Kaczy, kiepska napinka. Jakbyś wymyślił coś własnego, zamiast cytować słowa Eto'o (i to jeszcze z trzeciej ręki, bo po kibicach Sevilli), to może byłaby nawet całkiem przyzwoitakaczy pisze:"Barca,cabron, saluda al campeon"
Ale nie dziwię Ci się. Gdybym był na Twoim miejscu, to też bym się cieszył jakby zaświtała mi nadzieja, że Santiago Bernabeu nie będzie znowu oklaskiwać Barcelony
A poważnie
Chyba jedynymi zawodnikami do których nie można mieć pretensji byli Messi i Puyol. Pierwszy starał się szarpać z przodu, drugi łatał dziury w obronie jak mógł. Niestety, żaden z ich kolegów z odpowiednich formacji nie był w stanie zapewnić im odpowiedniego wsparcia - Marquez wyraźnie bez formy, źle się ustawia, daje wyprzedzać w polu karnym, Belletti i Sylvinho zagrali raczej tak jak w zeszłym sezonie niż w okresie przygotowawczym. Motta podobnie jak Marquez - jak dla mnie przy stracie drugiego gola bardziej zawinił właśnie Thiago niż Victor - nie upilnował Kanoute, w ogóle nie wyskoczył razem z nim do piłki.
Xavi i Deco bez pomysłu na grę, chyba też za mało agresywni, za mało szukania prostopadłych piłek a za dużo gry długimi podaniami na Messiego. Ronaldinho
Hmm, żeby nie było, że się pastwię i uprawiam czarnowidztwo - mecz wyraźnie nie wyszedł, ale po jednym przegranym meczu (chociaż dość prestiżowym) jeszcze niczego nie przesądzajmy. Zimny prysznic na pewno dobrze zrobi i teraz może być już tylko lepiej. Celto, bój się



