Pomóżcie Ruchowi wrócić do esktraklasy

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 62979
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8206
Kontakt:

Post autor: cloner » 20 lip 2007, 10:37

Skład komisji odwoławczej, po kolei:

Zbigniew Sadowski - Przewodniczący
Kazimierz Fiedorowicz
Jan Franke
Jadwiga Masłowsk
Romuald Jankowiak


Artykuły:
piłka nożna, III liga – 27. kolejka
Nie jesteśmy sprzedawczykami!
03.06.2005
Przed meczem wielu kibiców spekulowało, że Promień „odda” lokalnemu rywalowi punkty bez walki. Miał to być rewanż za spotkanie sprzed dwóch lat, kiedy to Lechia podobno pomogła Promieniowi.
Na szczęście wszelkie spekulacje uciął trener Krzysztof Pawlak: - Zawsze grałem czysto, nie biorę pod uwagę żadnych układów. Na odprawie przedmeczowej przestrzegałem zawodników, żebyśmy nie zrobili z siebie grupy sprzedawczyków, aby nikt później z nas nie szydził.
(...)
Tuż po końcowym gwizdku zrobiło się gorąco. Niektórzy z zawodników Lechii – w tym najbardziej pyskaty Andrzej Sawicki – nie chcieli tradycyjnie podać ręki swoim rywalom. Prezes zielonogórskiego klubu Marek Czerniawski obrzucił dyrektora Promienia Kazimierza Sendziaka stekiem wyzwisk. –Po co wam te punkty... Przecież dzwonił do was Jankowiak (Romuald Jankowiak, prezes LZPN - przyp. red.). A na koniec przy kilkunastu świadkach kazał wypier...dyrektorowi ze stadionu. Padły jeszcze mocniejsze słowa, ale nie nadają się one do zacytowania na łamach gazety.
Zachowanie zawodników i działaczy Lechii dobitnie pokazuje, że zielonogórski zespół nie zasługuje na grę w III lidze.
Marcin Ruszkiewicz


Polonia Warszawa - Cracovia 2-0 (1-0) Zanim na boisko wybiegli pilkarze, prezes Polonii Krzysztof Muszynski rozdal dziennikarzom oswiadczenie, w ktorym mowil, ze dzialacz Petrochemii Plock - Jan Franke - czekal na krakowian na Dworcu Centralnym. Po meczu trener Ireneusz Adamus stwierdzil, ze nie widzial nikogo z dzialaczy Petrochemii. Polonisci zdobyli prowadzenie dosc szybko, bo juz w 5. min. Rocki pobiegl lewym skrzydlem, po czym zagral na przeciwlegla strone boiska do Wiereszki. Ten, uderzeniem z ostrego kata, zdobyl ladnego gola. Duzo wiecej w tej polowie sie nie dzialo - - poza tym, ze w 19. min Gruchala strzelil do bramki ze spalonego. Polonia miala pewna przewage, czesciej bywala przy pilce. Krakowianie jednak starali sie wychodzic do pilki, stosowali scisle krycie. Dopiero w 80. min Solnica dosc przypadkowo zdobyl druga bramke. Biegl ze srodka boiska, minal obroncow, wbiegl w pole karne i strzelil po slupku w gorny rog bramki. W 85. min Nowaczyk obronil strzal Hrapkowicza z woleja. Krakowianie grali walecznie i nieustepliwie. Wegiel praktycznie wylaczyl z gry Dziekanowskiego. Kiedy ten pilkarz byl "nieczynny", Polonia stracila koncept. 1-0 Wiereszko, 5. min; 2-0 Solnica, 80. min. Cracovia: Kwedyczenko - Gora, Mroz, Duda - Gruchala, Kubik, Hajduk, Wegiel (73. Siemieniec), Hrapkowicz - Kowalik (62. Powroznik), Zegarek. Sedziowal K. Slabik z Gdanska. Zolta kartka: Mroz. Widzow 3 tys.

2007-04-10 19:31 Aktualizacja: 2007-04-11 00:46
Prezes podejrzany o korupcję wciąż działa w PZPN
Nie widział nic złego i pozytywnie oceniał ich pracę. Kazimierz Fiedorowicz, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, był obserwatorem przynajmniej kilku spotkań z udziałem sędziów zamieszanych w korupcję, którzy przyznali się do przyjmowania łapówek i mają zarzuty ustawiania meczów. Jednak nadal działa w polskim futbolu."Jak brał w łapę sędzia, to w większości przypadków zamieszany w korupcję był także obserwator. Arbiter nie mógł sobie pozwolić na niską notę i dzielił się z nim pieniędzmi. Często obserwator miał też swoją stawkę" - mówią "Faktowi" osoby doskonale orientujące się w mechanizmie korupcyjnym działającym w polskiej piłce nożnej.Fiedorowicz nie ma jeszcze zarzutów postawionych przez prokuraturę. Śledczy przyglądają się spotkaniom, w których brał udział jako obserwator PZPN. To on oceniał pracę sędziego Mariusza G. w meczu Błękitnych Stargard Szczeciński z Arką Gdynia (0:1). Sędzia z Łodzi dostał za to spotkanie 7,5 tysiąca złotych łapówki od prezesa Arki Jacka M. Świetnie współpracował także z Piotrem K. z Wrocławia, który ustawił za 15 tysięcy złotych inne spotkanie gdyńskiego klubu, tym razem z Pogonią Szczecin. Nienagannie ocenił również pracę sędziego Adama K. z Poznania. Ten skorumpowany arbiter odpowie z kolei za wydrukowanie spotkania Arki z łódzkim Widzewem w lipcu 2004 roku (1:0). "Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie widziałem w tych meczach nic podejrzanego. Jak będzie trzeba, to stawię się w prokuraturze. Na razie nikt mnie nie wzywał na przesłuchanie" - broni się Kazimierz Fiedorowicz. Obecnie szef związku z Olsztyna nie ocenia już pracy arbitrów, ponieważ PZPN zabronił to robić prezesom regionalnych związków. Jest jednak w zarządzie piłkarskiej centrali i zasiada m.in. w komisji odwoławczej do spraw licencji. "To niejedyny członek zarządu, którego nazwisko przewija się w dokumentach, jakie dostaliśmy z prokuratury" - mówi "Faktowi" jeden z członków Wydziału Dyscypliny. Jak na razie z zarządu PZPN za korupcję odpowie Wit Żelazko. Miał on w zamian za łapówki i obietnice korzyści majątkowej wpływać na wyniki spotkań Górnika Polkowice i Zawiszy Bydgoszcz


czwartek, 26 kwiecień 2007 :
W dokumentach klubu z 2004 r. dwie osoby poświadczyły nieprawdę, a to jest przestępstwo. Jeden jest przedstawicielem Widzewa, drugi PZPN - twierdzi mecenas Michał Tomczak, szef Wydziału Dyscypliny, który dziś zajmie się tą sprawą, ale szczegółów podać nie chce.
W połowie 2004 r. zadłużony na kilkanaście milionów złotych SPN Widzew, którego właścicielami byli Andrzej Grajewski i Andrzej Pawelec, został przekazany stowarzyszeniu RTS Widzew. Ten wystąpił o licencję na grę w II lidze, ale wniosek odrzucono. Klub odwołał się do komisji odwoławczej, której szefem był wiceprezes Łódzkiego OZPN Zbigniew Sadowski, i zgodę dostał. (przypis - sorr chłopaki z Widzewa, ale fakt jest faktem)
RTS miał przejąć także długi SPN, ale w całości ich nie spłacił. Do dziś klub jest winny np. Wiśle Płock 450 tys. zł za transfery Sławomira Nazaruka i Grzegorza Bonka. - Działacze Widzewa tłumaczyli, że oni nie będą spłacać długów poprzedników. To absurdalne - podkreśla Krzysztof Dmoszyński, były prezes Wisły.
- Od jakiegoś czasu słyszę, że WD ma nam odebrać licencję i że pewnie Widzew skończy w szóstej lidze - denerwuje się Zbigniew Boniek, wiceprezes Widzewa. - PZPN dwa razy dawał nam tę licencję, więc jeśli ma jakieś wątpliwości, to może je mieć tylko co do siebie.
Źródło: Gazeta Wyborcza


TO ONI OCENIALI WNIOSEK :!:

Wróć do „Polska”