Ale o czym Ty mowisz? Kler byl najbardziej pozadana grupa przez sbekow, tam chcieli miec swoje wtyki. Przy takiej liczbie ksiezy na pewno trafia sie ludzie o roznych charakterach. Beda i tacy, ktorzy idealy odloza do szuflady, bo ksiadz to nie synonim swietego (zreszta nawet niektorzy swieci mieli rozne etapy zycia, niekoniecznie swiete). Poza tym byly tez rozne metody werbowania - subtelne i... hmmm, mniej subtelneGoguś pisze:A co do drugiej części. Dla mnie ksiądz był (bo teraz nie zaliczam się do katolików) podporą moralną, ktoś kto przedewszystkim swoje ideały, dobro, uczciwość i prawdę stawia na pierwszym miejscu. I pozostał tylko taki jeden. Ks. Jerzy Popiełuszko, on się nie złamał a Wielgus nie dorasta mu do pięt.
Oczywiscie nie mowie tu o abp, tylko generalnie o ksiezach. Skoro Ty generalizujesz to i ja sobie pozwolilem.



