Giro d Italia

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 27 maja 2007, 22:10

Giro Giro ach to Giro :P

Dziś mieliśmy królewski etap na którym wszyscy spodziewali się ataków Simoniego a zaatakowali jego pomagierzy czyli Ricco i Piepoli. No ale przynajmniej dział się wiele i był to kolejny bardzo ciekawy etap na którym oprócz rywalizacji na trasie wiele działo się też pod względem taktycznym. Przeważnie etapy królewskie mają to do siebie że praktycznie nic się na nich nie dzieje bo każdy boi się tych wielkich gór i dopiero na końcowych metrach zaczynają się ucieczki. Dziś w sumie nie było zapowiadanego odwrócenia klasyfikacji generalnej i rozstrzygnięcia wyścigu ale i tak działo się bardzo dużo i mnie się podobało :P No właśnie przez niemal cały etap uciekali dwaj zawodnicy Saunier Duval a gonić musiał ich lider wyścigu Di Luca gdyż nikomu z tej 'goniącej' grupki na pogoni nie zależało a drużyna Liquigasu po raz kolejny się rozsypała. Dzisiejszy etap byłby całkowicie zwycięski dla Saunier Duval gdyby na mecie miejscami zamienili się Di Luca z Simonim. Niestety pewnie zmęczony po wczorajszym etapie Simoni nie atakował na ostatnich metrach a uczynił to lider wyścigu :roll: Ale z drugiej strony trochę to dziwne gdyż wcześniej Simoni w ogóle nie pracował by doganiać swoich kolegów a przed metą zaatakował teoretycznie zmęczony Di Luca który niemal odrobił wczorajszą stratę do rywala co w perspektywie płaskiej czasówki za różowo dla Simoniego nie wygląda. No ale przed nami jeszcze jeden etap z wielkimi górami a w międzyczasie takie pagórkowate na których też powinno się wiele dziać mając na uwadze mający być remisowym etap sobotni. Co do taktyki Saunier Duval to udała się w połowie - Ricco niemal zrównał się w klasyfikacji z Simonim bo pewnie też o to w tym wszystkim chodziło żeby Di Luca go odpuścił a potem gonił tracąc przy tym siły a wtedy miał ruszyć Simoni. Tyle że zamiast Simoniego ruszył Di Luca... no ale teraz grupa Saunier Duval może jechać na jednego bądź drugiego ze swoich kolarzy. Przynajmniej ja bym w jakimś etapie kazał uciekać Simoniemu albo znowu Ricco i grał na jednego z nich. A wracając do dzisiejszego etapu to jednak nakazałbym poczekać Piepolemu na Simoniego i tam próbował jakoś wykiwać Di Lucę i jednocześnie za sprawą Ricco wygrać etap. A dziś bardzo dobrze spisał się także Mazzoleni któremu pomaga nawet lider Astany - Savoldelli. No a Mazzoleni dziś zdecydował się na samotną ucieczkę z grupy 'pościgowej' próbując przy tym dogonić Ricco, Piepolego i dwóch przybyszów zza Wielkiej Wody. Włoch w pewnym momencie był nawet wirtualnym liderem wyścigu jednak nie wytrzymał narzuconego przez siebie tępa i ostatecznie nie doszedł uciekinierów a nad Di Lucą zyskał 'jedynie' ok 1'20". No ale walczył, inni też walczą bądź próbują coś robić, Cunego co etap dostaje po tyłku, Di Luca męczy się przez większość etapu by na końcowych metrach w mgnieniu oka niwelować straty i to czynie ten wyścig bardzo interesującym :P A jutro... jutro mamy zasłużony dla nas kibiców dzień przerwy aby zregenerować siły przed ostatnim decydującym tygodniem Giro które pewnie i tak wygra Di Luca ale przynajmniej zapowiadają się niemałe emocje.

Wróć do „Inne sporty”