Polecam,szczególnie ostatni akapit
Nadal niepewny jest los Kazimierza Marcinkiewicza, który jako fizyk nie nadaje się na prezesa banku. Gdyby był grafikiem, mógłby chociaż podretuszować bilans. Ja osobiście żałuję, że w czasie premierostwa Marcinkiewicz nie załatwił sobie święceń kapłańskich. Mógłby teraz w trybie nagłym zostać arcybiskupem metropolitą warszawskim i w czasie ingresu mieć życiową satysfakcję - prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz musiałaby go pocałować. Wprawdzie tylko w pierścień, ale zawsze.



