Puchar Ekstraklasy

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 25 lut 2007, 19:45

Wisła wygrywa z Zagłębiem po bramce Zieńczuka. Mecz nie najgorszy, bardzo wyrównany, ale wygrana zasłużona. Choć pomysłu na grę dalej brak konstruowanie akcji ofensywnych w wykonaniu Wisły wygląda jak oranie pola - straszna męka. Nie wiem jak ciężkim frajerem trzeba być, żeby po każdym okresie przygotowawczym od odejścia Szymkowiaka, Żurawia wierzyć, że coś się w tej materii poprawi.

Ja oczywiście wierzę i mam nadzieję, że będzie to lepiej wyglądać już w przyszłym meczu. Starałem się jednak traktować z dystansem eksplodującego wręcz optymizmem Nawałkę, ale nie udało się. Spodziewałem się, że gra będzie bardziej płynna, a ciężar ataku przeniesie się na skrzydła, jak zapowiadał Nawałka. Nie było chyba jednej dobrej akcji skrzydłami... tak więc jest parę rzeczy do poprawienia.

Zagłębie podeszło do meczu na 100% obecnych możliwości, Wisła jak zwykle, czyli nie wiadomo, bo biegali nawet ładnie, ale za często oddawali inicjatywę i za dużo niedokładności jak na Wisłę. Ten nowy nabytek lubinian Miguel na pewno ma predyspozycje, żeby zostać odkryciem przyszłej rundy bo tak zapowiada Michniewicz, ale może chowa je na mecz z Odrą :). Jesli chodzi o Wisłę, to ja zobaczyłem potwierdzenie, że Małecki powinien grać w podstawowym składzie - Paulista co prawda gra ładnie dla oka, ale przecież nie można robić zwodu, czy przekładać piłkę ilekroć powinno się oddać strzał. Brożek tym razem za bardzo statycznie, dopiero kiedy wszedł Mały, to gra przyspieszyła, poza tym pokazał parę ładnych zagrań. Ładnie Dolha (świetna obrona, jak zwykle), Gołoś (podania niestety gołosiowate, ale to przedryblowanie trzech zawodników ehhh, poza tym znacznie przyspieszył grę po wejściu z ławki), Małecki, Głowacki, z kolei Chiacu zostawił te asysty i formę w Turcji, słabo Zieńczuk (poza bramką, ale ta powinna być Kokoszki, gdyby nie wypuścił za daleko piłki), a za Baszczyńskiego wolałbym Thwaite, bo w moim przekonaniu lepiej radzi sobie z grą ofensywną (Baszczu miał problemy nawet z krótkimi podaniami).

Ograniczyłem się do narzekania, ale nie mam wątpilwości, że wygrał lepszy.

Wróć do „Polska”