schodzili z parkietu pokonani z niżej notowanymi rywalami teraz dowodzeni przez niezmienioną w ostatnich latach drużynę grają jak zapowiadali, czyli kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa Na pocieszenie polskiego kibica można dodać że nasze Orły pod wodzą Urlepa pokonały wczoraj na wyjeździe w meczu towarzyskim wyżej notowaną ekipe Łotwy 80:61


