Giro d Italia

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post autor: zygy » 29 maja 2007, 0:17

Gdyby Di Luca cały czas kontrolował sytuację to nikt ważny dla niego by mu nie uciekał i Mazzoleni nie byłby wirtualnym liderem bo gdyby wytrzymał trudy etapu i narzucone przez siebie tępo to różowa koszulka mogłaby zmienić właściciela lub być tej zmiany bliska.
A powiedz co w takim razie miał zrobić di Luca w takiej sytuacji jak atak nastąpił na zjeżdzie? Di Luca wielokrotnie podkreślał że woli nie ryzykować na zjazdach i wyeliminować niepotrzebne ryzyko.Tak też zrobił tym razem.Zresztą nie pamiętacie jak w zeszłym roku na którymś z etapów Basso także nie gonił na zjeżdzie Piepolego bo bał się ryzykowac upadek?
Co do samej taktyki wczorajszego etapu jeśli chodzi o di Luce to zachował się on niemalże perfekcyjnie.Nie gonił początkowo Mazzoleniego i nie tracił niepotrzebnie sił tylko czekał na ostatni, najtrudniejszy podjazd, bo zdawał sobie sprawę z tego że Mazzoleni nie będzie w stanie narzucić na nim takiego tempa jak on i straci trochę cenngo czasu.Tak też sie stało, di Luca zaatakował, zgubił Simoniego i Cunego i znacznie zmniejszył stratę do zawodnika Astany, dzięki czemu obronił pozycję lidera.
Z punktu widzenia di Luci nie opłacało się gonić Mazzoleniego na wcześniejszych, łatwiejszych podjazdach, gdyż ciągnął by za sobą Simoniego i Cunego przy czym tracąc niepotrzebnie siły.
Oprócz tego moim zdaniem to raczej Simoni czy Cunego powinni gonić Mazzoleniego, gdyż to ich pozycje były bardziej zagrożone, ponieważ mieli mniejszą nad nim przewagę w klasyfikacji aniżeli di Luca.Wegdug mnie atak Mazzoleniego był atakiem na 2pozycję w generalce i jak najbardziej się powiódł, gdyż Eddy zapewne zdawał sobie sprawę że po tak długiej jeżdzie w pojedynkę w końcówce osłabnie i że Danilo część strat do niego zniweluje.A jeszcze wracając do samego di Luci to z jego twarzy można wyczytać podczas etapów nie tyle zmęczenie czy niepokój co maksymalną koncentrację i skupienie.
I dlatego do listy zwycięzców wczorajszego etapu dorzuciłbym przede wszystkim Ricco a czego ty nie zrobiłeś
Wiesz dla mnie to oczywiste że zwycięzca etapu jest bohaterem samym w sobie i nie muszę chyba tego pisać.Chodziło mi o wskazanie pozostałych bohaterów tego etapu i tyle.A wracając do Ricco to moim zdaniem nie ma on żadnych szans na podium w Mediolanie z racji tego że fatalnie jeżdzi na czas i na przedostatnim etapie straci kupę czasu.
Dla mnie trochę jest dziwne że Di Luca ucieka na podjazdach typowemu górolowi a sam takim klasycznym górolem nie jest No ale pewnie jest w życiowej formie
Nie zapominaj o tym że Simoni ma już 36lat i najlepsze lata już dawno za sobą.Tak naprawdę już od 2004roku Gilberto raczej dołuje i nie jest w stanie utrzymać równej i wysokiej formy przez całe 3tygodnie.Poza tym Lance Armstrong także przed chorobą nie był uważany za wybitnego górala tylka za specjalistę od klasyków podobnie jak teraz di Luca.Wydaje mi się że w kolarstwie niektóre rzeczy przychodzą z wiekiem i tak było w przypadku Lanca i tak jest teraz w przypadku di Luci(zakładając oczywiście że amerykanin nie używał niedozwolonego wspomagania).
No tak, chodziło mi o to że Savoldelli był liderem na początku a w pewnym momencie zgodził się jechać na teoretycznie słabszego kolegę na co wielu kolarzy by nie poszło. A jak na czas jeździ Mazzoleni
Z tego co mi wiadomo to Savoldelli i Mazzoleni to wielcy przyjaciele i znają się od dziecka, gdyż obaj mieszkają w okolicach Bergamo.Zapewne więc dlatego Savoldelli wiedząć już że sam nie wygra wyścigu tak chętnie pomaga Eddyemu i nie jestem przekonany czy postąpił by tak samo gdyby na miejscu jego przyjaciela był ktoś inny.
Co do samego Mazzoleniego to jest on naprawdę niezłym czasowcem, może trochę gorszym od Savoldellego ale na pewno jest zdecydowanie lepszy w tej specjalności od Simoniego, Cunego czy nawet od di Luci, choć 1.50sekundy to on raczej do niego nie odrobi.Tak więc w tej sytuacji jeśli nie straci on zbyt dużo na Zoncolanie to ma 2miejsce w generalce niemalże pewne.
W obu przypadkach działa wg mnie przede wszystkim pobożne życzenie kibiców a przede wszystkim prasy która obu kolarzy kreuje na wielkich zawodników aby jeszcze bardziej przyciągnąć do wyścigu, a co za tym idzie żeby zyski był większe. Obaj jak dla mnie są takimi wirtualnymi kandydatami to zwycięstwa w wyścigu.
Tutaj się z tobą zgadzam że to raczej dziennikarze i kibice na siłe robią z Cunego wielkiego bohatera, którym on tak naprawdę nie jest.Owszem jest niezłym kolarzem ale nic ponadto.
No tak tylko że Basso sobie pomagał w niedozwolony sposób i nie wierzę w te jego opowieści że w ogóle nie brał czy co on tam sobie teraz wymyślił a co za tym idzie słusznie został odsunięty od wyścigu.
Nie wiemy jak było więc nie nam sądzić o tym czy Basso jest winny i czy stosował środki wspomagające.W każdym razie zarówno w 2004 jak i w 2005roku na Tour de France Ivan jeżdził kapitalnie w górach i jako jedyny zawodnik dotrzymywał koła Armstrongowi na podjazdach więc wydaje mi się jednak, że ta jego świetna dyspozycja w zeszłorocznym Giro nie była znowu taka przypadkowa i niespodziewana.A zresztą z kim miał tam wtedy przegrać?-ze starym Simonim, słabym Cunego czy może z jakimś zupełnie nieznanym Gutierrezem-Cataluną?
Pamiętacie jak rok czy dwa lata temu jakiś kolarz będąc liderem chyba podczas czasówki wylatywał z trasy nawet poza barierki ochronne przez co miałem z niego niemałą polewkę. Pamiętacie kto to był
Jak pamiętam że kiedyś podczas czasówki w Tour de France gdzieś w 2001/2002roku wywrócił się Jan Ullrich ale był usprawiedliwiony gdyż wtedy dosyć mocno padało.Wypadku Rassmussena nie pamiętam, gdyż drugiej części Tour de France 2005 nie oglądałem, gdyż byłem na wakacjach w Grecji a tam tv odbiera się z zupełnie innej satelity więc nie mogłem złapać ani eurosportu ani jakiegoś włoskiego kanału, na którym leciałaby transmisja z "Wielkiej Pętli".

Co do jutrzejszego etapu to nie jest on zbyt wymagający i raczej nie powinny po nim nastąpić jakieś przetasowania w generalce.Wydaje się że wszyscy faworyci będą raczej zbierać siły na środowy, piekielnie trudny etap z metą na słynnej górze-Monte Zoncolan.Całkiem możliwy jest scenariusz że do mety dojedzie ucieczka składająca się z zawodników nie liczących się w klasyfikacji generalnej wyścigu.Jestem niemalże pewien że jutro zaatakuje Paolo Bettini, który jest bardzo zdeterminowany aby wreszcie wygrać swój pierwszy etap w tegorocznym Giro i kto wie czy jutro ta sztuka mu się nie powiedzie?


A oto jak przedstawia się czołówka klasyfikacji generalnej przed ostatnią fazą wyścigu(po 15etapach):

1 DI LUCA Danilo ITA LIQ 68:00:55 0:00
2 MAZZOLENI Eddy ITA AST 68:02:46 1:51
3 SCHLECK Andy LUX CSC 68:03:51 2:56
4 SIMONI Gilberto ITA SDV 68:04:14 3:19
5 CUNEGO Damiano ITA LAM 68:04:18 3:23
6 RICCO' Riccardo ITA SDV 68:04:34 3:39
7 ARROYO DURAN David ESP GCE 68:07:00 6:05
8 SELLA Emanuele ITA PAN 68:07:57 7:02
9 PETROV Evgeni RUS TCS 68:08:24 7:29
10 BRUSEGHIN Marzio ITA LAM 68:10:24 9:29

Wróć do „Inne sporty”