Oczywiście Berelu Lubartowie. Troche długo mi zeszło z zebraniem myśli (zapomniałem, że miałem sie podzielic z tobą i innymi wrażeniami).
Koncert tak jak obiecywałeś świetny. Szkoda, że grali tylko 1,5 godziny, bo momentami faktycznie ich gre na żywo można zobrazować słowem "ogień". Ale wyszli potem do ludzi na parkiet, bo klub w którym grali raczej nie należy do wielkich. Nawet udało mi (nie tylko mojej skromnej osobie) się napić kielonka z Regeneratorem, czy zamienić kilka słow z Pablo. Swoja droga świetnie się zna na piłce, wiesz Mielec to tylko z tego można kojarzyć. Pewnie lepiej od Ciebie. Obiecali, że jeszcze kiedyś przyjada. Bardzo miłe i pozytywne odczucia. Polecam jeśli zobaczycie plakaty z napisem Vavamuffin w waszym mieście.



