Co do drugiego meczu to Bawarczycy powinni dziękować bogom, że Kowalewski nie mógł grać. Moim zdaniem Wojtek wyciągnąłby oba strzały. Pierwszy... bez komentarza... jak piłka może się wturlać obok bramkarza do siatki? Drugi strzał może i ładny, ale Pizarro nie miał z czego uderzyć i to był taki samolocik. Piłka dłuuuugo szybowała. Klasowy bramkarz zdążyłby się przesunąć i wyłapać ten strzał.
Wczoraj napisałem, że strata punktów i porażka Bayernu w ostatniej kolejce jest wielce prawdopodobna. Martinho i s-ka oczywiście mnie wyśmiała, ale połowa tego zdania już jest prawdziwa.



