"SCORPIONS: Humanity-Hour I
1. Hour I
2. The Game Of Life
3. We Were Born To Fly
4. The Future Never Dies
5. You’re Lovin’ Me To Death
6. 321
7. Love Will Keep Us Alive
8. Rise Again
9. Your Last Song
10. Love Is War
11. The Cross
12. Humanity
16. studyjny album legendy hardrocka ujrzał wreszcie światło dzienne. Płyta była bardzo oczekiwana przez fanów, bowiem miała dać odpowiedź na pytanie, czy zespół będzie kontynuował kierunek obrany na Unbreakable? Okazało się, że nie do końca, choć wcale nie oznacza to, iż Scorpions powrócili do grania rodem z Pure Instinct.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że płyta jest znakomicie wyprodukowana. Desmond Child i James Michael wykonali kawał dobrej roboty. Pod względem brzmieniowym zanotowano olbrzymi postęp, bowiem na Unbreakable do kilku rzeczy można było się przyczepić – zwłaszcza do brzmienia perkusji.
Krążek jest dość zróżnicowany. Otwierający go Hour I zaskakuje ostrymi gitarami i znakomitym wokalem Klausa. Utwór ten odbiega od tego, czym grupa Rudolfa Schenkera przyzwyczaiła nas do tej pory, ale są to bez wątpienia porywające trzy minuty muzyki. Można po nich wnioskować, że cała płyta będzie utrzymana w podobnym tonie. To złe założenie, co nie znaczy, iż dalej mamy już tylko balladowy nastrój. Takiego kompozycje jak 321, The Cross czy You’re Lovin’ Me To Death to kawał dobrego scorpionsowego rocka – pełnego żaru i mocy, ale także ciekawych melodii. W The Cross gościnnie wziął udział Billy Corgan ze Smashing Pumpkins. Choć śpiewa on tylko przez kilkanaście sekund, to spisał się bardzo dobrze, ubarwiając i tak już ciekawą kompozycję.
Na wyróżnienie zasługują także Rise Again, gdzie najpierw mamy riff nasuwający skojarzenia z nu-metalem, potem stonowaną zwrotkę, a na koniec przejmujący refren. Solówka krótka, ale bardzo nastrojowa. Jeszcze lepsze wrażenie robi zamykające album Humanity. Liryczny początek, patetyczny wokal Klausa i eksplozja w refrenie tworzą niesamowitą atmosferę. Można mieć tylko wątpliwości, czy koniecznie potrzebne były tu wstawki z partiami skrzypiec. Na szczęście niezadowoleni znajdą w bonusowym wydaniu radiową edycję pozbawioną tych dodatków.
Niezłe acz nie zwalające z nóg są The Game Of Life i We Were Born To Fly. Utwory dużo tracą na zbyt spokojnych zwrotkach, które sprawiają, że ucieka z nich cała energia z początku. W Rise Again to nie przeszkadzało i miało wyraźne uzasadnienie, jednak w tych przypadkach nie można potraktować tego jako atut. Melodie tu zawarte nie zaskakują niczym nowym, choć zarówno riff Schenkera w The Game Of Life jak i świdrująca gitara Jabsa w Were Born To Fly mogą się podobać.
W The Future Never Dies mamy próbę stworzenia fortepianowej ballady nasuwającą ewidentne skojarzenia z dokonaniami Queen. Bardzo dobry refren i ogólnie podniosły nastrój psują przesłodzone zwrotki, co zresztą nie po raz pierwszy jest wadą na krążku. Wielu fanom kompozycja powinna się jednak spodobać.
Niestety, Scorpions znów zrobili ukłon w stronę stacji radiowych, serwując nam mdłe, cukierkowe i konwencjonalne ballady. O ile Your Last Song i Love Is War nadają się jeszcze do słuchania i przy odrobinie dobrej woli można się do nich przekonać, to Love Will Keep Us Alive przypomni sympatykom grupy najstraszniejsze chwile z Pure Instinct i Eye II Eye. Ten kawałek znacznie obniża poziom i końcową ocenę Humanity-Hour I.
Mam wielki żal do zespołu, że bonusowy Cold nie został umieszczony w zasadniczej części albumu. To znakomita kompozycja, w dość wolnym tempie, ale bardzo ciężka, ze świetnymi gitarami. Pretensje należy też mieć za brak tekstów we wkładce. Wydawało się, że ich obecność jest oczywista. Okazuje się, iż jednak nie…
Album ten to mieszanka wielu inspiracji członków grupy (główny kompozytor Scorpions – Rudolf Schenker jest autorem tylko czterech numerów) i specjalnie zatrudnionych songwriterów. Widać to po zróżnicowanym muzycznym przekazie. Wydaje się, że zespół chciał upiec kilka pieczeni na jednym ogniu i zadowolić zarówno gustujących w hardrockowym czadzie, jak i wolących wolniejsze granie. Humanity-Hour I to płyta dobra i tylko dobra. Odnoszę wrażenie, że Scorpions stać było na trochę więcej, choć z drugiej strony zawsze mogło być gorzej. Pomimo wszelkich braków warto sięgnąć po ten krążek i dotyczy to nie tylko miłośników twórczości Skorpionów."
Ocena: 7/10



