Red Hot Chili Peppers - Stadium Arcadium, jak dla mnie obok Calfornication najlepsza płyta Redhotów. Jest na niej kupa piosenke (w końcu dwupłytowa jest) i dlatego można jej słuchać i słuchać...
Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach - Lewa strona Literki M, świetna płyta, najlepsze okreslenia jak słyszałem dla tej płyty to 'introwertyczna', no i faktycznie taka jest, w sam raz na długie zimowe wieczory
Myslovitz - Happiness is Easy, na pewno jedno z największych wydarzeń na polskim rynku fonograficznym to płyta Myslovitza. Jak dla mnie, to za dużo w niej elektroniki, a za mało tego dobrego, starego Myslovitza, wszystkie piosenki są takie same, na początku fajnie się słuchało tej płyty, ale szybko się znudziła.
Farben Lehre - Farben Lehre, płyta wydana z okazji XX-lecia FL, swoją recenzję przedstawiłem pare miechów temu w innym temacie, i ona się nie zmieniła.
Katie Melua - Piece by Piece, nie mam pojęcia z jakiej paki taka muzyka mi się spodobała. To chyba przez ten efekt cieplarniany
Coma - Zaprzepaszczone siły (...), Coma troche mnie rozcarowała, Pierwsze Wyjście z Mroku było lepszą płytą Comy, jak dla mnie to jest rozczarowanie, ale ze dwa single na płycie są zajebiste.
Największe rozczarowanie wg mnie to 'Płyta' Buldoga. Dużo szumu, a oprócz V rozbioru żadna piosenka nie wpadła mi w ucho. Żadnej płyty Kazika nie słuchało mi się tak beznadziejnie jak Płyty.


