Superpuchar Europy - FC Barcelona vs Sevilla 25.08.2006

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 26 sie 2006, 9:10

Chyba te efektowne zwycięstwa z Espanyolem i Bayernem przyszły nie w porę i nasi gracze uznali, że kolejne trofea mogą sobie automatycznie dopisywać na konto, bo w końcu grają najpiękniejszą piłkę w Europie :/ Zimny prysznic z pewnością się przyda - szkoda tylko, że musieliśmy go zaznać akurat w takim meczu... Oprócz Tarzana nie odważyłbym się pochwalić żadnego z naszych zawodników grających wczoraj. Błąd (pomimo, że jedyny) Valdesa przy drugiej bramce zaważył na wyniku w sposób decydujący - to my cisnęliśmy od 7 minuty a do szatni schodziliśmy z 2-0 w plecy :roll: Skoro już piąstkował to powinien wybić piłkę na tyle daleko, żeby nie spadła przed polem karnym na głowę gracza rywali. Do Motty przy tym golu bym się nie czepiał bo w całym spotkaniu Kanoute pokazał jak kapitalnie potrafi grać głową, zastawiać się i przyjmować piłkę nawet z graczem na plecach, więc kiedy nadarzyła się okazja do sytuacyjnego strzału wykorzystał ją i IMO wykorzystałby również gdyby Thiago starał się mu przeszkadzać bo wystarczyło lekko strącić piłkę, a nie jakoś precyzyjnie ją uderzyć... Choć oczywiście troche więcej zaangażowania Thiago by z pewnością nie zaszkodziło :/
Nie pamiętam równie słabego meczu Deco i Eto'o, Marquez już w preseasonie grał piach więc nie wiem czemu nagle miałby odzyskać formę z zeszłego sezonu... Nie wiem czy to przemęczenie, czy jeszcze braki w przygotowaniu bo sezon dopiero się zaczyna, ale trochę to niepokojące...
Dobrym posunięciem Ryja było wpuszczenie Gudiego - od jego wejścia gra się ożywiła, udało się stworzyć kilka sytuacji, których wcześniej jakoś nie było zbyt wiele, w dodatku wszedł jako nominalny pomocnik bo Ryj boi się zdjąć Eto'o coby się nam Sammy nie obraził...
Mam tylko nadzieję, że nie zobaczę już w tym sezonie takiej żałosnej gry w naszym wykonaniu...


Nie sądziłem, że już teraz przyjdzie to napisać, ale jak zwykle:
DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE - WIERNI PO PORAŻCE!

Wróć do „Puchary Europejskie”