Giro d Italia

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 28 maja 2007, 11:55

zygy pisze:Mnie osobiście bardzo zawiódł Simoni, który wogóle nie podjął dzisiaj walki i nie próbował żadnych ataków.Jakby tego było mało to w końcówce znów nie dał rady dotrzymać tempa di Luce i nie wiem czy on jeszcze wierzy że jest w stanie wygrać tegoroczny wyścig.
W końcówce Simoni zawiódł bo nie atakował ale wydaje mi się że wpływ na to miał poprzedni etap bo inaczej nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Na wcześniejszym etapie Simoni caly czas szarpał i próbował zgubić Di Lucę a teraz zaczął gonić gdy zobaczył że mu rywal odjeżdża.
Ale to że wcześniej nie atakował jest dla mnie zrozumiałe bo w ten sposób ciągnąłby za sobą Di Lucę i zmniejszała by się strata między liderem Liquigasu a Ricco a w tej całej taktyce chodziło też zapewne o to żeby maksymalnie blisko zbliżył się on w klasyfikacji do lidera wyścigu. I dlatego do listy zwycięzców wczorajszego etapu dorzuciłbym przede wszystkim Ricco a czego ty nie zrobiłeś
zygy pisze:Ewidentnie widać że di Luca jest po prostu od Simoniego silniejszy i to praktycznie w każdym elemencie kolarskiego rzemiosła-od wspinaczki w wysokich górach, poprzez czasówki, na finiszach z małych grupek kończąc.
Dla mnie trochę jest dziwne że Di Luca ucieka na podjazdach typowemu górolowi a sam takim klasycznym górolem nie jest :roll: No ale pewnie jest w życiowej formie :wink:
zygy pisze:W tej chwili to liderem Astany jest Mazzoleni zaś Savoldelli jest jego pomocnikiem co potwierdzają wydarzenia na ostatnich etapach.
No tak, chodziło mi o to że Savoldelli był liderem na początku a w pewnym momencie zgodził się jechać na teoretycznie słabszego kolegę na co wielu kolarzy by nie poszło. A jak na czas jeździ Mazzoleni :?:
zygy pisze: Na jakiej zasadzie twierdzisz że di Luca się męczy.Według mnie to on praktycznie cały czas kontroluje sytuację i kiedy tylko chce to atakuje i nikt nie jest w stanie dotrzymać mu kroku.
Gdyby Di Luca cały czas kontrolował sytuację to nikt ważny dla niego by mu nie uciekał i Mazzoleni nie byłby wirtualnym liderem bo gdyby wytrzymał trudy etapu i narzucone przez siebie tępo to różowa koszulka mogłaby zmienić właściciela lub być tej zmiany bliska. A to że Di Luca się meczy wnioskuję po tym jak czasem operator zrobi mu zbliżenie i jeśli nie jest to zmęczenie to mocne zaniepokojenie sytuacją na danym etapie a co za tym idzie Di Luca momentami traci kontrolę nad wydarzeniami na trasie którą później odzyskuje na końcowych kilometrach. Ale to był już drugi etap kiedy Di Luca na ostatnich podjazdach znacznie niwelował straty a bez czego sytuacja nie byłaby dla niego tak klarowna.

Co innego Armstrong podczas TdF któremu nikt nie był w stanie podskoczyć o ile już próbował zaatakować ale Amerykanin cały czas kontrolował wydarzenia na trasie i nie był zagrożony.
zygy pisze:Cunego to mi przypomina Jana Ullricha z Tour de France począwszy od 2000roku, który także zawsze niby miał wreszcie pokonać Armstronga a strzelał na początku każdego poważniejszego podjazdu.
W obu przypadkach działa wg mnie przede wszystkim pobożne życzenie kibiców a przede wszystkim prasy która obu kolarzy kreuje na wielkich zawodników aby jeszcze bardziej przyciągnąć do wyścigu, a co za tym idzie żeby zyski był większe. Obaj jak dla mnie są takimi wirtualnymi kandydatami to zwycięstwa w wyścigu.
zygy pisze:Wydaje mi się że w tym roku w Giro di Luca nie ma rywali i tylko Ivan Basso byłby w stanie mu zagrozić w walce o końcowe zwycięstwo.
No tak tylko że Basso sobie pomagał w niedozwolony sposób i nie wierzę w te jego opowieści że w ogóle nie brał czy co on tam sobie teraz wymyślił a co za tym idzie słusznie został odsunięty od wyścigu.


Pamiętacie jak rok czy dwa lata temu jakiś kolarz będąc liderem chyba podczas czasówki wylatywał z trasy nawet poza barierki ochronne przez co miałem z niego niemałą polewkę. Pamiętacie kto to był :?:

Wróć do „Inne sporty”