ostatnio mam jakiś mało urodzajny czas, nie słucham zbyt dużo gitarowej muzyki. albo inaczej- na mojej wiosennej playliście króluje indie pop, w którym co prawda ten zacny instrument się pojawia... ale to już nie to, o czym w większości piszecie. zresztą już i tak swoje tu powiedziałam o Of Montreal czy Cloud Cult, dodać New Pornographers i kilka innych w tym stylu- spring mood idealny
przeglądając czego ostatnio słucham w nadmiarze trafiłam też na Pretty Girls Make Graves- to już w ogóle Wam polecam. ładują mnie. płyta Good Health to mistrzostwo świata, próbka w wersji youtubowej (bo ma myspace są tylko nowsze, gorsze kawałki) -> http://www.youtube.com/watch?v=0yeelwuKnCs.
mam też ostatnio fazę na coś, czego dawno nie słuchałam w całości, a jest absolutnie idealne i w ogóle nie straciło na aktualności- OK Computer. słyszałam ostatnio głosy, że właśnie nie działa już tak jak kiedyś i w ogóle, ale dla mnie bzdura. wciąż uważam, że to najlepsza płyta lat 90, a "Paranoid Android" jedna z najlepszych piosenek ever. wciąż ściska mnie w gardle kiedy tak leżę ze słuchawkami na uszach i słucham. nie ogarniam tego piękna. no, ale wszyscy znają, wszyscy wiedzą. bo nie dość, że genialna to jeszcze w sumie doceniona.
chciałam jeszcze o czymś tam pisać, ale po Radiohead mi się odechciało.



