Trudno w ogóle wyrazić to co teraz czuję, łzy same pchają się do oczu. Dwa lata czekałem na odkupienie, na rewanż, na wymazanie tego najgorszego z możliwych epizodów. I oto teraz wreszcie jest ten dzień. Mogę śmiało podnieść głowę i powiedzieć: "koszmar Stambułu skończył się". Wiele pewnie będzie głosów że Liverpool był lepszy, że stwarzał więcej sytuacji, że prowadził grę. Pytam się jednak z tego miejsca: CO Z TEGO?? Czy Milan nie był lepszy dwa lata temu?? Czy nie stwarzał więcej sytuacji?? Czy nie prowadził gry?? A mimo to przegrał. Teraz zaś w mistrzowski sposób wypunktował przeciwnika, uderzał z zabójczą precyzją i ostatecznie sięgnął po puchar. Tak oto ci którzy po słabiutkim początku sezony w Serie A, po słabej fazie grupowej w Lidze Mistrzów wznieśli puchar do góry. Mimo tego że co roku są nazywanie "Domem Niespokojnej Starości", mimo tego że cały ich cykl przygotowawczy do sezonu został zachwiany przez aferę korupcyjną, mimo tego że ich zespół opuścił najskuteczniejszy gracz w ostatnich latach, mimo tego wszystkiego potrafili wykrzesać z siebie tyle pasji, tyle chęci, tyle woli walki by osiągnąć sukces w najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie. Warto było znosić porażki, upokorzenie i obelgi pod adresem mojej ukochanej drużyny. Warto było dla właśnie tego jednego magicznego momentu.
Osobny akapit należy się osobie Paolo Maldiniego. W tym momencie gracza legendy, Wielkiemu Piłkarzowi i kapitanowi Rossonerich, osobie zawsze wiernej jednemu, ukochanemu klubowi. Dziękuję ci Paolo za wszystko i życzę byś za rok ponownego wzniesienia pucharu w gorę.
W poście tym oddaję także hołd wszystkim piłkarzom Milanu którzy przyczynili się do tego sukcesu, całemu zapleczu szkoleniowemu i technicznemu, a przede wszystkim tym którzy nigdy w Milan nie zwątpili i byli z nim na dobre i na złe.
Euforia to mało w porównaniu z tym co teraz czuje....Dziękuję....



