Barca zawaliła mecz i będzie trudno odrobić wynik. Zwłaszcza z jednej prostej przyczyny. Liverpool gra świetnie w defensywie i z najlepszymi drużynami uwielbia grać na obronę wyniku. A gdy mają sami atakować to nic z tego nie wychodzi. Ich siłą jest obrona i gra z kontry. Próbowali ataku pozycyjnego wczoraj i przez 90 minut nie potrafili strzelić bramki, mimo że w najwyższej formie defensywa Man Utd nie była. Do takich samych wniosków doszedłem po spotkaniu w FA Cup, gdzie The Reds otrzymali baty od Arsenalu. Tam też, nie wiedzieć czemu próbowali przejmować na początku inicjatywę. Kiedy zbyt szybko tracą bramkę, to cały plan Beniteza upada i rozpoczynają serię nieudolnych, długich podań na Croucha.
Dlatego, gdyby Barca wygrała pierwsze spotkanie to awans miałaby prawie pewien. We wtorek najważniejsze będzie więc dla Blaugrany jak najszybciej zdobyć bramkę. Bo im dłużej nie będzie im się to udawać, tym będzie trudniej. Jedynie mocny cios na początku meczu może być tym co uratuje Barcę z bardzo trudnej sytuacji.



