Mówiłem już o Zalewskim, ale widzę że ostatnio jego wątek poruszano tutaj. Miałem wyjaśnić dlaczego mam go za tego, za kogo go mam. Otóż pan Isakowicz-Zalewski wokół swej książki zrobił wielki szum medialny, dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny, chciał po prostu wypromować swoją książkę przed wydaniem. Gdyby nie to, ta książka nie miałaby cienia szans na zostanie bestselelerem, natomiast teraz tego że nim będzie, jestem pewien. Gdyby Dziwisz nie zakazał wypowiadania się księdzu to w tym momencie byłby najbardziej porządanym komentatorem we wszelkich mediach a'propos sprawy Wielgusa, czy odwołania proboszcza katedry na Wawelu. Moim zdaniem, gdyby książka wydana była w ciszy, to i tak przyniosłaby porządany efekt. Wysarczyłoby przecież, gdyby ważne osoby dieceznj Krakowskiej (bo z tego co się oriętuje właśnie tego okręgu dotyczy książka) przeczytało publikacje, potem zleciło badania co do podanych w niej księży i według potrzeby odpowiednio się z nimi rozprawili. W tej chwili książka trafi do tysięcy, setek tysięcy polaków, którzy mogą stracić zaufanie do kościoła i tak naprawde Isakowicz-Zalewski może przyczynić się do niechcianego "skoku w bok" niektórych wiernych. Kościół mógłby sam się zlustrować, nie tracąc ludzi. Jednakże każdy robi co chce i robi to po swojemu, bez żadnego porozumienia byleby tylko było o nim głośno. Kto by teraz znał nazwisko Isakowicz-Zalewski? Na pewno bardzo mało osób... A ile obywateli teraz zna pana Zalewskiego? No właśnie ... a zyski ze sprzedaży niedługo znajdą się na koncie kapłana.skorpss pisze:Teraz już chyba nikt się nie dziwi, dlaczego władze kościelne tak bardzo przeciwstawiały się wydaniu książki księdza Zalewskiego. Może się okazać, że spora część wyższego duchowieństwa w Polsce ma coś na sumieniu. Najsmutniejsze jest to, że ci wszyscy ludzie nie uznają swojej winy, nie zaszyją się gdzieś i nie znikną z życia publicznego, ale dalej jakby nigdy nic będą zabiegali o najwyższe stanowiska i robili za autorytety moralne.



