Artykuły prasowe warte przeczytania

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62976
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8204
Kontakt:

Post autor: cloner » 02 sty 2007, 13:53

Grande Marco :

Superbohater roku, czyli wszyscy szaleją za Markiem

Nie był ani najlepszy, ani najgorszy, ale gdybyśmy za milion lat mieli oddać ducha futbolu AD 2006, opisując jednego jedynego piłkarza, wybór byłby oczywisty.


Marco Materazzi - nazywany m.in. zbrodniarzem i zwierzęciem - reputację miał utrwaloną. To Brudny Harry nie tylko włoskiej piłki, bo i podczas epizodu w Evertonie swoje narozrabiał (raz zdyskwalifikowano go na osiem meczów) - rywale woleli nie wchodzić mu w drogę, a w lidze angielskiej na taką opinię niełatwo zasłużyć. Niełatwo też opisać jej przyczyny. By zrozumieć, o co chodzi z tym całym Materazzim, najlepiej byłoby pogadać z kośćmi Szewczenki, Inzaghiego, Del Piero czy Ibrahimovicia i jeszcze kilku gwiazd, bo trochę ich sponiewierał.

Wygwizdywali go kibice na wszystkich stadionach Serie A, a ci z Milanu wydali DVD z kolekcją najbardziej krwawych epizodów z jego udziałem. Atmosfera wokół niego tak tężała, że wiosną jego ojciec publicznie prosił o wstrzemięźliwość. Nawet powołanie na mundial trudno mu było fetować, bo każde dziecko w Italii wiedziało, że Materazzi równa się nieszczęście.

A jednak obrońca Interu był w tym roku wszędzie, gdzie coś się działo. Robił rzeczy najwspanialsze, najokropniejsze i najbardziej kuriozalne. Był jak cały współczesny futbol, w którym sportowa klasa występuje niemal wyłącznie wespół z gangsterstwem lub szwindlem. Bożyszcza tłumów strzelają fenomenalne gole, a chwilę potem przewracają się w polu karnym, by wymusić karnego, okłamując przeciwnika na oczach milionów ludzi.

Zidane był zarazem bohaterem i antybohaterem tylko przez moment, podczas mundialu. Materazzi działał cały rok.

Rundę wiosenną zamknął dziwacznym - ale też pięknym - samobójem, podarowanym Empoli imponującym strzałem z połowy boiska. Ten wolej naprawdę ładnie wyglądał, a Włoch miał wyraźnie dużą frajdę, kiedy zagrywał do niczego nie spodziewającego się własnego bramkarza. Na mundialu wyjście z grupy dało Włochom zwycięstwo nad Czechami, którym strzelił pierwszego gola. W 1/8 finału dostał czerwoną kartkę. W finale to on spowodował rzut karny, pozwalając Francji objąć prowadzenie. To on wyrównał. To on sprowokował Zidane'a do uderzenia z byka, co być może przesądziło o triumfie w serii jedenastek. To on skutecznie wykonał jeden z decydujących rzutów karnych.

Jesienią wciąż szalał. Pod każdym względem, także zdecydowanie pozytywnym, bo mundial go odmienił, dał solidnego kopa jego karierze i pewności siebie, uczynił czołowym stoperem w Europie. Wdzięczni fani z całego kraju odśpiewywali "Tutti pazzi per Materazzi" (Wszyscy szaleją za Materazzim), a obrońca Interu zbierał kartki i wyprowadzał z równowagi przeciwników, w tym trenerów. Kiedy Bruno Giordano z Messiny schował piłkę za plecy, by opóźnić wykonanie rzutu z autu, potężnie zbudowany Materazzi objął go za tułów rękami i futbolówkę mu zabrał. Wściekły szkoleniowiec klepnął go w tył głowy i... został wyrzucony przez sędziego na trybuny. Naprawdę niewiarygodne przyszło jednak dopiero po przerwie - Materazzi strzelił wspaniałego gola akrobatyczną przewrotką sprawiającą wrażenie, jakby wykreowali ją na komputerze spece od hitów ze Spidermanem. Jesienią zresztą trafiał aż czterokrotnie (skuteczniejszym obrońcą w Serie A jest tylko Oddo, ale on strzela karne), w tym do siatki Milanu. W derbach Mediolanu wyleciał zresztą chwilę potem z boiska, bo w ekstazie zerwał z siebie koszulkę i zobaczył drugą żółtą kartkę.

I jak tu zapomnieć Materazziego?
zrodlo : gazeta wyborcza

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”