Giro d Italia

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post autor: zygy » 22 maja 2007, 10:42

Oj widzę że coś małym zainteresowaniem cieszy się w tym roku Giro d`Italia na tym formu, no chyba że wszyscy czekają na góry?

Wczorajszy etap wygrał włoski sprinter Danilo Napolitano z Lampre, który pokonał na finiszu wielkich faworytów-odrodzonego Mc Ewena i Alessandro Petacchiego, który liczył na zwycięstwo na "własnych śmieciach".
Było to zarazem 1zwycięstwo etapowe Napolitano w Giro d`Italia, który dotychczas bardziej znany był z występów na torze.Swoją drogą Lampre obok Benattiego mają kolejnego dobrego sprintera i to takiego, który radzi sobie bez żadnej pomocy partnerów zespołu, pociągów czy rozprowadzaczy itp.

Natomiast w niedzielę etap wygrał norweg-Knut-Tore Arvesen z CSC, który pokonał na ostatnich metrach wielkiego pechowca tegorcznego Giro-Paolo Bettiniego, który ewidentnie się nie popisał na ostatnich metrach-w końcu nie przegrał z Petacchim czy Bonnenem tylko z mało znanym Norwegiem.A Bettini motywację miał podwójną, bo raz że chciał wygrać swój 1etap w Giro w tym roku, dwa że meta 8etapu była w jego rodzinnej Toskanii.
Jednak o dziwo nie ta informacja była najważniejsza jeśli chodzi o niedzielny etap.Otóż do mety dojechała dosyć duża grupa-22kolarzy(w tym bettini i arvesen), która uzyskała ponad 4minuty przewagi nad peletonem.W tej grupie znależli się bardzo niebezpieczni zawodnicy w perspektywie klasyfikacji generalnej-Cioni, Sella, Rubiera, Bruseghin czy Arroyo, którzy dzięki tym kilku minutom mogą poważnie zamieszać w tegorocznym wyścigu.
Co prawda zarówno Bruseghin jak i Rubiera raczej nie są liderami swoich ekip i będą raczej pomagać odpowiednio Cunego jak i Popowiczowi to jednak pozostali z wymienionych przezemnie kolarzy mają wszelkie dane ku temu by stanąć na pudle w tegorocznym Giro.
I tak:

-Dario David Cioni(Predictor Lotto)-zajął w 2004roku 4miejsce w wyścigu dookoła włoch i co wazniejsze świetnie radzi sobie w jeżdzie indywidualnej na czas(a przecież mamy jeszcze 2czasówki!).Istotne jest także że po rychłym wycofaniu się z wyścigu Mc Ewena, Cioni stanie się zapewne liderem swojej ekipy i wszyscy będą pracować na niego,
-Emannuele Sella(Ceramica-Panaria Navigare)-w 2005 roku 10 w Giro, niezły góral, potrafiący skutecznie zafiniszować z małej grupki zawodników.Trochę słabszy czasowiec i tu może być dla niego istotny problem w walce o podium w Mediolanie.
-David Arroyo Duran(CAISSE D'EPARGNE-ILL. BALEARS)-młody, perspektywiczny chiszpański zawodnik, który potrafił w zeszłym roku w Tour de France zająć niezłe 21miejsce pomimo iż był tam pomocnikiem Oscara Perreiro.Dobrze czujący się w górach, ale dużo słabiej radzący sobie w czasówkach.W tegorocznym Giro, Arroyo znajduje się w niezłej formie co potwierdził na 4etapie z metą na podjezdzie , kirdy to zajął 7miejsce z niewielka stratą do Danilo di Luci.Pewne jest także że Arroyo jest zdecydowanym liderem swojej ekipy i w odróżnieniu od Rubiery, Noego czy Bruseghina raczej nie będzie musiał na nikogo pracować ani nikomu pomagać.Wydaje mi się że to właśnie ten zawodnik może okazać się najgrozniejszym dla di Luci, Cunego, Simoniego czy Savoldellego w walce o końcowy triumf w tegorocznym Giro d`Italia.

Jeszcze jedna kwestia odnośnie niedzielnego etapu.Otóż do gonienia 22osobowej ucieczki za bardzo nikt się nie kwapił.Grupy sprinterskie potraciły swoich asów na wcześniejszych podjazdach więc się za bardzo nie wysilały zaś goniła, owszem początkowo, grupa-T-Mobile(lidera Pinottiego) ale w Giro jest to bardzo słaba ekipa, która ponadto jest bardzo zdziesiątkowana więc nic nie była w stanie wskórać.
Dopiero w 2 płaskiej fazie wyścigu włączyła się do pogoni grupa Gilberto Simoniego(Saunier-Douval Prodir) i to głównie dzięki tej ekipie przewaga ucieczki wynosła na mecie "tylko"nieco ponad 4minuty.Gdyby nie ich pogoń to jak powiedział po tamtym etapie Simoni-"byłoby już pozamiatane", zaś o zwycięstwo w Giro walczyliby już tylko co lepsi z niedzielnych uciekinierów i tak by w istocie było gdyby ucieczka dojechała do mety z przewagą ok.10-15minut.

Tutaj pojawia się pytanie co robią takie grupy jak Liquigas czy Lampre? To że mieli swoich przedstawicieli w ucieczce to nie znaczy że są całkowiecie zwolnieni z pracy na danym etapie i nie muszą już nikogo gonić.W końcu do licha kto jest liderem Liquigasu czy Lampre bo mi się wydawałało że di Luca czy Cunego zaś postawa tych ekip w niedziele zupełnie jakby temu zaprzeczała.
Prawda jest taka że gdyby nie pogoń Saunier Douval z niewielką pomocą T-Mobile to zarówno Simoniemu, di Luce, Cunego czy Savoldellemu pozostała by walka o miejsca w 10 i na pewno mogliby oni już zapomnieć o końcowym zwycięstwie w Giro.
Bardzo dziwna jest taktyka najsilniejszej w tegorocznym wyścigu grupie-Liquigas, która zupełnie nie chce się angażować w choć cześćiową kontrolę wyścigu i nie podejmuje żadnych działań nawet w przypadku, gdy dochodzi do ucieczki kilkudziesięciu kolarzy w tym kilku napradwę bardzo niebezpiecznych.Ja rozumiem że można było puścić słabego Pinottiego czy Laverde ale już nie bardzo kumam jak można puścić Cioniego, Selle czy Arroyo?
Uważam że takie wyścigi jak Giro czy Tour de France muszą być kontrolowane przez 3-4ekipy liderów bo w przeciwnym razie będziemy mieć co roku takie kwiatki jak we Francji w zeszłym roku kiedy to zwycięzcą został Perreiro(zakładam że Landis był na koksie i nie uważam go za zwycięzce) dzięki temu że zabrał się w ucieczke, która zyskała 30minut na mecie.To tyle odnośnie "niedzielnego przewrotu" na czole klas. generalnej tegorocznego Giro d`Italia.

Dzisiaj bardzo ciekawy i 2już etap kończący się z metą na podjeżdzie.Licze że wreszcie skończą się szachy i oszczędzanie zaś rozpocznie normalny, pasjonujący wyścig.
Liczę na wczesny atak Simoniego, który ma z potencjalnych faworytów, dotychczas największą stratę.Grożni będą także oczywiście di Luca i Cunego zaś Savoldelli będzie chciał zapewne stracić jak najmniej mając w prespektywie jeszcze 2czasówki.Dzisiejszy etap to będzie też początek wielkiej pogoni faworytów za najlepszymi kolarzami z niedzielnej ucieczki-Arroyo, Sellą czy Cionim i miejmy nadzieje że choć trochę po tym etapie znormalizuje się sytuacja w klasyfikacji generalnej wyścigu.
Ja co prawda na początku ściskałem kciuki za di Lucą ale teraz coraz bardziej przekonuje mnie Simoni bo jak widać jemu i jego ekipie najbardziej zależy na zwycięstwie w tegorocznym Giro, co wydatnie pokazał niedzielny etap.

Tak więc forza "Gibo" Simoni!!!

Wróć do „Inne sporty”