ehhhh w sobote po tym calym zajsciu myslalem ze sie wywinie a tu kolejna smierc na boisku - w tym akurat przypadku moze nie tak doslowna
Wielka strata dla futbolu jak i samego klubu, bo jak wielu podkreslilo juz pilkarzem byl nietuzinkowym. W sumie baczac na jego chorobe to i tak dlugo wytrzymal na takim obciaeniu, nakladzie treningow i meczow.
Moze to i lepiej ze tak sie skonczylo, niz mialby lezec do konca swych dni jak jarzynka, uwieziony w wlasnym ciele - jakis czas temu podano ze zaistniale zmiany w mozgu beda zapewnie nieodwracalne -
PS. Moze to i niezbyt dobry moment ale ... show must go on ... W takim razie nikt w Sevilli nie bedzie miec glowy do transfery Alvesa i jego odmowwa gry na nic sie zdala



