Mecz na prawdę godny finału Pucharu UEFA. Ładne bramki, niesamowita dramaturgia, czerwona kartka, dogrywka, rzuty karne - mecz trzymał w napięciu do ostatniej chwili. Personalnie byłem za Espanyolem i mimo tego, że przegrali moga czuć zwycięzcami, ponieważ walczyli o swoje do końca. Szczerze mówiac myslałem, że po strzeleniu bramki przez Kanoute na 2:1 dla Sevilli Katalończycy juz sie nie podniosą, ale pokazali ogromnego ducha walki i doprowadzili do rzutów karnych.
Spotkały się dwie godne siebie drużyny - myślę, że gdyby Palop nie rozgrywał swojego życiowego spotkania Espanyol triumfowałby w regulaminowym czasie gry.



