po pierwsze, 9 dni temu była 40 rocznica wydania Sierżanta Pieprza. przerażające, że niektórzy nie doceniają tej płyty albo co gorsza nie znają. ja rozumiem, że w muzyce jak w życiu- każdy ma inne priorytety, inną listę płyt najbardziej klasycznych, ale Beatlesi to Beatlesi. gdzie byśmy teraz byli i czy można żyć bez znajomości "A Day In The Life"?
po drugie, rok 2007 ciągle mnie pozytywnie zaskakuje. nie mogę się od dłuższego czasu oderwać od płyty indie rockowego bandu Spoon. co prawda nosi dość dziwny tytuł "Ga Ga Ga Ga Ga", ale jest rewelacyjna. niezbyt może trudno dojść do inspiracji, ale też nie jest zbyt wtórna... i z pewnością ma genialne momenty, w których można się zapomnieć, jak klawisze w "Ghost Of You Lingers". polecam!



