Forumowicz od A do Z (gotowe alfabety)

Awatar użytkownika
Bonso
Kapitan
Kapitan
Posty: 2918
Rejestracja: 09 kwie 2005, 10:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Raszyn

Post autor: Bonso » 20 sie 2007, 18:57

Jako człowiek bez zajęć i obowiązków, napisałem alfabet już teraz, o!

Astygmatyzm – nie, nie zacznę od alkoholu :] Astygmatyzm, jest to wada wzroku którą posiadam. I chociaż teraz nie orientuje się ile dioptrii mam na lewe, a ile na prawo oko, to wiem jedno. Bez okularów nie przeczytam nic, co jest oddalone o więcej niż półtora metra. Nie zmienia to jednak faktu, ze na codzień w okularach nie chodzę. Zakładam je, kiedy idę do kina, obejrzeć mecz, czy teraz kiedy siedzę przed komputerem. Nie dbam o swój wzrok, do okulisty bardzo rzadko, ale nie jest tak źle. Alfabet mogę dokończyć.

Bartek – moje imię. Dokładnie Bartosz i podobnie jak Krzysztof Jarzyna, nienawidzę jak ludzie mylą je z Bartłomiejem. Podoba mi się moje imię, jestem z niego zadowolony i nie zmieniłbym je na żadne inne. Nawet na Raul :]

Champions Sports Bar – najsłynniejsza knajpa w sportowej Polsce, od zeszłego roku, odwiedzam ją niemal co tydzień, jednocząc się z innymi warszawskimi madridistas, oglądając popisy naszych ulubieńców. W Championsie poznałem czym jest prawdziwa radość ze zwycięstw ukochanej drużyny. Poznałem również wielu ciekawych ludzi, czy to kibiców Realu, czy Barcelony. Jedyne co mnie denerwuje, to odległość od mojego domu do baru, chociaż ta godzina jazdy, najczęściej jest bardzo opłacalna ;). Z tego miejsca pozdrawiam Bieniasa i rkoemana, czyli dwóch kibiców blaugrany których poznałem w czempie :]

Dzieciaki – do pewnego momentu, najfajniejsze istoty pod słońcem, po którym staja się potworami. Przeżywam to teraz, z racji rodzeństwa. Moja siostra ma niecałe 3 latka, uwielbiam ją, jest przezabawna, mądra i kochana...z tym, ze kilka lat temu taki sam był mój brat, dzisiaj prawie 9 letni, który potrafi mnie zdenerwować jak nikt inny. Czasami mam ochotę zrobić mu krzywdę, i modlę się, żeby siostra taka nie była. Wiem, ze z tego wyrośnie, tylko kiedy... Boję się jak to będzie jak będę miał własne dzieci. Do pewnego czasu będę je kochał, a później nienawidził ? Nie wyobrażam sobie tego :lol:

eLO – dokładnie LXV Liceum Ogólnokształcące im. Gen. Józefa Bema w Warszawie :] Szkoła do której uczęszczam, gdzie w pierwszym roku miałem beznadziejne wyniki w nauce, gdzie poznałem wielu fajnych ludzi, do której lubie chodzić prawie tak bardzo jak lubię z niej wychodzić. Mimo, ze oceny w zeszłym roku były żenujące, to wiem, ze mimo tego sporo się nauczyłem. A na ten rok, chce mieć lepsze oceny. Sporo lepsze.

Football Manager – czy to 2005, czy 2006, czy może też 2007, każdy mnie wciągał, grałem kilka sezonów jakimś klubem, wygrywałem wszystko, a potem... nie grałem dopóki nie wyszła nowa część :] Najlepiej wspominam chyba część pierwszą, w której Realem przez 3 sezony wygralem wszystko co mogłem, a HSV przez 5 sezonów zdobyłem 3 mistrzostwa Niemiec, 3 wygrane w Lidze Mistrzów i coś tam jeszcze. I szczerze mówiąć do od FM zaczeła się moja sympatia do Joaquina. Chciałem zobaczyc na zywo pilkarza, który przez 3 sezony z rzedu nie schodził ze srednia not ponizej 9 :] No i zobaczylem i się zakochalem J

Grono.net – ot, taka stronka, gdzie można pośmiać się ze zdjęć innych osób i przy okazji pokazać siebie, żeby i kto inny miał powody do radości. A przy okazji jeden z lepszych informatorów o zbliżających się, wszelakich imprezach.

Hip – Hop[/b] – ulubiony rodzaj muzyki, najbardziej lubie Eldo, O.S.T.R., Moleste i młodego, mało znanego wykonawce – Kubsona. W sumie, nie wiem za co lubie tą muzykę. Po prostu lubię i już, czy to się komuś podoba czy nie.

Internet – zaczeło się lata temu, do modemu, przez który nic nie działało, sciągneło się pełno wirusów, i komp zamulał, ale potem przyszło stałe łącze, no i zaczęło się poznawanie wirtualnego świata. Rejestracje na forach, pierwsze posty, które kiedy teraz czytam, wydają mi się żenującymi farmazonami. Jednak dzisiaj mogę powiedziec, że internet znacząco wpłynął na moje życie. Rozmowy z niektórymi ludźmi z internetu, spotkania z nimi w prawdziwym życiu, forumowe dyskusje i spory. Fajna sprawa :] Poza tym jestem od interentu uzależniony, kiedy ostatnio zepsul mi się monitor, przez 4 godziny siedziałem u kumpla w sieci :]

Joaquin - :*:*:* uwielbiam go, jak już pisałem, wszystko zaczeło się od gry internetowej, w której był moim najlepszym zawodnikiem, w jakiej drużynie by nie grał, potem pierwsze filmiki, kompilacje, oglądanie meczów z jego udziałem. Do dzisiaj 17, jego numer na koszulce w Betisie, jest moją ulubioną liczbą. Nie rozumiem co on robi w Valencii, dlaczego nie przeszedł do Realu. Liczę, ze jeszcze kiedyś zobaczę go w królewskich barwach, bo że grałby świetnie, nie mam wątpliwości.

K***a – cóż, niezbyt to ładne słowe, ale w moim wykonaniu bardzo częste. W zasadzie przeklinam z przyzwyczajenia, próbuje się powstrzymywac, ale niezbyt dobrze mi to wychodzi. Mam nadzieje, ze kiedys uda mi się ograniczyc przeklenstwa, ale jak na razie niestety nie daje rady.

Legia Warszawa – ukochany klub w kraju, kibicuje Legii odkąd sięgam pamięcią, zreszta jak może być inaczej, skoro majac już 2,3 lata ojciec zabierał mnie na mecze. Dzisiaj żal mi patrzeć na protestujących kibiców, na puste miejsca na żylecie, czy na kibiców wyklinających włascicieli, o idiotach z Wilna nie wspominając. Bo Legia to dla mnie zawsze była niesamowita atmosfera na trybunach, wielka radość z wygranych i dodawanie otuchy po porażkach. Konflikt mam nadzieje, zostanie zażegnany szybko, a wyniki...a wyniki jeszcze długo będą takie jak teraz ;) Cieszą 4 zwycięstwa z rzedu, a styl...Styl jest słaby, ale i tak pozwala na zwyciestwa, wiec co to będzie jak cos się w Legii ruszy ? Legia Mistrz, Mistrz, Mistrz J

Madryt – miasto marzeń i snów, miasto które chce kiedyś odwiedzić, do którego ciągnie mnie od ładnych 8 lat, czyli od momentu, w którym poznałem Real. Fontanna La Cibeles, Estadio Santiago Bernabeu, ach...wierzę, że w niedalekiej przyszłości dane mi będzie odwiedzić to cudowne miasto.

Niemiecki język, ogólnie języki zagraniczne. Nie mam do nich talentu zupełnie. I to nie chodzi o to, ze się nie ucze, olewam, nie chce mi się. Bo naprawdę się uczę, staram się, a wychodzi jak wychodzi. Angielskiego uczę się od około 10 lat, może i bym porozumiał się z kimś, ale naprawdę mam z tym spore problemy. Mylenie czasów, których uczyło się już 100 razy, zapomnieć słówka, które się wkuwało i wkuwało. Z Niemieckim jest jeszcze gorzej, podstawy jako tako, ale nic wiecej. Chce się uczyc, siedze nad ksiazkami, mam dodatkowe lekcje... efekty takie same. Boli mnie to, ze każdy uwaza ze po prostu mi się nie chce. A mi się naprawde chce. Ale nie wychodzi :/

Olek, właściwie Aleksander – mój tata. Ma swoje wady, ma swoje zalety, ale jest człowiekiem, którego darzę ogromnym szacunkiem.

Piwo - ;] napój jak napój. Kiedyś kazda butelka to było przezycie, teraz kazda butelka to zawsze o jedna za mało. Mam 17 lat i chociaż to nie jest wiek, do picia alkoholu, to jednak chyba normalną sprawą jest, ze w moim wieku się pije. Szczerze mówiąc alkohol mnie nie pociąga. Lubię się napić czasem piwa, od czasu do czasu czegoś mocniejszego, ale być w stanie kompletnie nietrzeźwym nie lubię. Jakoś tak dziwnie. A co do piwa... Kró(L)ewskie, Żywiec i Carlsberg. Tyle.

Real Madryt – miłość życia, od 8 lat zapełniająca serce coraz bardziej. Emocje towarzyszące przez ten czas są niezapomniane. Pamiętam finał Ligi Mistrzów z Bayerem, kiedy na wycieczce szkolnej, wszyscy oglądali skupieni mecz, przed mały telewizorem, wtedy pierwszy raz poczułem magię Realu, potem się to wszystko kumulowało, od sezonu 2003/2004 przeżywanie porażek, ciągłych kryzysów, zmian na stanowisku trenera...to wszystko nie było przyjemne. Wszystko jednak idzie w niepamięć kiedy przypomne sobie wydarzenia tak niedawne. Nie pamiętam innych tak emocjonujących sytuacji. Końcówka sezonu, mecz z Saragossą, z jednej strony kibice Realu, z drugiej Barcelony. Eksplozje radości to z jednej, to z drugiej strony i szczęście po ostatnim gwizdku. Mecz z Majorką, w około grubo ponad 50 madridistas, przegrywamy, łzy w oczach i magiczna końcówka. To jest Real, za to kocham ten klub, za emocje które są nie do zapomnienia, za chwilę, które można wspominać do końca życia. Hala Madrid!

Spóźnialstwo – nienawidzę, sam się nie spóźniam i nie lubię jak inni się spóźniają. Nie rozumiem ludzi którzy się spóźniają, zawsze można wyjść z domu 10 minut wczesniej, zawsze można wszystko tak zaplanowac, że się zdąży. Czasami niespodziewane okoliczności, są zrozumiałe, ale przeciez są ludzie, którzy spozniaja się niemal zawsze. Nie lubie tego i nie będę tolerował.

Tsubasa – kto oglądał ten wie. Kiedyś oglądałem każdy odcinek, dałbym wszystko, żeby teraz jakas stacja powtorzyła wszystkie. Cudowne zwody Tsubasy, super strzały Kojiro, współpraca braci Tachibana, wielka przyjaźń Tsubasy z Misakim, czy nieszczęśliwa choroba serca, Misugiego, zawodnika który był chyba jeszcze lepszy nic Tsubasa. Poza tym cudowni bramkarze, Wakabayaschi i Wakaschimizu. Był czas, kiedy potrafiłem po kilka godzin siedziec na youtube i oglądac poszczególne odcinki. Ech... naprawdę swietna rzecz.

Uwagi w dzienniczkach – generalnie fajna sprawa. Niby powodem do dumy to nie jest, ale absolutnie nie uważam, żeby był to powód do wstydu. W podstawówce, było z tym różnie, pamiętam, ze na koncu dziennika wklejony był zeszyt, gdzie każdy miał dwie strony dla siebie. Z tego co pamiętam, to nie było roku, kiedy moje nie byłyby zapełnione. W gimnazjum wpisywalo się uwagi na koncu dziennika, pamiętam za na koniec 2 gim, miałem bodajże 25 uwag, a mimo to dobre zachowanie. W LO, jest powrót do podstawówki, tez osobny zeszycik, i co dziwne, nie zapełniłem nawet jednej strony. Czemu o tym pisze ? Absolutnie nie po to, żeby się pochwalić, jaki ja niegrzeczny jestem w szkole. Jestem niegrzeczny, mądrze się, jestem arogancki i niekiedy chamski. Ale jeśli taki jestem, to dlatego, ze wiem ze mam rację. Nie lubię sprzeciwu, jestem egoistyczny i uparty, ale potrafię przyznać rację. A, ze najczęściej to ja mam rację, to kończy się to uwagami. Niekoniecznie tylko w dzienniku.

Warszawa – na wstępie trzeba napisać, że nie jestem z Warszawy. Moja wioska, Raszyn jest tuż koło Warszawy. W zasadzie między znakiem, koniec Raszyna i początek Warszawy, jest około 15 metrów :] Z Warszawą łączy mnie liceum, Champions, znajomi i kilka miejsc do których często jeżdżę. W sumie do centrum mam około godzinki jazdy ode mnie. Ale Warszawe uwielbiam, nie wyobrażam sobie życia w pobliżu innego dużego miasta w Polsce. Może to przyzwyczajenie, może co innego, ale po prostu kocham to miasto. No a poza tym : „Urodziłem się w Warszawie, Legię kocham, Legię sławie” :]

Yippi-kay-ay, motherfucker – bez tego nie mogło się obyć. Sama kwestia z nieśmiertelnego Die Hard, w kazdej wersji, te słowa wypowiadane przez Bruce’a Willisa są powalające. Zresztą samo Die Hard to jeden z tych filmów, po których człowiek zaczyna interesować się filmami i chce obejrzeć, drugi taki jak ten. Nie obejrzy, bo w kategorii film sensacyjny/film akcji, nie ma lepszego. A poza tym film. Dużo oglądam, sporo wiem, aczkolwiek sporo też nie wiem. Mam swoje ulubione, przez wielu uważany za słaby „Efekt Motyla”, jeden z najlepszych w historii „Skazani na Shawshank”, stary Tarantino „Pulp Fiction”, nowy Tarantino „Death Proof”, czy druga już z adaptacji Kinga „Lśnienie”. Niestety, czasem jestem strasznie nieobiektywny w ocenianiu filmów, w którym graja moi ulubieni aktorzy. Scarlett Johanson, Lindsay Lohan, Kirsten Dunst, czy Bruce Willis, Josh Hartnett, albo Jason Statham. I o ile wiem, ze nie wszyscy oni sa aktorami swietnymi, niektórzy, sa nawet po prostu slabi, ale mimo to ich lubie i nie poradze na to nic :] Ostatnio często myślę, o studiowaniu czegoś związanego z filmem, ale jak na razie to tylko dalekie plany.

Zagubieni, vel Lost – serial stulecia, nie obchodzi mnie, ze niektórzy wolą Twin Peaks, innym podoba się Sopranos, a jeszcze innym Prison Break. Oglądam naprawdę sporo seriali i nie spotkałem się z tak świetnym jak Lost. Uwielbiam Zagubionych, nie mogę się doczekać lutego i jest ok. A co do innych seriali. Pierwszy sezon PB, był swietny, drugi to kaszana. Heroes stało się w pewnym momencie nudne i taki poziom utrzymało do końca. Jericho miało słaby start i rewelacyjna końcówke, czekam na drugi sezon. Dexter, to serial świetny, ale w pierwszym sezonie zdenerwowało mnie, ze przewidziałem zakończenie 5 odcinków przed końcem, obejrzałem 2 pierwsze odcinki drugiego sezonu – rewelacja.

Więcej mi się nie chce pisać już. Zakonczyłem Filmem i Serialami, wiec moimi kolejnymi po piłce nożnej fascynacjami :]

Dziękuję, za uwagę, pewnie i tak nikt nie będzie czytał. Pff :P

pozdrawiam

Wróć do „Gry Forumowe”