Lustracja - kto chciał, a kto nie

Awatar użytkownika
bellus
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1534
Rejestracja: 16 lis 2004, 22:00
Reputacja: 0
Lokalizacja: Jelenia Góra

Post autor: bellus » 07 sty 2007, 9:38

Widze, że w nocy trochę się temat rozwinął. Zacznę od tego, że nie rozumiem czemu Goguś nie dostał WP za swoją kulturę wypowiedzi a raczej jej brak.

Goguś pisze:Kto tego kretyna wpuścił wogóle do IPN'u?
Opanuj się. Po tym jak piszesz to można odnieść wrażenie, że nie do księdza pasuje użyty przez Ciebie rzeczownik a do... Zachowa jakąś kulturę wypowiedzi. Jakoś inni potrafią napisać coś z sensem bez atakowania (bezpodstawnego) osobistego.
Goguś pisze:Po pierwsze primo: Kto tego kretyna wpuścił wogóle do IPN'u?
Po drugie primo: Jakim prawem, w systemie gdzie mamy przeciez tryb lustracyjny ktoś może sobie od tak zbadać i wypisać listę agentów?

Ja Ci z miłą chęcią odpowiem.
Połączę razem primo i sekundo: Ustawa lustracyjna daje dostęp do akt pracownikom naukowym. Zresztą bardzo słusznie, dane tak dużej wagi moralnej nie powinny być oceniane i opracowywane tylko przez jedną instytucję. Rodziło by to podejrzenia o stronniczość, a tak jak zdywersyfikowana jest możliwość czytania akt to zmniejszono możliwość takich zarzutów.

Issakowicz-Zalewski przynajmniej stara się coś robić. Nie wkłada głowy w piasek. Walczy o prawdę w skostniałym systemie. Jakby nastąpiło samo oczyszczenie wcześniej to nie było by księdza w tym miejscu gdzie jest teraz. Zwróć uwagę, że obrażasz kogoś kto walczy o prawdę, ale może dla Ciebie to naturalny język (mnie natomiast strasznie razi).
Goguś pisze:Issakowicz ... no właśnie, jakim prawem ma on dostęp do teczek, dopóki nie pojmę tego, nie pojmę całej sprawy. Jeżeli jest ktos kto może mi to wyjaśnić .... bardzo bym prosił.
A coś Ty się tak do I-Z przyczepił? Przecież to nie on przekazał materiały Gazecie Polskiej, nie on był autorem tego artykułu. Swoją drogą pierwszą wzmiankę o przeszłości arcybiskupa dał Przekrój.
Już pisałem, takim samym prawem jak miałby prawo do tych teczek każdy pracownik wydziału historii jakiegokolwiek uniwersytetu.
KJ slusznie zauwazyl ze ksieza to byla grupa byc moze najsilniej naciskana przez SB.Agent ksiadz na pewno dawal wielkie mozliwosci.Ogolne zaufanie polaczone z wyzej wspomnianym mitem.Do tego tajemnica spowiedzi i jedziemy.
Wielu pewnie sie zlamalo.Ale to nie jest tak ze agent ksiadz jest duzo gorszy niz agent sprzedawca slodyczy w sklepie spozywczym (jezeli wtedy w ogole jakies slodycze byly - ale to taki luzny przyklad).Inna perspektywa po prostu.

Nie sądzę, żeby to księża byli najbardziej naciskani. Tutaj wskazał bym albo pracowników uniwersytetów albo członków i osoby blisko związane z ruchem robotniczym.
Chłopaczek słusznie pisze, że chodzi tutaj o swego rodzaju skazę na wizerunku. taka skaza na pewno się pokazała. Kościół do tej pory kreował się jednego z głównych wojowników w walce o wolność i niepodległość. Chciał być postrzegany przez pryzmat Popiełuszki (jak słyszałem od mamy, to był taki typ człowieka że nawet jakby nie miał sutanny to by robił coś analogicznego). Jak widać po arcybiskupie Wielgusie to nie jest cała prawda. Szokujące są dwie sprawy: długość współpracy i brak przymusu fizycznego (przynajmniej potwierdzonego) jako argumentu do współpracy. Gryzie się to trochę z postawami na zasadzie "weź swój krzyż". Razi bardzo też, zaprzeczanie do ostatniej chwili.

A czy Wielgus przeprosił? Czy padło słowa przepraszam?

Może jednak nie będzie ingresu:
http://wiadomosci.onet.pl/1460546,11,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/1460534,11,item.html

Nie będzie ingresu. Wielgus poda się do dymisji.
http://wiadomosci.onet.pl/1460556,11,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/1460553,11,item.html

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”