Chyba przegraliśmy ten mecz w szatni. Wyszli na boisko z myślą, że 90 minut chodzenia po murawie da im Superpuchar Europy. Grubą się przeliczyli. Nie ma usprawiedliwienia. Wiem, że mecze co kilka dni i jeszcze nie optymalna kondycja, ale można to było rozplanować inaczej. Może po gali w Monaco zabalowali? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Zagrali jak amatorzy i wynik jest tego dobrym odzwierciedleniem.
Naturalnie można a nawet trzeba szukać pozytywów. To jest klasyczny kubeł zimnej wody. Może dobrze, że tak szybko? Inny pozytyw to taki, że chyba gorszej Barcelony w tym roku już nie zobaczymy. Po prostu z taką kadrą nie da się zagrać gorzej.
Jedyny zawodnik, którego mogę pochwalić to Valdes. Tyle.


