No to ja mogę zgłosić wierszyki napisane przez gościa o nicku kleofas_kornik (o ile dobrze pamiętam):
"DREWNIANY TRYPTYK" - WIECZÓR PIERWSZY
"GRZEŚ, KTÓRY MIAŁ KIBICÓW GDZIEŚ"
Historia ta jest niezbyt przyjemna
Mówi o Grzesiu, ludziku z drewna
Drewniane nogi, drewniany nos
Przykry jest jego drewniany los
Ma jednak przy sobie wuja dobrego,
który jak głupi stawia na niego
Nieważna forma, nic się nie liczy,
gdy jest mecz kadry - Grzesio na szpicy
Zero zwrotności, szybkości brak
to jego na zawsze firmowy znak
Wszyscy kibice już szydzą z niego
"zejdźże z boiska, drewniany kolego"
Wujek jest jednak ciągle zachwycony
"Grzesio męczy obrońców, walczy jak szalony"
"Franek" już odcisków dostaje na ławce,
a Grześ ciągle "walczy" na zielonej trawce
Wreszcie wujek dostaje nagłego olśnienia
Czy to jest możliwe - kogo będzie zmieniał ?
Stała się rzecz wprost niewyobrażalna
Schodzi jego pupil - piłkarzyna marna
Na takie dictum zdębieli rywale:
"przez prawie godzinę nie było go wcale"
Wujek objawił swój geniusz taktyczny
Wprowadził w zdumienie ekspertów licznych
Czyżby dozgonna miłość wygasła,
czy też swoje zrobiły kibiców hasła ?
Zaszczuty Grzesio usiadł na ławie
zmęczył się bardzo staniem na tej trawie
Jednak swoje zadanie spełnił koncertowo
raz nawet udanie próbował strzelać głową
Morał tych wynurzeń jest już bardzo blisko:
Związek wuja i "drewniaka" przetrwa prawie wszystko.
"BOHATEROWIE REPREZENTACJI" - WIECZÓR DRUGI
"ŻURAWI KLUCZ"
Ta opowieść będzie o graczu z Krakowa,
lecz to jest Poznaniak - z "Pyrlandii" osoba.
Na krajowym podwórku osiągnął już szczyt:
gole, asysty, tytuły - i to nie jest mit.
Do niedawna cierpiał z powodu dziwnego schorzenia,
miał "chorobę kadrową" - nie do wyleczenia.
Gdy przywdziewał strój z orzełkiem na klacie,
blokował się strasznie, ten nasz biedny Maciek.
Super-forma snajpera gdzieś ulatywała
i pociecha w kadrze z niego była nader mała.
Dziwili się eksperci, syndrom "Gucia" znali
i powoli "Żurawia" w kadrze przekreślali.
Znajdowali mu miejsce za napastnikami
bedzie większy pożytek, tak mówili sami.
Kwestia ta zaczęła być problemem sporym,
bo trzeba grać Maćkiem, nawet w kadrze "chorym".
Posiada on wiele zalet i atutów,
już nie wspominając o kolorze butów.
Przełamał się "Żuraw" wnet niespodziewanie,
gdy Polacy napotkali niewygodną Danię.
Komentarzy pełno, lecz wszystkie zgodne były:
"Żałośni kopacze", "Żarty się skończyły".
Jedynym pozytywem tej klapy totalnej
był gol Maćka po akcji indywidualnej.
Nikt jeszcze nie wiedział, że tam początek miała
świetna passa "Żurawia", internacjonała.
Odnalazł on tam wreszcie swój do kadry klucz,
wspomniał słowa trenera: "Ucz się ciągle, ucz"
Później poszło jak z górki, najpierw w tym Belfaście,
gdzie Maciek ośmieszył obronę razy kilkanaście.
Golem z "kornera" cała Polska tak się zachwycała,
że przywołano maestrię Kazka Deyny, polskiego "generała".
W Krakowie nie mogą naliczyć już faksów,
chcą Maćka w Premiership, jest oferta z Ajaksu !
Po golu z Anglią, z Walią znów trafienie "Żurawia"
upolował "brytyjski hattrick" - a to wielka sprawa.
Świetna gra w październiku, trzeba dodać wrzesień,
zrobił nam Żurawski "złotą polską jesień".
Przełamał swoją niemoc, tę blokadę straszną,
spełniał na boisku rolę bardzo ważną.
Choć nasz "Żuraw" do odlotu na Zachód zimą się szykuje
w polskiej kadrze wciąż będzie szybował, już ja to czuję.
"BRYLANTOWY TECHNIK Z DONIECKA" - WIECZÓR TRZECI
"RUMIANY CHERUBIN"
Pozwólcie państwo, że Wam przedstawię
pewnego piłkarza, którego nie trawię
Futbolowy wirtuoz, jakich w Polsce mało
i dumny przydomek : MARIO LEVANDAO
Jest on na dodatek ciągłym kadrowiczem,
jego żałosnych wpadek nawet już nie zliczę
Wyjechał za młodu daleko, aż na Ukrainę
ale już wcześniej miał tę śmieszną minę
Wygląda chłopek jak ruska przekupka
żeby nie powiedzieć, że ma image d..ka
Często sobie grywa w Czempionów Lidze
lecz w skrótach tylko jego kiksy widzę
Ale to nieważne jak się on spisuje
bo kolejne powołanie zaraz otrzymuje
W teamie wujaszka spełnia ważną rolę
ma on tak podawać, by strzelali gole
lecz biedny Mariuszek, na domiar złego
komu podawać ma piłki, nie usłyszał tego
I w każdym meczu chłopczyna się stara
równo obdzielać podaniami, swoich i rywala
Co z tego wychodzi, każdy wie dokładnie
zawsze z jego straty coś do bramki wpadnie
Tłumaczą go pismaki : "Nie tam miejsce jego"
"Przecież jest obrońcą, pokroju Maldiniego"
Lecz wujek na te głosy wciąż głuchy pozostaje
"Mariusz to playmaker, tylko tam się nadaje"
Więc nic nie pomoże na nim psów wieszanie,
bo podobno Mario ma papiery na granie.
Jednak gdzie je zdobył - dziwi się fan piłki,
na wschodnim bazarze czy może z wysyłki ?
Nie zmienia to faktu, że nasz LEVANDAO
to rozgrywający, jakich w świecie mało.
"DREWNIANY TRYPTYK" - CZĘŚĆ TRZECIA - SERDECZNIE ZAPRASZAM !
"KARIERA FRAJERA"
Na samym początku od razu zaznaczę,
że nasz bohater nie jest zwykłym graczem.
Ma niezwykły wręcz talent do gry partolenia
czego się dotknie - w nieszczęście zamienia.
Zapadł w pamięć ludziom meczem z Białorusią
Ktoś złapał kontuzję, "Mario" zagrać musiał.
Tym oto występem zaczął swą wielką karierę
dla polskiego kibica wciąż jest prawie zerem.
Nieporadne dryblingi, kiksy, na oślep podania
nie jest to bynajmniej wzór do naśladowania.
Niedawno naszą "Pacynkę" kupiono do Wisły
ale gdy wszedł na boisko, to złudzenia prysły.
Zero dynamiki, straty, przegląd pola marny
szybkości on nie ma, jest wręcz ślamazarny.
Kibice Wisełki transferu wciąż pojąć nie mogą:
przecież "takiego piłkarza wciska się wrogom".
Na szczęście w Krakowie w środku pola grywa:
"Szymek", który u fryzjera nader często bywa,
a także Mauro Cantoro - z Argentyny byczek,
którego zasług dla Wisły doprawdy nie zliczę.
Tak więc z ławki "Mario" mecze nadal obserwuje
ciągle trzyma kciuki, krzyczy, mocno dopinguje.
Taki oto ma pożytek z niego trener Henryk K.
bo raz jest kontuzjowany, a raz marnie gra.
Stał się pośmiewiskiem, dowcipów tematem
dla młodszych kibiców i tych pod krawatem.
Zawiódł fanów Wisły, w końcu w kadrze grywał
w wujaszkowym teamie nawet gole zdobywał.
Z dawnych wspomnień został "białoruski show"
Tam wyrobił sobie renomę "fantastyczną" grą.
Sam najchętniej by wymazał z życiorysu mecz,
który można nazwać tylko: "parodia i skecz"
Lecz by ludzie o tej wpadce szybko zapomnieli
musi zagrać wielkie mecze, kilka bramek strzelić.
Jak na razie to zostanie bardziej w marzeń sferze
ja w eksplozję jego talentu już raczej nie wierzę.
Zamiast wzmocnić Wisłę, stał się niewypałem
na podbicie polskiej ligi szanse ma wciąż małe.
Lecz włodarze Wisły rąk nie załamują wcale
zapakują ładnie "Kukłę", wyślą go gdzieś dalej.
Może w jakimś innym klubie, gdzieś na końcu świata
znajdzie swoją przystań "Mario", by za piłką latać.



