Wiele sytuacji podbramkowych z obu stron, ale z tych dla pokonanych dwie szczególnie mi utkwiły w pamięci bo mają czego żałować.
Pierwsza to sytuacja Cristiano Ronaldo kiedy to z 7 metrów trafił w twarz Lehmann'a, a druga to głowka Saha'y na początku drugiej odsłony.
Sama bramka wzięła się z prostego i w zasadzie szkolnego błędu Ronaldo, który stracił piłkę na własnej polowie
Szkoda trochę, że Kuszczakowi nie udało się zachować czystego konta bo bronił wyśmienicie.
Wynik mimo wszystko sprawiedliwy. Kanonierzy byli minimalnie lepsi



