Pomóżcie Ruchowi wrócić do esktraklasy

Dawid_ASR
Skład C
Skład C
Posty: 40
Rejestracja: 30 gru 2006, 11:56
Reputacja: 0
Lokalizacja: Niebieska strona Śląska

Post autor: Dawid_ASR » 20 lip 2007, 21:29

Bardzo interesujący artykuł Wojciecha Kuczoka.
Swąd ostateczny

Już drugi dzień chodzę po Chorzowie i szukam słów. Draństwo, łajdactwo, podłość, niegodziwość - wszystko to mało



Do nazwania zła, które się w środowe popołudnie dokonało w siedzibie PZPN, potrzeba określenia nowej jakości. Jeszcze się ono w mojej głowie nie zmieściło, jak pewnie wszystkim Ślązakom, kibicom Ruchu, czy po

prostu miłośnikom futbolu czystego od zakulisowych układów. Wszystkim nam decyzja, a zarazem arogancja członków komisji odwoławczej odebrała mowę.

Ta perwersja ma w sobie coś kafkowskiego - okazuje się, że zdrowa euforia dziesiątek tysięcy ludzi rozemocjonowanych uczciwym sportowym sukcesem może zostać unieważniona w zaciszu gabinetu przez kilku panów w garniturach. Oni to powiadają: "Tych zwycięstw nie było, tych bramek, punktów, radości, to wszystko wam się, śląska hołoto, wydawało, nie przeżyliście tego, a skoro się upieracie, wiedzcie, że przeżyliście nadaremno. Bo znaleźliśmy lukę w papierach. Wynika z nich, że was na grę w profesjonalnej lidze po prostu nie stać".

Panowie jednakowoż nie wiedzą, że tą decyzją strzelają sobie jeszcze jedną samobójczą bramkę. Że niniejszym stają się królami strzelców bramek samobójczych. Winni odebrać za swoje zasługi w zabijaniu polskiej kultury futbolowej złote onuce. Zdają się nie pamiętać, że ta liga jest pośmiewiskiem Europy. Mistrz Polski został nim tylko dlatego, że kilka lat temu kupił awans do pierwszej ligi. Kilka innych klubów z udowodnioną korupcją też czeka na wyroki, co - jak się okazuje -wcale nie przeszkadza im w dopuszczeniu do rozgrywek. Telewizyjne relacje z ligowych boisk przeplatane są doniesieniami o kolejnych aresztowaniach.

Wicemistrz z Bełchatowa, jedyna drużyna, która w ubiegłym sezonie w chwilach przebłysków grała ładną piłkę, po raz trzeci w ciągu dwóch lat zmienia nazwę. Piłkarze krakowskiej Wisły, najbardziej rozpoznawalnej w ostatnich latach polskiej drużyny, wybierają sparingi za oceanem zamiast udziału w ligowej kolejce. Mecz o Superpuchar Ekstraklasy, w normalnych krajach spektakularna przygrywka do sezonu, może dojść do skutku jako żałosna prowizorka tylko dlatego, że zgodziła się w nim zagrać ekipa, która pucharu w zeszłym sezonie nawet nie powąchała.

W rozgrywkach UEFA wszyscy reprezentanci Orange Ekstraklasy odpadają wcześniej, niż europejscy potentaci zdążą do nich przystąpić. Największy klub stolicy, kolejna chluba ligi, przez 45 minut demonstruje na boisku słabiutkiej drużyny z Litwy pożałowania godny antyfutbol, tracąc szansę na przejście najprostszej przeszkody. Chwilę później warszawscy fani urządzają na stadionie pandemonium i reprezentują ojczyznę, wypinając gołe tyłki do kamer.

Co pół roku najlepsi piłkarze zmykają z ekstraklasy gdzie pieprz rośnie, wybierając kierunki do niedawna piłkarsko i ekonomicznie wstydliwe; reprezentanci Polski wolą grać w Rumunii, Serbii i Rosji, niż tytłać się na boiskach w polskim błocku. I teraz - przepełnienie czary goryczy u progu sezonu, brutalne zgaszenie płomyka nadziei, który wznieciła antykorupcyjna kampania umożliwiająca czysto sportowy awans klubom, by tak rzec, tymczasowo niedoinwestowanym. Klubom zbyt biednym na to, by kupować mecze wczasach, w których końcową tabelę rozgrywek ustalali przed sezonem przestępcy przy plikach banknotów.

W te właśnie kluby arogancko i bezlitośnie uderza się po to, by zrobić miejsce dla możniejszych. Wisła Płock kolejny raz okazała się doskonałą antyreklamą Orlenu, spartaczyła sezon i spadła z ligi z hukiem, ale miejsca w ekstraklasie dla niej nie zabraknie. Ruch Chorzów, czternastokrotny mistrz Polski, który podniósł się z największego kryzysu w historii i w pięknym stylu wygrał drugoligowe rozgrywki, zostaje zdegradowany za brak świstka, który pomógłby zrozumieć kilku panom, że w Chorzowie długi się sukcesywnie spłaca od lat. Ruch to znana firma, żywa legenda, kojarząca się z najlepszymi czasami polskiej piłki, klub-symbol. Skompromitowana w wielu wymiarach polska ekstraklasa potrzebuje takich marek, żeby spróbować podreperować swój wizerunek. Niweczenie sportowego sukcesu Ruchu ze względów czysto biurokratycznych jest działaniem haniebnym, nieetycznym, oburzającym.

Schadenfreude niektórych dziennikarzy przyklaskujących tej decyzji zniesmacza mnie w najwyższym stopniu. Wykluczenie Ruchu za nieścisłości w restrukturyzacji zadłużenia nie jest żadnym aktem odwagi, przeciwnie, w tak skorumpowanej lidze uderzenie w "Niebieskich" przypomina atak sfrustrowanych policjantów na rowerzystę, który przejechał przez pasy. Najlepiej odwrócić uwagę od swojej niemocy, dokładając słabeuszowi.

Żyję nadzieją, że pezetpeenowscy decydenci przemyślą raz jeszcze swoją decyzję, rozważą jej szkodliwość i przestaną podkreślać jej ostateczny wymiar. Choć nie należę do stadionowych oszołomów i kibicuję dość spokojnie, nawet we mnie krew się gotuje, a wokół czuję swąd dymu z rozpalonych głów. Siła upokorzenia, jakie na te głowy znienacka spadło, budzi we mnie obawy, czy aby nie jest to swąd ostateczny.
Wojciech Kuczok
Wojciech Kuczok, urodzony 18 października 1972 w Chorzowie. Prozaik, poeta, scenarzysta. Ukończył Uniwersytet Śląski. Autor m.in. powieści "Gnój", za którą dostał Paszport "Polityki" (2003) i Nagrodę Literacką Nike (2004) oraz scenariusza filmu "Pręgi". Pisał piłkarskie felietony w "Rzeczpospolitej".

http://comtv.pl/index.php?inc=mvc&file= ... yd=806&v=1 - konferencja prasowa na trybunie głównej :arrow: Piłka jeszcze w grze :!:

Wróć do „Polska”