btw, Breathalyse -> wreszcie ktoś =) miałam dokładnie takie samo uczucie, nie mogłam normalnie funkcjonować bez Lake&Flames. i szczerze mówiąc tak, nawet po debiucie The Car Is On Fire, byłam zdziwiona, że w POLSCE coś takiego powstało. nie mówię o ograniczonych warunkach (zresztą ta płyta pokazuje, że to mit- jest tak dopracowana, że bardziej się chyba nie da), ani o tym, że rodzą się tu jacyś gorsi. po prostu tego co mają Dejnanowicz i spółka ze świecą trzebaby szukać- kochają muzykę, orientują się co się w świecie dzieje (więcej indie, Polacy!), nie boją się eksperymentów. poraz pierwszy od dawna dosłuchałam się u kogoś w Polsce nie tylko inspiracji Beatlesami, ale w dodatku tak oryginalnych dźwięków.
a żeby było śmieszniej, kompletnie się tego wszystkiego po tej płycie nie spodziewałam. słysząc ''Newyorkewr'' pierwszy raz nie wydawało mi się, że po lekkiej przeróbce można z niego coś tak świetnego zrobić, po lekkim i przyjemnym ''Can't cook'' zwątpiłam, że znajdę na tej płycie to czego szukam. a już od pierwszych dźwięków ''The Car Is On Fire Early Morning Internazionale'' (1. na płycie)- wątpliwości uleciały.
no, ale żeby było coś poza pustym gadaniem:
,,But I know that knowing you
Is a great experience,
The greatest I will have
And I know that the only one I've ever
Truly loved- it was my cat''
http://www.sendspace.com/file/774q4g <- What Life's All About, The Car Is On Fire



