Oj tak, mecz Brazylia - Holandia z 94 to mistrzostwo. 2-0 dla Canarinhos, ale Holendrzy się podnoszą (to z tamtego meczu pochodzi słynna kołyska Bebeto), ale w końcówce Brazylia zadaje ostateczny cios. Wspomniałbym jeszcze o meczu Słowenia - Jugosławia z Euro 200, kiedy grająca w dziesiątkę Jugosławia i przegrywająca 0-3 wyciągnęła na 3-3. To lepiej niż Liverpool z Milanem!assurbanipal pisze:Nie wiem jak mozna podniecec sie tak przereklamowanym spotkaniem jak final MU-Bayern. Poza koncowka mecz stal na mizernym poziomie i dlatego go pamietacie, bo rozpisywali sie nad nim w Bravo Sport i innych mediach lobbujacych MUtp. Panowie proponuje powrot do klasyki meczow reprezentacyjnych . Np mecz 1/4 finalu Brazylia-Holandia na MS 1994 w USA, czy spotkanie finalowe MS w 1986 pomiedzy Argentyna i RFN-em. Nie wspominajac juz o meczach w LM pokroju spotkania Deportivo z Milanem w 2004 roku.
Wspominał ktoś o największej chyba sensacji w historii futbolu mianowicie finał MŚ 54? Jeśli nie to dodam go od siebie (co prawda nie widziałem na żywo
Finał. 9 minut i 2-0 dla Złotej Jedenastki. Niepokonan od bodaj 31 spotkań reprezentacja Węgier idzie jak burze. Coś się zacięło? 14 minut i 2-2! W końcówce meczu Niemcy podnieśli się i wbili gola na 3-2! Węgrzy nie wiedzą co się dzieje. Pada jeszcze bramka wyrównująca, ale sędzia odgwizdał spalonego. Sensacja stała się faktem. Czemu Niemcy zawdzięczają wygraną? Po pierwsze trenere. Sepp Herberger to twórca krycia "na radar". Tak, tak to on to zapoczątkował. Dodatkowo buty. Niemcy zastosowali dłuższe korki w swoich Adidasach i na grząskiej murawie czuli się lepiej. I to tyle z tej ciekawej historyjki.



