Antonio Puerta nie żyje

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post autor: franz » 29 sie 2007, 14:41

Po tym co zaraz przeczytacie pewnie większość uzna mnie za bezdusznego i bezwzględnego człowiek nie czułego na tragedie ludzka ale od kiedy to większość ma racje.

Otóż w przeciwieństwie do większości z was nie płakałem po Antonio Puercie, nie stawiałem świeczek i płaczących emotek, nie pisałem „RIP” ani „wielka tragedia” nie współczułem jego kobiecie i nienarodzonemu dziecku, nie żądałem czarnych opasek, minuty ciszy, żałoby ogólno-światowej i większych kontroli lekarskich, wreszcie nie zmieniłem opisu na GG mimo spamu od kilku osób z mojej listy kontaktów, ani nie wystawiłem świeczki w oknie w godzinie jego śmierci i nie za bardzo rozumiem tych wszystkich, którzy te rzeczy robili. Po prostu przyjąłem do widomości Antonio Puerta 22-letni zdolny piłkarz Sewilli nie żyje i tyle nic więcej, nawet mi się smutno nie zrobiło.

Bo niby dlaczego miał bym go żałować, płakać, współczuć jego rodzinie itd. Ktoś powie przecież to wielka tragedia był bardzo młody, zdolny, miał dziecko w drodze no i jeszcze te dramatyczne okoliczności śmierci. A gdyby nie miał dziecka w drodze był stary i niezbyt zdolny to co, czy ludzie też by płakali stawiali świeczki i żałowali go, pewnie nie ale to już inna kwestia. Jednak moim zdanie głównym powodem tej żałoby nie są jego cechy, które wymieniłem kilka zdań wcześniej lecz… media. Gdyby ludzie nie przeczytali o tej „wielkiej tragedii”(to tylko śmierć 1 człowiek co kilka sekund ginie kilku ludzi i to w dużo większych mękach) na dziesiątkach i setkach stron w internecie i w prasie, gdyby nie usłyszeli o tym w radiu i gdyby nie zobaczyli tego w 5 albo i więcej kanałach telewizji i gdyby nie usłyszeli od redaktorów jaka to wielka tragedia się stała to żałoba by nie miała miejsca jestem tego absolutnie pewien. Bo jak jest różnica pomiędzy śmiercią Antonio Puerty a jakiegoś anonimowego stolarza z Ugandy powiedzmy, który też był młody powiedzmy 20 lat też miał dzieci nawet kilka już na tym świecie i jedno w drodze był bardzo zdolny robił cudowne meble. Ten stolarz pewnego dni nagle zmarł w dramatycznych okolicznościach z powodu choroby serca, jednak wielkiej żałoby i tragedii nie było podobnie jak świeczek, opisów na gg i minuty ciszy, o czarnych opaskach też wyobraźcie sobie też zapomiano, choć był dobrym bardzo ciężko pracującym człowiekiem, płakała po nim tylko albo aż rodzina, przyjaciele, ewentualnie znajomi ci którzy go nie znali przeszli obok całkowicie obojętnie, i to jest właśnie normalna, prawidłowa kolej rzeczy. A te wszystkie żałoby i flagi do połowy masztu to wymysł żerujących na ludzkich dramatach mediów, która robią ludziom z mózgów siano a często i polityków którzy tez chcą mieć swój kawałek tortu z okazji „wielkiej tragedii” (patrz debilna żałoba po wypadku autobusu we Francji).

Wróć do „Hiszpania”