Forumowicz od A do Z (gotowe alfabety)

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post autor: maestro » 13 sty 2007, 18:22

Nie odkryję Ameryki pisząc, że dosyć trudno było napisać ten alfabet :P W każdym razie mam nadzieję, że podołałem zadaniu ;) Miłej lektury :)

A jak alkohol. Nie będę oryginalny i tak jak kilkoro moich poprzedników, zacznę od tego, co forumowicze lubią najbardziej :] Właśnie... Lubię alkohol, ale jestem w tej kwestii dosyć wybredny. Moim ulubionym trunkiem jest piwko. Zimne lub grzane, zależy od humoru, pogody, samopoczucia :P Heineken, Carlsberg, ewentualnie Lech :] Lubię sobie wyskoczyć ze znajomymi do pubu, ale też zdarza się, że popijam w samotności, przy pizzy, oglądając jakiś dobry film. Wódka oczywiście jest częścią każdej imprezy, ale skutki jej picia, nie są już tak radosne :P Najlepiej smakuje w miłym towarzystwie ;) Nie piję zbyt często (no może ostatnio trochę częściej :P ) więc pewnie dlatego wódka kopie mnie mocniej, niż innych :lol: Powoli uczę się to kontrolować i dlatego nie każda impreza kończy się dla mnie źle ;) Wina oraz żadne kolorowe cudactwa nie wchodzą w grę :P Wódka albo piwko. Ale pamiętajcie- bez alkoholu też można się bawić :!: :lol2:

B jak Białystok. Tu się urodziłem i tu się wychowałem. Nie chciałbym mieszkać nigdzie indziej. Moje miasto jest znane raczej z disco polo i ostatnio Pana Krzysia :P ja jednak dostrzegam tu również zalety :P Mam blisko do jeziorek, co szczególnie liczy się w okresie wakacyjnym :] Mam tu znajomych, mieszkam praktycznie w centrum, więc wszędzie blisko ;) 10min samochodem i za miastem są zajebiste miejscówki na ognisko, coby sobie w weekend kulturalnie wyskoczyć ze znajomymi :] Ogólnie mam wszystko, czego może potrzebować taki chłopak, jak ja. Może poza pracą :P ale o tym na razie nie myślę ;) Kiedyś wybrałem się do Warszawy i ‘zarzucono mi’, że zaciągam :maruda: Niestety (albo stety) taka już nasza podlaska mowa :P ale ze zrozumieniem chyba nikt nie miałby problemu :P No i właśnie na podlasiu są najładniejsze kobiety :P

C jak Calcio. W alfabecie nie mogło oczywiście zabraknąć miejsca dla Calcio. Wszak jest to część mojego życia, religia :P Sam już nawet nie pamiętam, kiedy zaczęła się miłość do włoskiej piłki. Kiedyś nawet interesowałem się polską ligą, ale to nie było to :P Wszystko zaczęło się oczywiście od Juventusu. Oglądałem piłkę odkąd pamiętam… Zapewne każdy mały brzdąc zachwyca się tym, co pokazują w telewizji. Kiedyś często pokazywali Juve w LM. Pewnie od tego się zaczęło. Jednak nie chodziło tylko o piekną, techniczną grę, bo jak wiadomo, Włosi słynęli raczej z gry defensywnej. Tym bardziej nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu tak miało być :] Zacząłem śledzić rozgrywki Serie A i to mnie wciągnęło. Calcio ma w sobie coś więcej, niż wspaniała gra techniczna, kiwki itp. Są osoby, dla których czarowanie piłką na boisku, to nie wszystko. Ja jestem właśnie taką osobą. Moje serce upatrzyło sobie Calcio i bardzo się z tego cieszę. Tak już zostanie na zawsze, mimo kryzysu, jaki przeżywa liga, mimo degradacji Juve, moja miłość do klubu i całej ligi nie osłabła ani odrobinę. Wierzę, że już niedługo Serie A ponownie stanie się najsilniejszą ligą w świata :] a Juve… wiadomo :P

D jak Del Piero. Nie, nie cały alfabet będzie dotyczył Calcio :lol: Tak się pięknie złożyło, że miałem przyjemność śledzić jego karierę od samego początku, kiedy to stawiał pierwsze kroki w Turynie. Alex szybko stał się ulubieńcem, liderem, mentorem :lol: a wkrótce kapitanem, symbolem i żywą legendą. Jest to dla mnie wzór piłkarza, a także człowieka ;) Dla kibiców włoskiej piłki, tacy piłkarze (jak Alex, czy Maldini) są jak bogowie. Możesz ich nie lubić, ale musisz szanować :P Alex w swojej karierze miał ogromnego pecha. Osiągnąłby znacznie więcej, gdyby nie długie, ciężkie kontuzje. Podziwiam piłkarzy/sportowców, którzy mimo trudnej kariery, nie poddali się i wracali do tego, co kochają najbardziej. Mam na myśli m.in. Alexa właśnie, ale także Ronaldo, Molina i jeszcze kilku innych, zasługują na szczególny szacunek ;) A że właśnie Del Piero jest mi szczególnie bliski… :P Oczywiście jest to jedynie część powodów, dla których ubóstwiam Alexa i mógłbym pisać o nich całymi godzinami. Moim marzeniem jest uścisnąć jego dłoń i mam nadzieję, że w przyszłości, gdy możliwości będą nieco większe, to marzenie się spełni ;)

E jak edukacja. Aktualnie jestem studentem II roku filologii angielskiej. Nigdy nie byłem jakimś zajebistym uczniem :P Wolałem biegać za piłką i pykać w gierki zamiast czasem się przyłożyć i pouczyć lub coś poczytać. Tak to jest, że człowiek dopiero później zdaje sobie sprawę, jak ważna jest nauka. Nie mam tu jednak zamiaru nikogo nawracać (bo sam się jeszcze nie nawróciłem :lol: ). Wybrałem ten kierunek, bo zawsze interesował mnie język angielski. Mój brat jest całkiem niezły w te klocki, poza tym muszę przyznać, że miałem bardzo dobrych nauczycieli. Zawsze byłem lepszy z angielskiego, niż np. z chemii, matmy, polskiego czy innych przedmiotów. Zawsze się w kółko powtarza, że języki obce są przyszłością, że bez ich znajomości trudno jest coś osiągnąć. Po części zgadzam się z tym :P Mam nadzieję, że ukończę studia (przerażają mnie jedynie praktyki :lol: ) ale nauczycielem nie mam zamiaru być :badziewie: Jeszcze nie myślałem, co będę robił później, ale nie mam w zwyczaju planowania tak ‘odległej’ przyszłości ;)

F jak forum. Piłka.pl jest jedynym forum, na jakim się udzielam. Zarejestrowałem się tu prawie 2 lata temu. Na początku udzielałem się jedynie w komentarzach, jednak, podobnie jak Zeze :P wojny na linii Turyn – Mediolan sprowokowały mnie do pisania na forum. W sumie nie żałuję. Kiedy moja aktywność nieco spadła, dostałem propozycje powrotu z bonusem :P a mianowicie moderowania działu Włochy. Przystałem na tą propozycję. Potem Dzidzius ostro zapił i w zamian za uratowanie życia :Pdostałem awans na pełnoprawnego moderatora :] Zazwyczaj brak czasu niestety nie pozwala na pełne zaangażowanie się w forumowe plotki, jednak moderowanie jest w tej chwili najważniejsze i staram się wypełniać tą funkcje najlepiej, jak potrafię :P To wspaniałe, co osiągnął ten serwis i jestem dumny, że mogę być jego częścią… ot, trochę wazelinki nie zaszkodzi :P ;) Poznałem tu kilka ciekawych osób, wciąż poszerzam swoją wiedzę :P czasem nawet miło spędzam czas :lol: Zdarza się też wybuchnąć śmiechem ;) W każdym razie piłka.pl jest tym miejscem w Internecie, gdzie spędzam najwięcej czasu.

G jak guma do żucia. Taak, tak już mam :P Zawsze kiedy wychodzę z domu, muszę żuć gumę. Nie żebym miał nieświeży oddech :lol: Może to już bardziej przyzwyczajenie :think: W każdym razie czuję się lepiej, bardziej komfortowo, gdy mam w ustach orbita :P

H jak Hell is living without you by Alice Cooper. Od tego kawałka zaczęła się moja miłość do muzyki rockowej, a stąd już tylko krok do metalu :P Cudo, mógłbym go słuchać bez przerwy, w każdym miejscu i o każdej porze :P Ogólnie bardzo lubię słuchać muzyki, bardzo mnie to odpręża. Nie ma nic przyjemniejszego, niż walnąc się na łóżku w ciemnym pokoju z słuchawkami na uszach. Do głowy przychodzą wtedy najciekawsze myśli (bez skojarzeń) i pomysły. Kiedy mam jakiś problem, dołka itp., to właśnie taki sposób spędzania czasu jest dla mnie lekarstwem. Bardzo lubię też zasypiać słuchając ulubionej muzyki. Jak już wspomniałem, słucham rocka i metalu jednak nie jest to żadną zasadą. Czasem dobrze jest mieć jakąś odskocznie, więc słucham też tego, co mi po prostu wpadnie w ucho. Na mojej liście znajdują się różne piosenki, może poza disco polo i muzyką klasyczną :P Jednak najwierniejszy jestem takim grupom, jak Lordi, Linkin Park, Helloween, SOAD czy Disturbed. Na pewno nie wymieniłem wszystkich, ale to tak, coby zainteresowani mieli pojęcie ;) Grupy te charakteryzują się tym, że cała ich twórczość jest dosyć ciekawa i nie ma sytuacji, żebym wałkował bez przerwy jeden kawałek, a reszta to dno ;) Dlatego je cenię :)

I jak ideał. Nie mam swojego idału kobiety. Jeszcze takiego nie spotkałem (bo pewnie nie istnieje :P ). Tak to jest, że gdy spotykamy, wydawałoby się idealną osobę, po bliższym poznaniu okazuje się, że ideałem nie jest. Póki co jednak, nie będę rozwodził się nad miłością, jej sensem itd. Ale spróbuje wymienić kilka cech, które na samym początku zwracają moją uwagę w kobiecie. Jeśli chodzi o wygląd fizyczny, to nie lubię chudych, wymalowanych panienek, które większość swojego czasu spędzają na solarce. Kobieta powinna wyglądać przede wszystkim naturalnie ;) Zawsze też miałem słabość do brunetek :P Zazwyczaj podobają mi się dziewczyny o takim właśnie kolorze włosów, aczkolwiek nie jest to regułą, bo spotkałem w życiu kilka fajnych blondynek :P Poza tym, bardzo mnie razi, kiedy widzę kobietę z papierosem w ustach. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że papierosy dyskwalifikują dziewczynę w moich oczach, bo nigdy nic nie wiadomo co się może zdarzyć, aczkolwiek, jeśli moja wybranka będzie palaczką, zrobię wszystko, by to zmienić :bicz: :twisted: ‘Na start’ nie są to raczej duże ‘wymagania’. Oczywiście nie będę już czarował, że dziewczyna powinna mnie kochać, rozumieć, umieć słuchać, szanować itp. itd., bo to wiadomo :P Wspomnę też, że ‘łatwiej’, fajniej mi się gada z dziewczynami nieco starszymi ode mnie, niż z młodszymi czy nawet rówieśniczkami. Oczywiście bez przesady :P i też nie ma reguły ;)

J jak ja. Oto moja skromna osoba. Więcej fotek w temacie, ale tak daję, coby ciekawiej było. Was też zachęcam ;) Bardzo nie lubię pisać o sobie, ale postaram się coś skrobnąć, coby nie skończyło się na jednym zdaniu :P No więc mam na imię Jacek. Mało kto jednak tak mnie nazywa, zazwyczaj najbliższa rodzina. Dla znajomych jestem Jacques (Żak) – tłumacząc moje imię na francuski. Nieliczne wyjątki nazywały mnie już tak w liceum, ale na studiach- na pierwszych zajęciach z francuskiego- profesor, sprawdzając obecność, wyczytała tak moje imię, to już było wiadomo, że dla wszystkich stanę się Jacquesem, czyli po prostu Żakiem :lol: W sumie przyzwyczaiłem się i polubiłem :P Tym bardziej, że bardzo nie lubię swojego imienia ;) Poza tym jestem osobą dosyć skrytą. Nie lubię nikomu się zwierzać z osobistych dla mnie spraw/tematów, nawet najbliższym przyjaciołom. Przez całe dzieciństwo, w takich sytuacjach, byłem zdany na siebie i tak mi zostało. Kiedy mam jakiś problem, wolę go przemyśleć i się podołować w samotności ;) mimo, że mam z kim pogadać. Kiedyś nawet usłyszałem od koleżanki, że jestem bardzo dojrzały jak na swój wiek i po samej rozmowie, nigdy nie powiedziałaby, że mam tyle lat, ile mam (miałem, bo to było ponad rok temu) :P Jest ona starsza ode mnie o kilka latek, toteż jej słowa były dla mnie dużym i miłym komplementem. Z resztą gdy pokazuję komuś swoje zdjęcie, to większość też uważa, że wyglądam na starszego :P Lubię obserwować ludzi (nie podglądać :oops: :P ). Czasem można się o nich więcej dowiedzieć, niż rozmawiając z nimi ;) Zazwyczaj jestem spokojny i opanowany. Trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Pewnie się w jakiś sposób da, ale jeszcze nikomu się chyba nie udało :P Nie lubię się też wyróżniać na tle innych. Czasem jest to zaletą, a czasem wadą. Jestem cholernie dokładny, czasem zbyt mocno przykładam się do dupereli ;) Ale jeśli mam coś zrobić dobrze, to muszę poświęcić na to dużo czasu. Wtedy jestem w pełni usatysfakcjonowany, ale niestety nie zawsze wyrabiam się w czasie. UWAGA, nie mylić tego ze ślamazarnością w żadnym wypadku :P Poza tym jestem cholernie nieśmiały :oops: Trochę to utrudnia życie, ale co zrobić :? Nie zawsze też jestem punktualny :roll: Moje hobby, to piłka nożna, ale o tym już wiecie. Gust muzyczny też znacie :P Na tym zakończmy, bo czuję, że przynudzam :lol: ;)

K jak … Tu powinno być imię pewnej Damy, ale nie będzie :P Ehh te kobiety są dziwne jakieś… a ta szczególnie :roll: Ale ma coś w sobie :P Tak czy inaczej muszę jeszcze nad nią popracować ;) :lol: Może jakieś rady?? Ossy’emy prawie się udało :P Nie, nie… żartuję :P Może w niedalekiej (lub dalekiej) przyszłości wyedytuję tego posta i pod literką K znajdziecie to, na co wszyscy czekamy :lol: Życzcie szczęścia! ;) Tyle w temacie 8)

L jak … lewar, lewatywa, lewica… :think: O jest – Lost, może być :] Z braku pomysłów na literkę L, niech ten serial będzie punktem zaczepienia ;) Kiedyś spędzałem przy TV mnóstwo czasu. Później jednak wiadomo- komputer, internet i te sprawy ;) TV zeszła na dalszy plan. Jednym z ostatnich seriali, które przykuły moją uwagę, jest właśnie Lost. Co prawda w TV obejrzałem może 2-3 odcinki, bo resztę ściągnąłem na kompa, nie czekając przez tydzień na kolejne 2 ;) Chciałem też zacząć oglądać Prison Break, ale zdałem sobie sprawę, że znów stracę zbyt wiele cennego czasu :P Skoro jesteśmy przy serialach, to wypada wspomnieć Różowe lata 70-te :] Moje ulubione :P Szkoda, że w tej kwestii polska telewizja daje dupy. Z przyjemnością oglądam również Przyjaciół oraz Świat według Bundach.
Lubię też obejrzeć dobry film, aczkolwiek nie jestem raczej znawcą tego gatunku ;) Wg mnie najlepszą produkcją do tej pory, jest Gladiator. Wyróżniłbym też hmm… zbyt wiele filmów musiałbym wymienić ;) Lubię też stare produkcje rodem z Chin/Hong Kongu jeszcze z młodym Jackie Chanem :] Ulubione aktorki?? Mam słabość do Angeliny Jolie i Charlize Theron :P i kilku innych 8) Aktor?? Mel Gibson, Anthony Hopkins, Jackie Chan i Jet Lee :]

Ł jak łzy. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałem. Czasem mam taką ochotę, jak każdy, ale raczej nie chciałbym, żeby ktoś mnie wtedy zobaczył :P Niektórzy twierdzą, że jak sobie popłaczesz, to będzie łatwiej, lżej ;) ale u mnie, to jest tak samo jak z tymi zwierzeniami :P Nie mam w zwyczaju i tyle. Taki już jestem, może nie lubię okazywać słabości… :think: Nie potrafię w tej chwili tak po prostu napisać dlaczego. Wymagałoby to dokładnej analizy mojego życiorysu i pewnie długiego wywodu :P A tego chyba nie chcecie :> Jeśli kiedyś już zapłaczę :P to chciałbym, żeby to było ze szczęścia, ewentualnie ze wzruszenia, bo to też piękne ;)

M jak maestro, maestroGF i maestro86. Takimi nickami posługuję się w Internecie. Maestro oczywiście ma pierwszeństwo, ale zazwyczaj jest zajęty :? Wtedy używam maestroGF (dlaczego GF, wyjaśnię w dalszej części alfabetu ;)), który zawsze jest wolny :] czasem też 86, ale nie lubię wstawiać cyferek do nicka :badziewie: Skąd to się wzięło?? Ano z mojej głowy :P Nie ma specjalnego powodu, dlaczego akurat maestro. Spodobało mi się, zacząłem używać przy wszelkich logowaniach, przy zakładaniu maila itp. ;) Tak już zostało :] Podoba Wam się maestro?? :P

N jak nałogi. Jak każdy mężczyzna idealny :glass: nie mam nałogów 8) No, może Calcio :P Rodzice mawiają, że jestem uzależniony od komputera :roll: ale co oni tam wiedzą :P Pewnie zdziwi Was fakt, że mam 20 lat, lecz nigdy nie zapaliłem papierosa. Zawsze byłem negatywnie nastawiony do palenia. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje, że w kilkunasto- nawet- osobowym towarzystwie, tylko ja jeden nie paliłem :P I nie czułem się z tego powodu jakiś inny, odrzucony :P Jest to dla mnie sporym osiągnięciem :] Nie zapieram się, że nigdy nie spróbuje, ale wiem, że nigdy nie będę palił nałogowo. Taki jest plan 8) Na temat alkoholu już pisałem… Lubię wypić sobie coś tam okazyjnie, ale w żadnym wypadku nie jest to nałóg ;) o widzicie, jaki ja jestem idealny i w ogóle 8) :D

O jak okularnik. „Moją jedyną wadą jest wada wzroku” :P Praktycznie przez całe dzieciństwo śmigałem w pinglach 8) W wieku 5lat przeszedłem 2 operacje związane z moją wadą. Nie pomogły :? Nie lubię okularów, uważam, że mnie ‘szpecą’. Po prostu wyglądam lepiej bez nich :P Choć powinienem, to od jakiegoś czasu nie noszę okularów na co dzień. Używam ich tylko do czytania, czasem gdy siedzę przy kompie i ogólnie przy wykonywaniu czynności, które wymagają większej precyzji ;) Próbowałem też soczewek kontaktowych, ale koszty, jakie wiążą się z ich zakupywaniem co pół roku, są zbyt wysokie jak na moją kieszeń. Ot, są ważniejsze rzeczy :P Za coś trzeba grać ;)

P jak przyjaźń. Cholernie trudno jest napisać definicję przyjaźni, ale jeśli ktoś w swoim życiu nigdy jej nie zaznał, to ma czego żałować ;) To świetne uczucie, kiedy ktoś ci ufa, powierza swoje tajemnice, o których nie wie nikt inny :P a ty oczywiście wiesz, że możesz zrobić to samo ;) Przyjaciel zawsze ciebie pierwszego poprosi o radę, zapyta o zdanie. Przyjaciel jest osobą, która ma na ciebie ogromny wpływ. Tylko przyjaciel może cię w czymś uświadomić, kiedy nie masz racji, a ty nie zarzucisz na niego focha :P :lol: Tylko z przyjacielem zawsze jest jakiś temat do obgadania 8) O każdej porze dnia i nocy ;) Tylko przyjaciel podniesie słuchawkę o 3 rano i cię nie opierdoli :lol: o ile masz poważny powód :P ;) Mam skromne grono przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Jednych znam dłużej, innych krócej. Przyjaciółmi stały się osoby, od których raczej bym tego nie oczekiwał (oczywiście nie odnosi się to do wszystkich). Przyjaźń często wymaga poświęceń, ale to zazwyczaj nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzą wyższe idee ;) Chciałbym też stanowczo zaprzeczyć staremu założeniu, które mówi, ze nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Bzdura totalna :P To zależy od podejścia do życia, podejścia do kobiety (w tym przypadku, bo jestem mężczyzną :P ). Przyjaźń jest pierwszym poważnym krokiem do miłości, ale kiedy określone zostają pewne ‘zasady’, przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną nie musi przerodzić się w miłość. Tak przynajmniej wynika z moich życiowych doświadczeń :think: Nie za dużo filozofuję?? :P

Q jak qrwa. Szlag mnie trafia, kiedy ktoś skraca (cenzuruje?? :roll: ) w ten sposób słowo ‘[k****]’ :roll: Nie potrafię powiedzieć dlaczego, po prostu tego nie lubię :P Też tak macie?? :?
Ogólnie staram się nie używać wulgaryzmów. Oczywiście nie zawsze się udaje :P Taka pozostałość z dzieciństwa :P Najczęściej zdarza się zaklnąć na boisku, ale to chyba dotyczy nas wszystkich :lol: Czasem też podczas rozmów przez gg, coby dodać trochę mocy, wyzywając mediolańskie kluby :lol2: (oczywiście żart ;) ) no i zależy z kim rozmawiam :P ale pisane, to nie to samo, co rozmowa w cztery oczy. W moim przypadku nie przekłada się to na życie codzienne. Nigdy też nie używam wulgaryzmów w obecności kobiet. Chyba, że klnę na siostrę :lol: ;)

R jak rodzina. Mam starsze rodzeństwo- brata -23 i siostrę- 22. Postaram się tak bardziej ogólnikowo, bo o niektórych rzeczach po prostu nie pisze się na forum publicznym ;) Więc każdy (prawie) ma rodziców, rodzeństwo. Często upatrujemy w nich swoich wrogów, jednak w skrajnie trudnych sytuacjach, uświadamiamy sobie, jak ogromną wartość ma najbliższa rodzina. Szczególnie cenię swoich rodziców, aczkolwiek ktoś inny w mojej sytuacji mógłby czuć zupełnie coś innego. Mama spędziła wiele lat za granicą. Widywałem ją 2-3 razy w roku przez 2-3 tygodnie. Tak jest do dziś. Tata pracował 12 godzin na dobę. Przez to byliśmy praktycznie sami, ale mimo to, wychowali nas wszystkich na ludzi ;) Poświęcali czas w inny sposób i za to ich cenię, bo tego wymagała sytuacja. Teraz, gdy jesteśmy już dorośli, tata pojechał do mamy- do Belgii i tak już się wszystko ładnie poukładało :) Siostra pojechała na rok do Anglii, a ja mam na głowie już tylko brata :maruda: ;) Na pierwszy rzut oka, moje relacje z rodzeństwem nigdy nie były takie, jak bym tego chciał. Nie żebyśmy się kłócili, ale każdy z nas jakby miał swój świat ;) Innych znajomych, inne zainteresowania itp. (np. nigdy nie pograłem z bratem w PESa :? W ogóle on nienawidzi piłki nożnej :| ) Ale w potrzebie, zawsze (prawie zawsze :P ) sobie pomagamy :)

S jak Słońce. W zasadzie chciałbym was przestrzec przed bezmyślnym opalaniem :P Ogólnie nie widzę nic interesującego w leżeniu na Słońcu bez ruchu przez x czasu, w upale :P Ale w zeszłe wakacje, kumpel namówił mnie, cobym wyszedł z nim na dach jego bloku i się poopalał. W sumie, to taka nowa moda, wiele razy słyszałem, że znajomi opalają się na dachach, więc bardziej z ciekawości się zgodziłem :P Było całkiem fajnie, ale niestety, przesadziłem. Wieczorem nie mogłem się ruszyć, dostałem ogromnej gorączki i twarz dość mocno poczerwieniała, no i wiadomo, co się dzieje ze skórą :P Ale nie to było najgorsze :? Jeszcze tego samego dnia mocno popękały mi usta, a dzień później zamieniły się w jedną wielką kukę :P wrrr... Nie muszę chyba mówić, jak bolesne było to przeżycie. Nie mogłem mówić, jeść, śmiać się... Przez 2 tygodnie nie opuszczałem domu, bom wyglądał jak... :P Przez to musiałem też przełożyć wszelkie wakacyjne wyjazdy :P Chamska sytuacja, ogromny ból- nie polecam :P

T jak thecrims.com. Pewnie część z Was wie o co chodzi ;) The Crims, jest to gra online, która polega na robieniu rabunków, napadów itp. w wirtualnym świecie. Bijemy oczywiście graczy, rozsianych po całym, realnym świecie 8) Najczęściej Rumunów i Brazylijczyków :P Gracze tworzą gangi i współpracują ze sobą, coby wszyscy mieli większe korzyści ;) Ta gra zabrała mi pół roku z życia. Grałem dłużej, ale później już bez większego zaangażowania, a sama gra zeszła na psy ;) Gdy zacząłem grać, szybko, aczkolwiek całkiem przypadkowo trafiłem do ‘gangu’, zwanego NIETYKALNI. Ale była to nazwa chwilowa. Gang nazywał się Good Fella$, stąd właśnie GF w moim nicku i ranga good fella :P Po kilku tygodniach, tworzyliśmy naprawdę świetną ekipę, głównie za sprawą kilku przemiłych Dam z Warszawy :) (Ale byli też koledzy- Panowie :P ) Spędzaliśmy na czacie czy tlenie całe dnie i noce. Nigdy wcześniej nie myślałem, że można tak kogoś polubić przez Internet. Choć odnosiliśmy jako gang sukcesy (niewielkie, ale zawsze), to jednak gra nie była najważniejsza. Poznałem tam osoby, które w pewien sposób stały się bardzo dla mnie ważne ;) Miałem okazję poznać (niestety tylko) trzy najbliższe mi osoby z tego grona. Spędziliśmy miło weekend w Warszawie, popiliśmy, pogadaliśmy, a co najważniejsze, poznaliśmy się w końcu osobiście… :P Dodam, że są to osoby starsze, niektóre miały i mają już własne rodziny, dzieci, więc nie była to grupa ‘pokemonów’ :P Może to dziwne i wielu z Was raczej podchodzi do takich znajomości z dystansem, ale kiedyś sam tak myślałem. Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że spotkam się z kimś, kogo znam jedynie z sieci, to nie uwierzyłbym ;) Do dziś mam kontakt z niektórymi osobami. Czy to przez kom, przez gg, czy przez maila… zawsze miło jest niespodziewanie dostać/wysłać smsa z buziakiem i uściskami albo też znaleźć w skrzynce na listy świąteczną kartkę od ‘internetowych’ przyjaciół ;) Dlatego właśnie thecrims.com miło mi się kojarzy, bo z zajebistymi ludzmi :)

T jak traumatyczne przeżycie. Jarzyna oszukiwał, to i ja mogę :P No więc działo się to podczas ostatnich wakacji. Wybraliśmy się z kolegami nad Wigry, gdzie kumpel ma domek. W zasadzie nie stoi on nad samym jeziorem, ale nad zatoczką, która wpada do jeziora. Na środku tej zatoczki, jest wysepka, a w zasadzie biały kijek, informujący, że w tym miejscu jest wody po kolana :lol: Oczywiście bez zastanowienia zaproponowałem, że zwiedzimy wysepkę :P Jeszcze tego samego dnia popłynęliśmy (oczywiście wpław) w kierunku białego kijka, oddalonego o jakieś 400-500 metrów. Moja kondycja była w opłakanym stanie, nie grałem w piłkę od miesięcy, środek wakacji, więc piwko za piwkiem… Oj, jak bardzo wtedy przeliczyłem swoje siły. Po 2/3 drogi w jedną stronę, zacząłem słabnąć :P Dopłynąłbym do wysepki, ale wiedziałem, że z niej nie wrócę i będzie trza ściągać łódkę :roll: :P więc poinformowałem kolegów, że zawracam i tak też zrobiłem… sam :badziewie: Nie potrafię nawet opisać, jak się wtedy czułem. W drodze powrotnej ręce odmawiały mi już posłuszeństwa i byłem świadomy tego, że w każdej chwili pójdę pod wodę, nawet już się z tym pogodziłem :P i nikt by tego nie zauważył ;) Nie wiem jakim cudem wtedy nie spanikowałem, nie zacząłem krzyczeć, tylko spokojnie płynąłem na resztkach swoich sił, ale to uratowało mi życie :P Przez 2-3 godziny po tym zdarzeniu, leżałem na plaży nie mogąc ruszyć kończynami ze zmęczenia, a wigierska woda odbija mi się do dziś :lol: :P Parę dni później, znajomi, którzy tam nurkowali, powiedzieli nam, że głębokość zatoczki wynosi 15 metrów… z resztą dla mnie to i tak było bez różnicy- 5 czy 15 :roll: Od tamtego momentu, przypominam sobie o tej sytuacji za każdym razem, gdy wchodzę do jeziora czy też basenu. Traktuję wodę, może nie ze strachem, ale z ogromnym respektem ;) Była to jedna z najgłupszych rzeczy, jakie w życiu zrobiłem :oops:

U jak ulubione jedzenie. Lubię pizze, ale taką samoróbkę :P ciacho z przepisu, a na wierzch, co tylko dusza zapranie :P Żadna pizzeria się nie umywa :] Kiedy do obiadku daleko, a jestem głodny, to czasem kupie coś ciepłego na mieście lub, w skrajnej sytuacji, na uczelni. Coś a’la hamburger lub kebab ;) bo zazwyczaj mam kanapki. Nie lubię jeść kanapek na uczelni, ale na przestrzeni roku, dużo taniej wychodzi :P Lubie też pieczonego kurczaka z pekińską :P Rzadko jadam w restauracjach lub pubach, ale nie ukrywam, że takie jedzenie bardzo mi smakuje ;) Zup nie jadam, ze względu na plan zajęć. Mogę też żyć bez słodyczy ;)

W jak wymyśl coś sam :P Kompletnie z braku pomysłów, zarzucę wierszyk :P Nosi on tytuł ‘Wiersz nachlanego człowieka’. Poezja raczej mnie nie rusza, ale gdybyście znali gościa, który ten wiersz napisał, to bylibyście co najmniej zdziwieni ;) (chłop praktycznie nie trzeźwieje :P ) Poza tym część z Was cytowała słowa z jakiś kawałków, więc ja nie będę gorszy ;)

Bez namiętności i bez wiary, bez smutku, żalu i przyczyny,
Ktoś wręczył nam „berło rozstania”, dlatego dziś się nie widzimy.
Tęsknię za Tobą, bo Ciebie nie ma,
Tęsknię za Tobą, bo jesteś daleko.
Tęsknię, bo obcy jesteśmy sobie,
Tęsknię i czekam i czekam i czekam…
W ciemnościach wiję się ponurych,
Jak szakal zdobycz swoją wącham.
Chciałbym mieć Cię przy sobie,
Lecz skąd tam, skąd tam, skąd tam…
I kiedy słońce wzejdzie i kiedy ptaki zanucą,
Wtedy „wspomnienia” (piękne wracają)
BO ONE ZAWSZE POWRÓCĄ!!!

;(

X jak xero. Nieodłączny przyjaciel każdego studenta :P

Z jak zamiłowanie. Oczywiście Juventus Turyn :] Jedyna Dama, którą kocham- Stara Dama :P Zaczęło się dawno temu i jak w większości przypadków, trudno powiedzieć dlaczego. Kiedy po raz pierwszy obejrzałem mecz Juve, wiedziałem, że będzie to ta drużyna. Jedyna, niepowtarzalna, wyjątkowa- miłość na całe życie i jeszcze dłużej :] Wspaniali piłkarze na przestrzeni wielu lat, piękna historia i… po prostu ‘to coś’ :P czy trzeba pisać więcej?? ;)

To chyba tyle :] Dziękuję za uwagę i pozdrawiam :)

Wróć do „Gry Forumowe”