Drugi ulubiony klub (w kolejności chronologicznej, nie rozróżniam, który lubię bardziej) to AC Milan. I ta historia zaczęła się w 2002, po losowaniu grup LM. W jakimś programie sportowym usłyszałem, że grupa Milanu to "grupa śmierci" i że to właśnie ACM jest głównym faworytem do zajęcia w niej pierwszego miejsca. Obejrzałem mecz z RC Lens, zachwyciłem się dwoma bramkami Inzaghiego i (cytując siebie samego) tak mi już zostało.
Ciekawostka: historie o koszulkach. Pierwszą koszulką jaką dostałem była koszulka Ronaldo z Interu (podróbka, bo podróbka, ale...) i jakoś nigdy tego klubu nie lubiłem. Co innego pojedynczych piłkarzy (Grosso!)
A moja najnowsze zainteresowanie to R.C.D. Espanyol. Przyczyna to oczywiście majowy finał z Sewillą. To był piękny mecz, pełen walki. I lepiej grał w nim "mniej znany klub z Barcelony".
Wybaczcie przydługiego posta



