To tyle w kwestii nieśmiesznych transferów za małe kwoty. Patrzysz przez pryzmat obecnego sezonu, a przecież GKS-u nie założono kilka dni przed objęciem fotela lidera. Tez im się zdarzały nietrafione inwestycje, tylko o nich po prostu nie wiesz.GW 2006-08-03 pisze:Sponsorem GKS jest miejscowa kopalnia, a dla klubu to kopalnia pieniędzy, a właściwie studnia bez dna. Szczególnie wtedy, gdy władze sponsora dobrze się znają z władzami klubu. Tak zapewne (w klubie niechętnie przyznają się do pozazawodowych sympatii) jest i teraz, bo w czasie dwóch ostatnich okienek transferowych bełchatowianie sprowadzili kilkunastu piłkarzy i wydali na nich... No właśnie, ile? Ponad trzy miliony. - Nie powiem, to tajemnica handlowa. Ale może pan pospekulować - proponuje Jerzy Ożóg, prezes klubu.
Nie musimy spekulować, nasze informacje są wiarygodne: za dwóch nastoletnich piłkarzy GKS dał zimą pół miliona złotych łódzkiej Szkole Mistrzostwa Sportowego, której dyrektorem jest Janusz Matusiak, ojciec... Radosława - najlepszego i najlepiej zarabiającego (grubo ponad 200 tys. zł rocznie) piłkarza GKS.
450 tys. zł kosztował sprowadzony z Zagłębia Lubin Paweł Strąk, który wiosną nie miał pewnego miejsca w składzie. Na drugoligowca z Polkowic Tomasza Wróbla poszło 350 tys. zł, na trzecioligowca z Wieliczki Rafała Grodzickiego tylko 50 tys. zł mniej. Najtańszy był zbliżający się do emerytury bramkarz Piotr Lech (100 tys. zł).
Prezes Ożóg tłumaczy, że to inwestycje, które zaprocentują w przyszłości. Zgoda, to młodzi - poza 38-letnim Lechem - piłkarze, ale czy trzeba za nich płacić aż tyle? Nie trzeba, ale wszyscy wiedzą, że Bełchatów to polska Chelsea i nie dyktują ceny rynkowej, tylko cenę dla GKS. A GKS i tak ją płaci i robi tak od lat. A jeśli jeszcze poszły w świat takie wieści, że dziesięciu odsuniętych od drużyny piłkarzy regularnie dostaje od GKS po 100-150 tys. zł przysługujące im z długoletnich kontraktów (na dodatek zarabiają w klubach, do których zostali wypożyczeni), cała Polska wyciąga z Bełchatowa, ile można.
Policzek to może od Lenczyka, dla młodszych kolegów, bo tani GKS w utrzymaniu na pewno nie jest, a zarządający nie będą się liczyli z groszem, póki jest koniunktura, a państwowa spółka chce łożyć pieniądze. Co równie łatwo może jej się odwidzieć i skończą jak Wisła Płock, czy Górnik Łęczna.



