W drugiej polowie chyba Liverpool siadl troche kondycyjnie, co nie byloby dziwne. Watpie, zeby Benitez kazal im sie bardziej cofnac, bo przy takiej grze jak w pierwszej polowie zwyciezca dwumeczu byl oczywisty. A jeszcze bardziej watpie, ze to zasluga Barcelony. Bo oni dzisiaj grali to, na co im pozwalal Liverpool.
Swoja droga - za kilka lat nikt nie bedzie pamietal stylu, wiec wynik idzie w swiat. Barcelona wygrala mecz, ktory powinna przegrac. Dobrze, ze tylko 1-0
Ronaldinho juz wrocil? Czy tylko na Bilbao?
Visca!



