9/11

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post autor: Pisakk » 13 paź 2006, 0:19

MLSoccer pisze:Ta relacja ktora mam jest bodajze z NBC i zamierzam ta tasme jeszcze raz obejrzec.

Tylko że takie oglądanie po czasie ma jedną wadę - jeśli doszukujesz się spisku, to najprawdopodobniej i tak go zobaczysz :wink: .
deltinho pisze:Przymując, że to był spisek to była to akcja (tajna) na niewyobrazalną skalę i musiały w niej brać udział/wiedzieć o niej tysiące ludzi

Czemu na niewyobrażalną skalę? Jeżeli rzeczywiście przyjmiemy, że była to mistyfikacja, to udział w niej brali w dużej większości członkowie agencji rządowych, których tak czy inaczej obowiązuje tajemnica. Chciałbym zaznaczyć jedno na początku - nie przyjmuję teorii o spisku w stanie zaślepienia i kompletnie bezkrytycznie. Po prostu uważam, że bardziej trzyma się ona kupy niż to co serwowno w telewizji ustami np. Busha, Rumsfelda czy Chaneya. To tak dla jasności.
deltinho pisze:Ale nie wierze, że nie znalazłby się ktoś, kto za grube miliony nie zrobiłby dla jakiś mediów zdjęć kilku dokumentów, nie udzielił wywiadu, nie sprzedał kilku informacji, wskazówek demaskujących spisek? Powtarzam - grube miliony dolarów, bo taka byłaby wartość wiarygodnych informacji.

No właśnie to może być jedną z nieścisłości (dość sporych zresztą). Co prawda potencjalnych "cywilów" będących świadkami ewentualnych niecnych działań mogło być troche i pewnie mogłoby kogoś kusić, aby wyjawić światu prawdę. Jednak musiałby taki człowiek zdawać sobie sprawę przeciwko jakiej sile występuje. Jeżeli założymy, że ktoś coś takiego rzeczywiście widział i co najważniejsze, zobaczył tego efekt, to mógłby się dwa razy zastanowić. Trudno to jednak jednoznacznie wyjaśnić.
deltinho pisze:Przypomnę, że ilość takich źródeł informacji nalezy pomnozyć przynajmniej przez 3 (bo jeszcze zamachy w Hiszpanii i Londynie).

Co prawda nie szukałem żadnych rozszerzonych informacji o tych atakach, ale jedno utkwiło mi w pamięci. Już nie pamiętam o które z tych zdarzeń chodziło, ale nie obyło się oczywiście bez znalezienia w pobliżu miejsca eksplozji ciężarówki, w której znajdował się egzemplarz "Koranu". Nie mogło się obyć bez natychmiastowej identyfikacji sprawców.
MLSoccer pisze:Dla mnie osobiscie zaskakujace jest to ze rzad nic na ten temat nie znalazl, nie ma dowodow, rzadnych szczatek i winnego.

Miałem o tym napisać we wcześniejszym poście, ale wyleciało mi to z głowy. Przez cały ten czas, podczas którego debatowała nawet specjalna "Komisja ds. 9/11" nie podano żadnych, ale to żadnych dowodów na to kto był sprawcą tych zamachów. Zadziwiająco szybko zidentyfikował go Bush - miał być nim Osama bin Laden - ten sam którego Amerykanie sami uzbroili kilka lat wcześniej. A jakie miał ku temu dowody? Sam bin Laden "przyznał się" do zamachów na jednej kasecie, której wiarygodność potwierdziło CIA. Sęk jednak w tym, że gościu na tej kasecie do bin Ladena raczej podobny nie jest, a w dodatku jak wiemy bin Laden jest leworęczny (przypomnijcie sobie filmik sprzed zamachów z 11 września, na którym bin Laden trzyma w rękach karabin maszynowy), a na tym filmiku notatki na kartce pisze ręką prawą. I to wszystko! Ameryce to wystarczyło! Wystarczyło więc Bushowi. Fajnie również, że Amerykanie pozwolili opuścić USA rodzinie bin Ladena, w dodatku jeszcze ekskortując ich przez FBI. Nie trzeba mówić, jakie korzyści to przyniosło USA. Bogactwa talibów i co najważniejsze - iracka ropa. A dowodów jak nie było tak i nie ma.
MLSoccer pisze:Moge przyjac,ze udarzenia w wieze WTC sa prawdziwe, ale nie da sie przyjac ze taki duzy samolot uderzyl w Pentagon to kompletna bzdura i sa na to fakty zobacz zdjecia i filmy tego budynku oraz oczywiscie brak jakichkolwiek szczatek samolotu tak wielkiego jak ten, o ktorym sie oficjalnie mowi.Dla mnie osobiscie w Pentagon uderzyl albo maly samolot wyladowany materialami wybuchowymi albo jakis pocisk bo innego wyjscia nie ma

Jako pierwsi na miejsce dotarli dziennikarze agecji Reuters. Wg pierwszych ustaleń z naocznymi świadkami (co było publikowane, ale zostało następnie "wyprostowane") wynikało, że w Pentagon uderzył nie Boeing 757, a jakiś mały helikopter. Następnie pojawiła się wersja, że była to jakaś rakieta i to wydaje mi się najbardziej prawdopodobne. Oczywiście trzeba nadmienić, że dziwnym trafem trafienie miało miejsce w remontowaną część budynku, w której nie było żadnego z pracowników. Oczywiście Rumsfeld był wtedy po przeciwległej stronie.
deltinho pisze:Porwanie samolotów przez Arabów i wystrzelenie rakiety przez amerykańskich spiskowców w tym samym czasie to przypadek?

Być może to wcale nie Arabowie porwali te samoloty. Być może oni nawet palców w tym nie maczali. Dość powiedzieć, że ojciec Mohameda Atty twierdzi, że rozmawiał z synem dwa dni po 9/11 i że jego syn ma się dobrze. To samo z innymi uznanymi za winnych. W filmie "Loose Change" mówiono, że są dowody, że przynajmniej 4 z "terrorystów" żyje i ma się dobrze pracując w placówkach dyplomatycznych.
deltinho pisze:Ale zobaczmy na stonę spiskowców: podmiana samolotów - obsługa lotnisk, wieże nawigacyjne, ośrodki kontrolujące loty - tam wszędzie pracują cywile. Podmianka wszystkich na jeden dzień na ludzi związanych ze spiskiem i nikt tego nie zauważył do dzisiaj?
Nie jeśli wykorzystane do tego zostaną lotniska wojskowe.
deltinho pisze:Dalej - porwani dzwonia do rodzin. Jakby były to monologi to moze uwierzyłbym, że przygotowane wcześniej, spreparowane. Ale to sa dialogi - w takim krótkim czasie, porwali pasażerów, gdzieś wylądowali i zmusili (pewnie torturami) tyle osób (bo telefonów było sporo) do wykonywania rozmów i opowiadaniu o terrorystach? Tego też nie kupuje.

Wg badań przeprowadzonych przez jakieś tam profesora (już nie pamiętam jak się on nazywał więc ponownie odsyłam do "LC2ndE") prawdopodobieństwo połączenia się przez komórkę lecąc na takiej wysokości wyniosło 0,06%. Nie wiem za bardzo jak się to ma do telefonów pokładowych, bo na tym się w ogóle nie znam.

Jest fajny zapis rozmowy jedenj ze stewardess. Mówi ona zupełnie spokojnie o tym, jak to przed chwilą terroryści zadźgali trzy osoby, przejeli stery i grożą ładunkami wybuchowymi. W tle oczywiście nie słychać żadnych krzyków ani rozmów. W innych nagraniach jest to samo.

Numery miejsc porywaczy przekazane za pomocą telefonu komórkowego przez stewardessę Madeline Amy Sweeney do Bostońskiej Kontroli Ruchu Lotniczego, nie zgadzają się z numerami miejsc tych, których FBI obarcza odpowiedzialnością.

Najlepszy jest jednak koleś, który dzwoni do swojej mamy i mówi "cześć mamo tu..." i przedstawia się z imienia i...nazwiska :lol: . Ja wiem, mogły to być nerwy albo co, ale powtarzając tą czynność przez całe życie chyba trudno byłoby zmienić ten nawyk :wink: .
deltinho pisze:Dalej - jak wytłumaczyć, że mimo "tylu" niedociagnięc sprawą nie zajmują sie poważnie żadne media. Przeciez wykrycie takiego spisku to gwarancja zostania "Dziennikarzem Wszechczasów" w Usa. Nikt się nie skusił? Wszystkich zastraszyli? przekupili?

Rzeczywiście trudno to wytłumaczyć. Jedyny argument jaki mogę przytoczyć jest taki, że każda próba podważenia jakiegokolwiek faktu jest publicznie wyśmiewana w mediach. Z jednej strony trudno się dziwić, no ale...


Jeśli zaś chodzi jeszcze o WTC to dziwnym trafem wszyscy (podkreślam WSZYSCY) najważniejsi ludzie pracujący w tych budynkach, czyli szefowie firm zostali zaproszeni tego dnia na 8 rano (!!!!) do strzeżonej bazy wojskowej w Offutt na przyjęcie charytatywne, gdzie o 3 po południu zjawił się sam Bush...

Pozdrawiam

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”