Real Zaragoza (zbiorczy)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47747
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2077

Post autor: fieldy » 17 lut 2007, 22:51

Po I połowie meczu Zarazgoza prowadzi z Villarreal 1:0.
Bramkę zdobył Diego Milito - dobił piłke odbita od słupka, trochę przypadkowy gol, bo tam jeszcze rykoszet był po drodze.
Zarazgoza prowadzi zasłużenie, mało tego - powinni prowadzić znaczenie wyżej. D'Alessandro miał 2 dogodny sytuacje, jednak za kazdym razem uderza zbyt wysoko :roll: Sam Sergio Garcia miał chyba z 3 znakomite okazje, ale bramkarz ŻŁP radził sobie bardzo przyzwoicie w bramce. Także Milito mógł jeszcze coś strzelić, ale trafił z główki w bramkarza rywali.
Sędzia 2 razy odgwizdał spalone [których nie było] na niekorzyść graczy Zarazgozy.
Villarreal próbuje od czasu do czasu zagrozić bramce gospodarzy, ale cos im nie wychodzi. Na początku, chyba należał im się karny [zdaje się, że któryś z obrońców Realu zagrał ręką w polu karnym]. Goście raczej próbują uderzać z dystansu - już 2 razy strzelał Jose Marii, jednak nie potrafił skierowac piłki wświatło bramki.


celne strzały po I połowie : 5-1 dla Zarazgozy. Nie wydaje mi się, aby Villarreal zdołał wywalczyć choćby 1 pkt
w 2 połowie deszcz zmienia się w lekki snieg - zobaczymy co z tego wyniknie :D .... nie, wróć - jednak deszcz wrócił - i to ze zdwojoną siłą. Może przerwą mecz :think:


edit:
I po meczu. Bardzo ciekawe widowisko, pomimo strasznych warunków - obie ekipy grały dobra piłkę i stworzyły dużo okazji do strzelenia goli.
Mecz wygrali gospodarze 1:0. W drugiej części gry nie padły bramki.
Zarazgoza znów miaął wiecej z gry, częsciej atakowali i groźniej. Jednak kapitalnie w bramce Villarreal spisywał się Barbosa [przed rokiem Wenger chciał kupić Vierę, ale ten nie przeszedł testów medycznych - może Barbose się uda sprowadzić :p] w samej tylko II połowie [o pierwszej pisałem wyżej] świetnie wybronił 2 piłki i gdyby nie przegrali, na pewno mógłby zaliczć ten mecz do bardzo udanych.
W końcówce spotkania wyrównać mógł Guillermo Franco, jednak z 7 metrów postanowił uderzać na siłe i minał bramkę o ok 3 m :roll: duża sztuka. Jeśli dobrze kojarze, to chyba ten sam piłkarz, który przed rokiem w 1/2 finału LM z Arsenalem marnował okazję, za okazją :lol:
Co tu duzo pisać - Zaragoza wygrała zasłużenie.

Wróć do „Hiszpania”