Widac, ze z liga hiszpanska nie masz za czesto do czynienia. Umowmy sie, ze dzisiaj Sevilla grala z Barcelona, ale tylko nazwy mozna sie bylo przestraszyc. Nie zagarali kompletnie nic. A jezeli juz stworzyli zagrozenie (w koncowce) to marnowali strasznie. Sevilla juz w poprzednim sezonie pokazywala, ze potrafi grac swietna pilke i dzisiejsze zwycioestwo oczywiscie jest niespodzianka, ale nie przesadzajmy. Zagrali bardzo dobrze, a ze nie mieli przeciwnika to juz inna sprawa.fieldy pisze:Sevilla zagrała zawody zycia.
fieldy pisze:Być może piłkarze Barcy mieli w głowie mecz z Celtą, mecz trudny, który tzreba wygrać na poczatku sezonu. Może się obawiali, żeby sie nie zmęczyć za bardzo - zabrakło dzis dokładności i zdecydowania, Eto'o czy Ronnie - nie ruszali do piłek, wolno biegali, był to brzydki emcz w ich wykonaniu.
Lepiej wychodzi Ci usprawiedliwianie Arsenalu. Jezeli uwazasz, ze nawet przegrany start w La Liga bylby wiekszym ciosem niz przegranie jednego z szesciu pucharow, ktore mieli zdobyc to gratuluje fantazji. Dobrze, ze marzenia nie unosza
Tak. Niezly ciag logiczny.fieldy pisze:Teraz kibice Realu bedą mieli nadzieje na walkę o mistrza - będzie wiecej napinek na forum
To tylko jeden mecz. Mozna z niego wywnioskowac tyle co nic. Fakt jeden i niezaprzeczalny - Superpuchar wywalczyla Sevilla.
Ps. Sergio Ramos najszczesliwszy czlowiek poza Sevilla



