przecież The Flaming Lips to w wielu kręgach klasyka, która zasługuje na więcej niż wciśnięcie w środek i "warto" (jak ktoś chce poznać to
http://www.flaminglips.com sporo piosenek za darmo do przesłuchania).
The Good, The Bad & The Queen- jak ktoś zna Damona Albarna, zna Blur i Gorillaz, zna The Clash i The Verve, to na pewno i to do niego dotarło, bo przecież bez echa nie przeszło. a jak nie, ma kilka BARDZO ZNANYCH zespołów do nadrobienia. taka trochę bezsensu więc rekomendacja.
można by tak w nieskończoność. choćby trzeba zaznaczyć, że Futureheads o wiele lepszy debiut, podobnie jak Razorlight. płyty Bloc Party skrajnie się różnią i poznawać zależnie od upodobań/ nastroju. co do The Fratellis, przyjemnego (choć co za dużo to niezdrowo, ja już nie mogę słuchać), hitowych indie zespolików w Anglii jest wiele, ale ten został nagrodzony na Brit Awards za debiut roku, co chyba bardziej zachęcające. co do The Kooks chyba lepiej napisać lekkie, letnie piosenki. to bardziej oddaje charakter zespołu. a o Klaxons, że hype na nich ma ogromne rozmiary i jak średni by nie byli, poznać wypada. o The Car Is On Fire też dziwnie napisałeś, bo to zabrzmiało, jakby s/t był najmniej polską płytą, a chyba chodziło o "Lake & Flames". i też należałoby zaznaczyć, że chodzi tu o świetną produkcję, zachodni poziom. nie skończyłam, ale dalej mi się nie chce.
pomijam już fakt (co nie jest Twoim błędem, tylko ignorancji innych



