Mamy zatem kandydata leśnych ludków na posadę prezesa. Populizm godny obecnego układu rządzącego, język godny poprzedniej epoki"Dziennik" dotarł do planu reformy piłkarstwa w Polsce przygotowanego przez Jerzego Engela. Robi wrażenie. Głównie tym, że jest kompletnie nierealny. Większość osób, która wnikliwie mu się przyjrzała, mówią jedno słowo -"utopia".
Były selekcjoner reprezentacji Polski strzela pomysłami, ale zapomina o kosztach. Owszem, podaje dokładnie nawet to, ile trzeba zapłacić ogrodnikowi, ale zapomina na koniec zsumować wydatki. A te grubo przekraczają dziesięć miliardów złotych!
Idee Engela - lub jak kto woli, jego mrzonki - powalają. Pan Jerzy jeździ po Polsce i niczym kandydat na prezydenta (czytaj - prezesa) prowadzi kampanię. Temu obieca, tamtemu przyrzecze, jeszcze innemu da słowo. I każdy pieje z zachwytu - ależ plan. Staniemy się piłkarską potęgą. Raz na jakiś czas, jak niedawno samorządowiec z Jawora, ktoś powie: - Panie Jerzy, przecież pana pomysły są niemożliwe do zrealizowania. Wbrew temu, co pan mówi, samorządy nie mają pieniędzy... Ale takich głosów rozsądku nikt nie chce słuchać.
Cały "Narodowy plan usportowienia dzieci i rozwoju młodzieży z uzdolnieniami do gry w piłkę nożną oraz rozbudowy infrastruktury umożliwiającej jego realizację" (tak, tak - to prawdziwy tytuł) pisany jest językiem mocno kojarzącym się z poprzednim ustrojem.
"Szansa dla milionów polskich rodzin", "ratunek dla tysięcy dzieci", "odcięcie od patologii".
Engel, wraz ze współautorem projektu Ryszardem Panfilem, uderza też w narodowe tony: "Nie ma wielu sektorów naszego życia, które potrafią wzniecić tak wielkie emocje patriotyczne w narodzie jak jednoczenie kibiców, wokół narodowych reprezentacji (...). To dla nich hymn polski ma specjalną - jednoczącą wymowę i każdy kibic z dumą śpiewając go, akcentuje swoją polskość".
Sport to zdrowie
Język planu to jednak tylko szczegół. Można przecież odcedzić zbędne słowa i streścić całość - sport to zdrowie, jak będą ładne boiska, to będziemy mieli lepszych piłkarzy i mniej chuliganów, trzeba szkolić zawodników, dzięki czemu będziemy częściej wygrywać.
I teraz przyjrzyjmy się liczbom.
Jerzy Engel podzielił plan szkolenia na trzy etapy - dla dzieci od 7 do 12 roku życia, od 13 do 16 oraz od 17 do 19. Dla tych najmłodszych proponuje utworzenie Gminnych Ośrodków Piłkarskich. I zaczyna się wyliczanie kosztów - stworzenie GOP 150 tysięcy złotych, boiska 3 miliony złotych, organizacja turniejów 20 tysięcy, opracowanie programów szkoleniowych 10 tysięcy złotych, utrzymanie boisk 30 tysięcy złotych. Do tego jeszcze koszty kadry - trener 24 tysiące złotych rocznie, menedżer 18 tysięcy, gospodarz obiektu 12 tysięcy, sprzęt 40 tysięcy (5 kompletów bramek, 50 piłek...). To tylko te główne koszta. Razem - około 3,5 miliona złotych. Problem w tym, że gmin w Polsce jest około 2,5 tysiąca. Gdyby każda zdecydowała się wprowadzić plan Engela, kosztowałoby to blisko dziewięć miliardów złotych.
Większość tych kosztów wiceprezes PZPN proponuje pokryć z pieniędzy Unii Europejskiej, najwidoczniej święcie wierząc, że uda mu się je wywalczyć (albo rozłoży ręce i powie - chciałem dobrze, ale Unia nie chce nas wspomóc). Jednak sporo pieniędzy samorządy muszą zdobyć same - przy 150 tysiącach złotych na realizację GOP znajdujemy adnotację "Mecenat, firmy prywatne", przy 20 tysiącach na organizację turniejów - "sponsorzy". I tak dalej...
Wirtualne pieniądze
Znależć można też takie złote myśli jak: "Każdy Gminny Ośrodek Piłkarski winien posiadać podstawową bazę do szkolenia dzieci". I tu zaczyna się wyliczanie: 2 boiska trawiaste, boisko ze sztuczną nawierzchnią, oświetlenie, hala sportowa o min. wymiarach 20 m x 40 m (jako infrastruktura dodatkowa), szatnie, jedna piłka na jedno dziecko, stroje nie tylko sportowe, ale i reprezentacyjne...
Mało? No to dalej: "Nieodzowna jest możliwość korzystania z basenu pływackiego". Zauważmy, że chodzi o "podstawową bazę do szkolenia dzieci" w wieku 7-12 lat! I teraz pojawia się pytanie, czy Jerzy Engel nie wie, że takiej bazy treningowej nie ma ani jeden pierwszoligowy klub w Polsce z Legią i Wisłą na czele? Przecież był dyrektorem sportowym w Legii i trenerem w Wiśle, powinien pamiętać, iż podobnych warunków nie stwarza się u nas w kraju nawet reprezentantom Polski. A mimo to proponuje - dwa trawiaste i jedno sztuczne boisko dla siedmiolatków!
Pieniądze w planie Engela płyną szerokim strumieniem. Wojewódzkie Szkoły Piłki Nożnej - klasa pierwsza 150 tysięcy złotych rocznie, klasa druga 100 tysięcy złotych, utworzenie systemu współzawodnictwa 200 tysięcy złotych, potem od 3 do 20 tysięcy za promocję projektu, opracowanie poradników, utworzenie prawnych regulacji dotyczących transferów itd... Po chwili znajdujemy sympatyczny fragment świadczący o tym, że za większość (dodatkowo opieka socjalna, medyczna, edukacyjna, orgnizacyjna, finansowa, szkoleniowa) zapłacić mają samorządy.
Kolejne etapy szkolenia to kolejne pieniądze. Przelewające się setki tysięcy złotych, ba - nawet miliony, a z czasem miliardy, przestają robić wrażenie. Tu kasa na pensje, tu na szkoły piłkarskie, tam na turnieje, gdzie indziej komputerowa analiza wyników.
Przytaczać można godzinami, bo dokument jest bardzo obszerny. Nawet gdyby przez rok Jerzy Engel przy każdym losowaniu sam trafiał szóstkę w totolotka (co środę i co sobotę, średnio po milionie złotych), nie starczyłoby na pokrycie jednej trzydziestej wydatków...
Plan jest naprawdę piękny. Tylko czas się obudzić. Z zapewnieniem finansów samorządy sobie nie poradzą. Wiadomo jednak, który punkt uda się zrealizować. Otóż zdaniem Engela Gminne Ośrodki Piłkarskie powinny organizować "okrzyki". W punkcie "Atmosfera gry - kibicowanie" czytamy następujące wyliczenie: "Piosenki i okrzyki drużyn, flagi, flagi przestrzenne z różnych materiałów, serpentyny, instrumenty muzyczne w kibicowaniu, powitania i oklaski, okrzyki zorganizowane przez GOP.



