Artykuły prasowe warte przeczytania

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 08 paź 2006, 0:56

Myślę że warto przeczytać jak wygląda rosyjska bańka mydlana, zresztą takie przypadki to w sumie nie nowość - oto Europa właśnie :roll:

Artykuł: Niedynamiczne Dynamo

Co się stało z Dynamo Sankt Petersburg? Dlaczego rozpadł się jeden z najsilniejszych klubów w Rosji, zespół na poziomie nawet euroligowym? Jakie jest w całym tym bałaganie miejsce Macieja Lampego? Wiele pytań, niewiele odpowiedzi.

Europejska koszykówka rozwija się bardzo prężnie i coraz wyraźniej dopomina się o swoją pozycję nie tylko ubogiego krewnego NBA, ale równoprawnego partnera. Tymczasem kilkadziesiąt godzin temu światło dzienne ujrzała druga strona europejskiego medalu, powszechna na niższych szczeblach rozgrywek, ale jak widać - obecna również w samej elicie.

Sztab trenerski Dynama St. Petersburg zebrał zespół na spotkaniu. Niektórzy zawodnicy przeczuwali już od kilku dni, że coś jest nie tak, ale wielu z nich przypisywało to nieco szalonej atmosferze, jaka panuje wokół sportu w byłym - bądź co bądź - komunistycznym kraju. Okazało się jednak, że to, czego mieli się dowiedzieć, odbiło się szerokim echem nie tylko wśród ciasnych ścian szatni, ale po wszystkich zakątkach europejskiej koszykówki.

To było zaskakujące posunięcie - Dynamo ogłosiło, że zespół został rozwiązany, uciekając w ten sposób od wielomilionowych zobowiązań, tak obecnych, jak przeszłych, wobec swoich zawodników. W tym miejscu należy uświadomić sobie, jaki jest kaliber problemu. Dynamo St. Petersburg to jeden z najbogatszych klubów w Europie (10 milionów dolarów budżetu), który w ubiegłym sezonie ukończył na drugim miejscu jedną z najsilniejszych europejskich lig, a potem zdobył brązowy medal w play-off. Dynamo miało w nadchodzącym sezonie występować w pucharze ULEB, a żeby było ciekawiej - na godziny przed ogłoszeniem decyzji klubu, na oficjalnej stronie ULEBcup.com pojawiła się zapowiedź przyszłego sezonu, w której Dynamo jest przedstawiane jako jeden z faworytów do końcowego sukcesu.

Dynamo St. Petersburg zostało założone w 2004 roku, ale na europejskich salonach ogłosiło się jasno i wyraźnie, wygrywając puchar FIBA Europe League już w pierwszym sezonie swojego istnienia. Dynamo to był niesamowity projekt, ale po części też fanaberia bogatych rosyjskich oligarchów.

Do pewnego momentu wszystko przebiegało jednak gładko. Co zatem poszło nie tak? Oficjalne stanowisko mówi o nieporozumieniach między klubem a miastem, które nie chciało utrzymywać w St. Petersburgu drugiego - obok Spartaka - klubu koszykarskiego. Dynamo było reprezentowane w rozmowach z miastem przez prezesa Vladimira Radianova, który - o ironio! - trzy lata temu był prezesem Avtodora Saratov, który również zbankrutował i został zlikwidowany.

Jako główny sponsor Dynama (obok specjalnie powołanego stowarzyszenia sportowego), władze miasta trzymały losy klubu w garści. Odcięcie ponad 5 milionów dolarów, jakie St. Petersburg łożył na Dynamo oznaczało, że wszelkie podpisane zobowiązania tracą jakiekolwiek podstawy finansowe. Bez gwarancji ze strony miasta oraz jednego z największych rosyjskich banków, który w tej sytuacji zaczął zachowywać się nerwowo, Dynamo nie mogło liczyć na przychylność rosyjskiej federacji w przyznaniu prawa do gry w przyszłym sezonie.

Na kłopoty finansowe nałożyły się zwyczajne kwestie ambicjonalne i polityczne. W zarządzie miasta zasiadają byli oficjele komunistycznej partii Związku Radzieckiego, natomiast grupy związane z byłym KGB mają udziały we wszystkich rosyjskich klubach noszących nazwę "Dynamo", a także prawa do tej nazwy. Miasto chciało, żeby Dynamo połączyło siły z miejscowym Spartakiem i żeby w ten sposób powstał klub o najwyższych ambicjach. Dynamo nie wyraziło zgody i dlatego miasto wycofało się z finansowania.

Poważną konsekwencją tych wydarzeń jest nieoczekiwane zasilenie rynku wolnych graczy przez zawodników do niedawna związanych z Dynamem. Kelly McCarty miał zarobić w przyszłym sezonie 700 tysięcy dolarów, Ognjen Askrabic - również 700 tysięcy, Vladimir Veremeenko, Eddie Gill i Goran Jeretin po 600 tysięcy, Maciej Lampe 650 tysięcy, a na tych graczach lista się nie kończy. Środek października to nie jest najlepszy moment na poszukiwanie klubu, dlatego żaden z tych graczy nie może liczyć na porównywalne pieniądze, zwłaszcza kiedy Europę zaleją koszykarze zwalniani z NBA w ramach uszczuplania składów do przepisowych 15 nazwisk w miarę zbliżania się do końca obozów przygotowawczych.

Europa wielkimi krokami zbliża się do NBA pod względem sportowym. Organizacyjnie jednak zbyt często dochodzi do takich przypadków, jak Dynamo, Ulker Stambuł (który został rozwiązany latem), Avtodor Saratov czy też niedawnych kłopotów Virtusa Bologna, który spędził dwa lata poza Lega A. Stabilność finansowa i organizacyjna to teraz priorytet europejskiej koszykówki. Poziom sportowy - już i tak niezły - podąży za takimi przemianami samoczynnie.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”