Z jednej strony smierc jak smier, ludzie umeiraja co chwile co jest zreszta normalne. Jednak z drugiej strony smierc Chmielnika, pielgrzymow z Francji jakos mnie specjalnie nie poruszyla, inaczej jest z Puerta, z ktorym jak juz pisalem w jakis tam sposob bylem emocjonalnie zwiazany, nie pisze tutaj ze wielce rozpaczalem (co zreszta nbie jest w mojej naturze) ale mala lezka w oku sie zakrecilabellus pisze:Bruno a Jacek Chmielnik nie był "kimś"? Niczego nie osiągnął?
Śmierć jak śmierć.
Franz piszesz, ze malo kto za jakis czas bedzie pamietac smeirc Puerty, ja jakos caly czas pamietam i mam przed oczami ostatnie chwile Foe
Ale tez rozumiem o co Tobie chodzi, a zarazem podzielam opinie odnosnie zaloby narodowej. Jestem oredownikiem - Show must go on - moze mala chwila refleksji



