B jak bliźnięta. Czyli mój znak zodiaku. Nie zwracam na horoskopy, etc. większej uwagi, ale to dobre miejsce, aby objawic moja nature, która jest bardzo skrajna. Blizniacza
Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,
a żadna z nich nie jest mną.
I pasuje to do mnie, wg mnie niestety. Ciezko się ze mna rozmawia, gdyz do konca upieram się przy swoim zdaniu, bardzo często używając wrecz banalnych argumentow. Ale mimo swojej prostoty - takich, którym ciezko zaprzeczyc. Zwyklem tez mieć automatycznie odmienne zdanie od innych. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, ze wtedy rozmowa jest duzo, duzo ciekawsza. Bardziej owocna dla obu stron. Totez przez zycie lece pod prad
C jak cel. Mam swój w zyciu. Nie jest to na razie rodzina, duzo pieniędzy czy bycie dobrym człowiekiem. nie zaprzeczam, ze kiedys moje zycie mogą zdominowac i takie cele. Rozne sa koleje losu. Kiedys myślałem, ze nigdy nie wezme alkoholu czy papierosow do ust, a pocaluje się dopiero na studiach. Szybko, może za szybko, się to wszystko zmienilo. Ale wracając do celu – chciałbym zrobic cos, za co zostałbym zapamiętanym. Najlepiej napisac cos swietnego. Bo troche pisze, ale mam tez ogromne kompleksy co do tego, co wychodzi spod mojego ‘piora’. Po prostu nie uwazam, bym pisal dobrze. Choc, pomijając skromność szerokim lukiem – innym się podoba. Konkursy tez się wygrywalo, ale dla mnie to po prostu nie ‘to’ ja daze do czegos idealnego. I mam wrazenie, ze mnie to kiedys zgubi.
D jak dygresja. Wiecie, ze najmocniejszy alkohol wyprodukował w okresie międzywojennym Estoński Monopol Alkoholowy? Destylowany z ziemniaków alkohol miał moc 98 procent.
E jak Ewelina. Nie, to nie imie mojej dziewczyny. Po prostu wybrałem pierwsze lepsze imie kobiety. Bo kobiety sa dla mnie w zyciu niesamowicie istotne. Nie uwazam się, za młodego don juana czy casanove, ale inni mnie za to za niego uważają
F jak fun. No risk – no fun, zwykla mawiac moja kolezanka z Niemiec. Przyznam szczerze – cos w tym jest. Bardzo lubie dreszczyk emocji towarzyszacy niektórym moim zabawom. Lubie się tez zakładać, z kobietami zwyklem o ich dziewictwo, z mężczyznami o alkohol. Zazwyczaj wygrywam.
G jak guru. Swojego życiowego nie posiadam. Wybieram sobie cechy z poszczególnych postaci i pielegnuje je w sobie. Nie widziałem jeszcze postaci, która zaimponowalaby mi na tyle, abym dazyl przez cale swoje zycie jej zyciem. Jezus był fajny, caly czas przeciw wszystkim, glosil kontrowersyjne idee, dodatkowo zamienial wode w wino, ale on sobie nie poruchal, wiec jest automatycznie skreślony z mojej listy.
H jak Ha!, ostrzegałem was przed niskim poziomem moich wypowiedzi.
I jak idioci. Otaczaja mnie. Jestem uczulony na głupotę, wiec niestety w szkole bardzo często kaszle i mam inne objawy chorob. Nie za bardzo lubie prostote, owszem, czasami zachowuje się jak totalny kretyn i robie rzeczy, których w normalnym stanie bym nie zrobil, ale nie o taki rodzaj głupoty mi chodzi. Ten kto przeżył lata szkolne powiniene wiedziec, co mam na mysli. Jeśli nie - przykro mi, ale bardzo ciezko mi to zoobrazowac.
J jak JUVENTUS, czyli jeden z dwoch kochanych przeze mnie klubow. Nie będę wspominal, jak to się wszystko zaczęło, bo szkoda się rozpisywac. Po prostu polubiłem Nedveda. Drugim kochanym przeze mnie klubem jest Polonia Warszawa i z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Zico, którego poglady kibicowskie w prawie 100% zgadzaja się z moimi
K jak Kasia. Czyli moja siostra. Mam swietne rodzeństwo, właściwie to cala moja rodzina jest swietna, akceptuje się w niej moje poglady, a to jest dla mnie bardzo wazne. Oprocz 11-letniej Kasi dreczy mnie 7-letni Michal. Kaska jest jedyna kobieta poniżej 20 roku zycia, której mogę powiedziec szczerze, ze ja kocham(choc nie jest jedyna, której to mowilem). Jest jak na swój wiek niesamowicie inteligetna, zreszta – nie tylko jak na swój wiek. Jej dojrzałość mnie poraza. Niesamowicie cenie sobie rozmowy z nia, mogę na niej bezproblemowo polegac. Michal tez jest swietny, jego teksty czasami porażają i pewnie z nim będę miał rownie niesamowite kontakty. Musi jeszcze tylko troche podrosnac
L jak lubic. Lubie wiele rzeczy. Czytac ksiazki, słuchać muzyki, jesc rzeczy, które mi smakuja. Warto tu nadmienic, ze smakuje mi malo co, totez moja babcia, która mi zwykla gotowac nie ma zbyt łatwej roboty. Ej, czy wy tez tak macie, ze wasze babcie to wg was najlepsze materialy na kobiete waszego zycia? Bo wolalbym, aby moja zona zamiast swietnej obsługi gadu gadu umiala mi ugotowac pyszne danie. W ogole, babcie i kobiety starej da(m)ty rzadza!
Ł jak łoooł. Takie cos powiedziałem, jak zobaczyłem dwukrotnie frajersko przegrane mistrzostwo Barcy. Pozniej zrobiłem drugie „łoooł”, myśląc ze Capello to jednak geniusz.
M jak Magda. Pod M będzie o damsko-meskiej przyjazni. Mam pecha, powiem szczerze, bo zawsze myślałem, ze taka przyjazn ma miejsce i calkiem wysoko ja sobie ceniłem, jak na mój system wartości. Okazalo się, ze jednak nie jest mi ona pisana. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Kobiety sa zbyt zmienne, jak na mój gust. A szkoda, bo gdyby nie to, moje zycie byloby mniej obfite w liczne dylematy.
N jak ‘na milosc Boska, zapomniałem o muzyce!’. A muzyka jest dla mnie baaaardzo wazna. Wypelnia większość mojego zycia, bo sporo rzeczy robie ze słuchawkami na uszach. Słucham naprawde wszystkiego. Polski hh, zagraniczny hh, muzyka powazna, rock, punk rock, goth metal, metal – wszystko. Nie mam ulubionych zespołów, ale zawsze z przyjemnością wracam do queen. W muzyce się zapominam, odnajduje swój wlasny swiat. Wiele pieknych chwil również z udzialem muzyki i przyjaciol pamiętam. Ale tym się dzielic nie będę, bo jeszcze wyjdzie, ze się przechwalam
O jak odstające uszy. Moje może nie sa bardzo odstające, ale zdecydowanie widac, ze troche odchodza od normy. Ale wyjatkowo je bardzo lubie.
P jak piotrek, czyli moje imie. Je tez lubie, wg mnie jest calkiem dostojne, podobnie jak i Aleksander, które również sobie cenie
Q jak qrwa. Nie lubie tak pisac. ‘[k****]’ to ‘[k****]’, a nie ‘qrwa’!
R jak retardacja.
S jak szkoła. Czyli cos, co mnie niesamowicie irytuje, ale tez przysparza wiele, wiele przyjemności. Nie toleruje naszego systemu edukacji, ale nauczyciele musza to zaakceptowac, gdyz haka jakiegos wielkiego na mnie nie maja. Tj. wiedza, ze pije, zachowuje się niezbyt dobrze, ale nie potrafia mi tego udowodnic, choc wierze, ze paru by chcialo. Z młodymi nauczycielami mam kontakt naprawde dobry, z paroma ‘jestem na ty’. Oceny to glownie 5 i 6, ale nie widze w tym mojej zasługi, po prostu tematy sa w gimnazjum banalne, a nauczyciele - z reguly prosci i dobroduszni ludzie, az czekaja, by dac ci jak najwyzsza ocene. W domu prowadze wlasny system nauczania, rozwiajac te tematy, które mnie naprawde interesuja. Rodzicom to przeszkadzac nie może, poki przynosze im ladne świadectwa.
T jak turnieje. Najczęściej sportowe. Bo troche grac umiem. W pilke, w kosza, w siatkowke. Medali troche jest, ale tez nie ma się czym chwalic. Kariery nie przewiduje. Zaluje tylko, ze nie zgodziłem się na propozycje taty, by za mlodu grac w tenisa. Piekny sport, a teraz to za pozno zaczynac. W sportach drużynowych zazwyczaj atakuje. Mam jakis tam ciag na bramke, a i trafic pod poprzeczke przeciez trudno nie jest, wiec troche goli strzelam.
U jak usychanie, tęsknota. Bardzo często za czyms tesknie. Najgorsze jest to, ze bardzo często tez ciezko mi jest zdecydowac za czym. Uwazam to za kompletnie idiotyczne, ale ciezko mi to zwalczyc. Po prostu wierze, ze gdzies tam czeka na mnie lepszy swiat
W jak wypady ze znajomymi. Uwielbiam pogadac przy piwku ze znajomymi na powazne tematy. alkohol dodaje uroku(podobnie jak papieros), a wszystkim rozmawia się latwiej. Jakkolwiek uzywki szkodliwe by nie były, bez nich swiat stracilby sporo uroku.
Y jak yeti. Zakladam, ze nie istnieje, podobnie jak poczucie moralności u mnie. Zapewne przesadzam, ale gdy człowiek naczyta się o libertynizmie, nasłucha opowieści o de sadzie, etc. To może mu w glowie zawirowac.
Z jak zwycięstwa. Bardzo lubie, przegrywanie nie jest moja moja najmocniejsza strona
Ż jak żubr. Niezle piwo i swietne reklamy. A i reklamami się troche interesuje, ciekawa sprawa.


